Odkąd rosyjski dostawca energii, Gazprom, zakręcił kurek Ukrainie na początku tego roku, wzrosły wątpliwości, że Rosja może użyć swojej dominacji na rynku energetycznym, aby powstrzymać Unię, która obecne importuje 30% ropy i 44% gazu od swojego wschodniego sąsiada. Prasa i komentatorzy polityczni z całego kontynentu pytają czy Europa zdoła powstrzymać dalszą “dyplomację energii”, czy może Unia Europejska powinna wspólnie szukać alternatywnych energetycznych partnerów?

Równowaga sił

W rzeczywistości oba: stopień uzależnienia i zagrożenie dla europejskich interesów są przereklamowane. Po pierwsze, kiedy Ukraina otrzymuje energię po subsydiowanych cenach, Unia Europejska nie ma takich przywilejów. Jej zakup jest drogi i zapewnia ponad połowę rosyjskich zysków z eksportu. Po drugie, Rosja jest bardziej zależna od europejskiego rynku niż na odwrót, bo eksportuje na zachód do państw Unii prawie dwie trzecie swojego węgla i ropy. Europejska decyzja, żeby ograniczyć import mogłaby być niszcząca dla rosyjskich finansów.

W dodatku, Europa posiada wolność wyboru innych dostawców, ale jak ostatni raport European Policy Centre zaznacza, “pozostaje niejasne czy główne alternatywy - Iran, Nigeria, Wenezuela, Algieria i Libia są bardziej stabilne, przyjazne i godne zaufania niż Rosja”. Z kolei dla Rosji zmiana na eksport do Chin czy Stanów Zjednoczonych wiązałaby się z ryzykiem. Ponieważ koszty produkcji i transportu względem ropy są wysokie, taka zmiana zależy od wysokich cen energii. Dane szacunkowe sugerują, że cena baryłki to około 12-14 dolarów w Rosji w porównaniu do 1-1.5 dolara na Bliskim Wschodzie, a transport lądowy do Chin dodatkowo dorzuca 5-7 dolarów do ceny ropy. Gdyby ceny spadły do wcześniejszego poziomu, Rosja ponownie byłaby zależna od europejskiego rynku.

Mieć olej w głowie

Jednakże pomimo twardej polityki negocjacyjnej UE, wciąż pozostaje wrażenie, że Europa została zastraszona groźbami Rosji. Można tu przywołać także bystre spostrzeżenia wice-prezydenta USA, Dick’a Cheney’a, na Litwie w maju tego roku, w których podkreślił rosyjskie niepowodzenia w obronie wolności słowa.

Rzeczywistość jest jednakże dużo subtelniejsza niż przedstawiono. “Istnieje coś takiego jak ukryty program”, zauważa Christian Haerpfer, profesor Uniwersytetu w Aberdeen. “Europejscy przywódcy akceptują Putina jako siłę stabilizującą rosyjską politykę, będącego w stanie prowadzić negocjacje w dziedzinach takich jak zorganizowana przestępczość i międzynarodowy terroryzm”. Unia wymaga stabilnej i współpracującej jednostki, będącej po drugiej stronie granicy, ale także umacnia zmiany na Wschodzie, a Rosja Putina zgodziła się na oba fakty.” Rosja i UE skutecznie wprowadzają wspólny plan działania przeciwko zorganizowanej przestępczości, jak również wspólnie zaangażowały się we współpracę w Mołdawii i byłej Jugosławii. Europa po prostu nie wykonała wspólnego i uzgodnionego wysiłku by stawić czoło konsolidacji władzy przez Putina. Mimo, że pozostaje poczucie niespełnienia w sprawie zamykania wolnych mediów i sposobu traktowania liberalnych opozycjonistów jak Chodorkowskiego, w głębi duszy wielu przywódców myśli, że sterowana demokracja Putina jest najgorszą możliwą formą rządów w Rosji, poza wszystkimi innymi, które do tej pory wypróbowano.

Ponadto, przywódcy Europy są świadomi niewielkiego wpływu czynnika zewnętrznego, w tym Unii, na kierunek rozwoju rosyjskiej polityki. Umocniwszy władzę, Putin wciąż pozostaje niezwykle popularny wśród ludzi, a zaostrzenie prawa w stosunku do oligarchów z opozycji jak Berżowskiego i Chodorkowskiego, wręcz umocniła pozycję Putina. Pomimo, że po upływie drugiej kadencji będzie musiał ustąpić, to nie będzie jego koniec. Słowami Charlesa Clovera, byłego korespondenta Financial Times’a z obszaru byłego ZSRR i autora wchodzącej na rynek książki o konserwatyzmie w postkomunistycznej Rosji “jego następca będzie prawie na pewno osobiście wybranym, godnym zaufania człowiekiem i aczkolwiek Putin jest konstytucyjnie ograniczony by objąć stanowisko prezydenta po raz trzeci z rzędu, niewykluczone, że wystartuje w wyborach znowu w 2012.”

Co popłynie w rurach?

W momencie, kiedy Rosja jest zmuszona do pracy z rodzącą się europejską tożsamością, Europa kieruje się zarówno wyborem jak i okolicznościami, by stawić czoło się reżimowi na nowej wschodniej granicy. Już teraz Europa posiada więcej możliwości w tym związku niż powszechnie się uważa. Poprzez zróżnicowanie źródeł energii i wspieraniu relacji z krajami - przewoźnikami, Europa może wzmocnić swoją rolę w pociąganiu za odpowiednie sznurki na międzynarodowej scenie.