Podczas kampanii nowy konserwatywny prezydent Francji, Nicolas Sarkozy, obiecał, że jeśli wygra, stworzy Ministerstwo Imigracji i Tożsamości Narodowej. Włoski dziennikarz mieszkający w Paryżu postanowił zrobić sobie wycieczkę na Vespie - ikonie włoskiej tożsamości - przez ulice stolicy “nowej Francji” (jak głosił jeden ze sloganów Sarkozy’ego), której zostanie przywódcą oficjalnie 17 maja.

Vespa a ParigiVespa a Parigi | In Vespa a Parigi

Pierwszy przystanek: Bastille. Setki przeciwników Sarkozy’ego manifestują wykrzykując hasła jak “wojna z policją europejską”. Policja odpowiedziała gazem łzawiącym.

Vespa a ParigiVespa a Parigi | In Vespa a Parigi

Następny przystanek: modna gejowsko-żydowska dzielnica Marais. Eleganccy przedstawiciele “bobo” (dosłownie “bourgeois-bohème”, czyli dobrze zarabiający i wystawnie żyjący młodzi prezentujący anty-establishmentowe poglądy i uwielbienie dla wysokiego poziomu życia) sączą mojito, nie przejmując się krzykami manifestujących zaledwie kilkaset metrów dalej ludzi.

Vespa a ParigiVespa a Parigi | In Vespa a Parigi

Concorde w zachodniej części miasta, blisko Wieży Eiffla. Zwolennicy nowo wybranego prezydenta zebrali się tu w liczbie tysięcy. “Zwycięstwo jest ważne tylko wtedy, gdy jest zwycięstwem całego kraju, nie tylko tych, którzy głosowali na mnie”, mówi Sarkozy, nawiązując do 47% głosów oddanych na jego kontrkandydatkę, socjalistkę Segolene Royal.

Vespa a ParigiVespa a Parigi | In Vespa a Parigi

Młodzi zwolennicy Sarkozy’ego tańczą w fontannie na Place de la Concorde. “W niedzielę wszystko się zdarzyć może”, gloszą napisy na ich mokrych koszulkach.

Vespa a ParigiVespa a Parigi | In Vespa a Parigi

Kończę krótką przejażdżkę na ulicy Solferino, przy pustej już siedzibie przegranej partii socjalistów. Nie zdjęto jeszcze plakatów krzyczących “Viva la Zapatera!” (w nawiązaniu do hiszpańskiego premiera-socjalisty, Rodrígueza Zapatero). Pomimo swojej przegranej, Royal zamierza nadal pozostać na czele partii. Pierwszym testem będą wybory parlamentarne 10 i 17 czerwca. Jednak wcześniej musi odeprzeć ataki Dominiqua Strauss-Kahna i Laurenta Fabuisa, którzy od ogłoszenia wyników mówią o “bardzo poważnej porażce” francuskiej lewicy.