Na fali rumuńskich filmów w kinie europejskim, Cristian Nemescu, który w 2006 r. w wieku 27 lat zginął tragicznie w wypadku samochodowym, proponuje wizję kraju, który chciałby zmienić - i zmieni.
Coraz więcej rumuńskiego kina: California Dreamin’
(©Marian Hanciarec)
Recenzja
Tłumaczenie: Ewelina Bolisęga
19/12/07
Zaktualizowany: 18/05/08
Tags : kino, NATO, wojna, Europa Środkowo-Wschodnia, Rumunia.
- 2 Komentarze do“Coraz więcej rumuńskiego kina: California Dreamin’”
- Drukuj “Coraz więcej rumuńskiego kina: California Dreamin’”
0votes plus 0 votes moins
Monica chce wyjechać z Capalnity, zacofanej wioski, gdzieś na rumuńskiej Ziemi Niczyjej. Jej ojciec Doiaru, dróżnik, który kontroluje policję w wiosce, jest dla wielu mieszkańców solą w oku.
W czasie wojny w Kosowie, przychodzi wiadomość z ministerstwa, że jeden z pociągów NATO z amerykańskimi żołnierzami, przejedzie przez rumuńską miejscowość. Mieszkańcy widzą w tym swoją szansę. “Przejazd bez papierów?” - najwyraźniej amerykańscy marines nie mieli do czynienia z lokalnymi mafiosami na stacyjce Calpanita. 5 dni na bocznym torze.
Gorzkie poszukiwanie wyjaśnienia rumuńskiej przeszłości i wizji przyszłości nowo rosnącego pokolenia, pomiędzy barierami językowymi i karykaturalną gościnnością. W filmie Nemescu ścierają się charaktery i kręgi kulturowe.
Otworzyć się lub być ignorowanym - pomiędzy tymi dwiema opcjami oscyluje subtelna tragikomedia. Nie należy dać się odstraszyć plakatowi, który przypomina marną amerykańską prowincjonalną komedię. Absolutnie warte zobaczenia!
(Fot.: ©Marian Hanciarec)
- Przeczytaj także
Reklama


subskrybuj komentarze Pokaż komentarze w odwrotnej kolejności załaduj komentarze Dołącz do dyskusji
Masz coś do powiedzenia? Zrób to tutaj!
Czy już jesteś babelianinem? Log-in. Albo zarejestruj się!