Kiedy Ibrahim Rugova, Prezydent Kosowa od 2002, zmarł na raka, świat przypomniał sobie o bałkańskiej prowincji będącej wciąż częścią Serbii i Czarnogóry. Rugowa był czołowym liderem sceny politycznej, znanym jako “bałkański Gandhi”, niezależnym i dalekim od przemocy. Właśnie w tygodniu jego śmierci, w Wiedniu pod egidą ONZ, miały rozpocząć się pierwsze debaty nad przyszłością Kosowa miedzy reprezentantami w większości albańskiej prowincji, a rządem Belgradu. Spotkanie w tej sytuacji przeniesiono na luty.

Niezależność czy niepodległość?

Pojawiła się niemal klasyczna różnica stanowisk. Z jednej strony większość albańska u władzy w Kosowie domaga się niepodległości Belgradu i, ostatecznie, wycofania aktualnego protektoratu ONZ zgodnie z rezolucją 1244. Z drugiej strony, serbski prezydent Boris Tadic i premier Vojislav Kostunica proponują “cos więcej niż niezależność, mniej niż niepodległość”. Trudno zrozumieć, co mają na myśli, prawdopodobnie obydwaj próbują zainicjować negocjacje o więcej swobód administracyjnych dla Kosowian, nie umniejszając praw 10% Serbów żyjących wciąż w Kosowie.

Niejednomyślność organizacji międzynarodowych

Ta kwestia nie może być rozwiązana bez zielonego światła ze strony społeczności międzynarodowej. Jednak dzisiaj, jak nigdy dotąd, pojęcie “międzynarodowej społeczności” wydaje się puste i złudne. USA, na przykład, wydają się dosyć powściągliwie bronić niepodległości. ONZ waha się wiedząc że ten wybór napotka veto Rosji i Chin, wyczulonych na dążenia niepodległościowe (jak w Czeczenii czy Tybecie) i niechętnych podziałom. Decyzja podjęta bez ONZ skazana byłaby na porażkę w ramach dyplomacji i prawa międzynarodowego.

Unia Europejska, która od 1999 wydała 1,6 miliarda euro na pomoc dla Kosowa, pozostaje niejednomyślna w tej kwestii. Propozycja Brukseli to “niepodległość uwarunkowana”, czyli pełna autonomia rządu kosowskiego, ale pod bezpośrednią kontrolą instytucji międzynarodowych, które mogłyby zablokować ewentualne zajścia. To pewien rodzaj “modelu bośniackiego”, w którym możliwa jest interwencja zewnętrzna w razie złamania przez rząd Układu z Dayton. Warto zastanowić się, czy ten model nadaje się do zastosowania w tak odmiennej sytuacji, czy jest tylko aktem bezradności międzynarodowej dyplomacji.

Komisarz europejski od spraw rozszerzenia, Fin Olli Rehn, wspomniał o “ewentualnym przystąpieniu Kosowa do UE” jako “perspektywie” do zaproponowania Zachodnim Balkanom. Ustalić należy czy Kosowo przystąpiłoby do UE jako prowincja Serbii i Czarnogóry czy jako państwo niezależne.

Mniejszość serbska w zagrożeniu

Dziesiątkowani przez policję i ortodoksyjną mniejszość serbską, muzułmańscy Albańczycy stanowiący 90% populacji Kosowa zostali “uratowani” przez zbrojną interwencję NATO w 1999. Od tej pory skończyły się czystki etniczne zapoczątkowane prze krwawe rządy serbskiego prezydenta, Miloševića, ale wciąż liczne były akty agresji wobec mniejszości serbskiej. Wystarczy przypomnieć 28 zabitych w 2004. Obecnie Serbowie żyją w chronionych przez organizacje międzynarodowe obszarach przypominających getta, z których nie można wyjść nie ryzykując życiem.