Niemiecki polityk francuskiego pochodzenia, członek Partii Zielonych, przywódca ruchu 68., publicysta i członek Parlamentu Europejskiego ostatecznie zamyka rozdział rewolty lat 60. na rzecz Europy tu i teraz.
Daniel Cohn-Bendit: “Trudno być młodym”
Cohn Bendit zwany przez media w 1968 roku "Czerwony Dany", dzi jest liderem Zielonych (PEWeck/Flickr)
WYWIAD
Tłumaczenie: agnieszka leja
23/01/08
Zmieniany; 18/05/08
Tags : paryż, Niemcy, Europa Zachodnia, best of cafebabel.com, Francja.
- 5 Komentarze do“Daniel Cohn-Bendit: "Trudno być młodym" ”
- Drukuj “Daniel Cohn-Bendit: "Trudno być młodym" ”
0votes plus 0 votes moins
Rewolucja dziś - jak Pan uważa, czy w obecnych czasach młodzi ludzie mniej angażują się politycznie niż wcześniej?
Dzisiaj jest znacznie trudniej być młodym niż przed czterdziestoma laty. Wtedy nie znaliśmy bezrobocia. Do tego lata 60. to był czas rewolucji seksualnej, czas emancypancji. Nikt nie wiedział o emisji dwutlenku węgla, o katastrofach klimatycznych. I przed czterdziestoma laty możliwe było sformułowanie każdego ideologicznego wariactwa. Jednym ze skutków była rewolucja kulturalna w Chinach, obojętnie, ile ofiar za sobą poniosła, innym totalitarny ustrój na Kubie. Byliśmy, jak to zwykłem mawiać, bardzo prometejscy - świat tylko do nas należał, mogliśmy go na swój sposób od nowa kreować. Dziś młodzież wie, że niektóre rzeczy zwyczajnie nie są tak proste. Mimo to w błędzie jest ten, kto mówi, że młodzi polityką się nie interesują. Oni są inni, bardziej rozsądni, po części strachliwi, ale na pewno nie mniej upolitycznieni.
Jak w takim razie wygląda dziś upolitycznianie młodzieży?
Cohn-Bendit podczas wyborów prezydenckich (PEWeck/Flickr) | Cohn-Bendit podczas wyborów prezydenckich (PEWeck/Flickr)Jest obecnie wielu młodych ludzi, którzy przeciwstawiają się, na przykład globalizacji, szczególnie poprzez członkostwo w organizacjach pozarządowych oraz tych walczących o prawa człowieka. Różnica polega na tym, że jako całość nie angażują się w żadne polityczne projekty, czy to dobre, czy absurdalne. Ale część wciąż się buntuje.
Czy można więc uznać, że rewolucja się zinstytucjonalizowała?
Nie, nie można. Za moich czasów również nie było mowy o żadnej rewolucji. To była tylko rewolta, i dziś odbywa się podobna. Jest bardziej skomplikowana i wielowymiarowa, i nie przebiega już tak gładko. Dlatego też trudniej ją zauważyć.
Jak Pan sądzi, jak jest cel obecnej rewolty? Pańskie pokolenie doprowadziło już do ogromnej zmiany w wolności osobistej, co pozostało dla dzisiejszej młodzieży?
Ta rewolta odbywa się przeciwko globalizacji, toteż jej cel jest jasny i widoczny. Demonstracje podczas szczytów G8 pokazały, że chodzi tu o przeciwstawienie się niesprawiedliwości. Mamy także rewoltę przeciw ekologicznej degradacji naszej planety. Ale jest także po prostu poszukiwanie ochrony przed nastawionym na sukces społeczeństwem, które w gruncie rzeczy oferuje tylko dwie możliwości: pójście do pracy albo bycie bezrobotnym. Szczególnie dla tych, którzy dorastali w wysokim standardzie życia, parcie społeczeństwa pracy jest tak wysokie, że nie ma sposobu, aby tego źle nie znosić. Dlatego też młodzi zwyczajnie unikają osiągnięć jako takich i to bardzo chętnie im się zarzuca. Nie jest to może czysto polityczne zagadnienie, ma ono jednak pewne społeczne konsekwencje.
Ale nie takie jak 40 lat temu
Powinno się w końcu odrzucić porównanie do wydarzeń sprzed 40 lat. Rok 1968 już minął, skończył się, jest passé. Był niesamowity dla tych, którzy to przeżyli, ale już dawno się skończył. Żyjemy w innym świecie, w innym społeczeństwie. Tamte wydarzenia zmieniły świat i teraz powinniśmy na nowo spierać się z dzisiejszym światem i przestać odwracać się za siebie.
Co w takim razie było dla Pana naistotniejszą zmianą w ostatnich 40 latach?
To, że przybyło mi 40 lat. Tego już nie zmienię, nie jestem już nieznanym młodym człowiekiem, ale kimś z polityczną przeszłością, wcielonym w system polityczny.
Proszę powiedzieć, z własnego doświadczenia, jak według Pana efektywniej przeprowadzić zmiany: poprzez system polityczny czy na przekór niemu?
Zarówno w jeden jak i drugi sposób. Poruszenie w społeczeństwie wpływa na zmianę jego nastawienia, ale każda przemiana musi ostatecznie zostać zatwierdzona przez system. A to trwa długo.
Czy uważa Pan, że istnieje coś takiego jak europejska tożsamość?
Tak, w 1968 r. miało miejsce europejskie poruszenie. Jego przyczyny były różnorakie, ale występiło ono na terenie całej Europy. I ci antyautorytarni buntownicy nadali tej oto Europie nową jakość. Dziś jesteśmy w drodze ku wspólnej europejskiej tożsamości.
Posłuchaj wywiadu na żywo
- Przeczytaj także
Oceń artykuł 0votes plus 0 votes moins
Reklama
nasze dossier To, co najważniejsze w 2008 roku
Tagi
Na pierwszej stronie
-
PANORAMA
Europejsk film niezależny: Sundance w Paryżu
-
Zbliżenie
Parkour – w mieście i w dżungli
-
Wyznanie
autostopem po Europie
-
PANORAMA
europejskie pralnio-kawiarnie
-
Reportaż
Europejskie targowisko
-
Analiza
Jak powiedzieć “cześć” dziewczynie?
-
Przegląd prasy
wyniki referendum w Islandii
-
WYWIAD
Feminizm oczami bojowniczki Europe Ecologie
Francuski prezydent Nicolas Sarkozy nominował swojego 23-letniego syna Jeana, studenta drugiego roku prawa, na stanowisko przewodniczącego publicznej instytucji zarządzającej dzielnicą biznesu La Defense. Czy to norma?
Opinie & dyskusje na ten temat
- Europejski Bank Centralny - fałszywa niezależność? forum_topic
- Egzotyczni kandydaci dodali smaczku pieprzu wyborom do Parlamentu Europejskiego na wien
- Uwaga ruszamy! Start społeczności-online na coffeefactory
- Jaką restaurację w Brukseli polecisz komuś, kto ma do wydania 20 euro? forum_topic
- Czy UE traktuje Turcję serio? forum_topic
- Czy marihuana powinna zostać zalegalizowana? forum_topic

Pokaż komentarze w odwrotnej kolejności Załaduj ponownie komentarze Dołącz do dyskusji
Masz coś do powiedzenia? Zrób to tutaj!
Czy już jesteś babelianinem? Log-in. Albo zarejestruj się!