Od 1972 roku młodziutki asystent biura rzecznika prasowego Europejskiej Wspólnoty Energii Atomowej, później sekretarz Wspólnoty Europejskiej. Ma sześćdziesiąt cztery lata i od trzydziestu pięciu pracuje dla Europy.

Ubrany w garnitur z niebieskiego tenisu, nienaganny w zachowaniu, elegancki i uprzejmy, Emilio Caruso przyjmuje nas w swoim gabinecie o godzinie 17. Na ścianach wiszą zdjęcia z balów, z Margot Wallström, przyjaciółmi i wieloma prezydentami, Prodim i Barroso, kolegami dziennikarzami, a także portret siedmioletniego Emilio na Sycylii.

Jestem pracownikiem Europy, ponieważ wszyscy jesteśmy urzędnikami. Wszyscy możemy tu działać, jeśli zechcemy!”. Tak rozpoczyna rozmowę Emilio Caruso, który w Europie zakochany jest od dawna, od małego, kiedy z sycylijską rodziną przeniósł się do Brukseli, gdzie mieszka do dziś.

Mów mi Emilio, darujmy sobie formalności!”

Zaczynamy od Komisji. “Doktorze Caruso…”, “Mów mi Emilio, darujmy sobie formalności!”. A więc: “Emilio, co zmieniło się w ciągu trzydziestu pięciu lat twojej pracy w Komisji Europejskiej”? “W 1972, w nowo powstałym Palazzo Berlaymont (siedzibie Komisji Europejskiej) mieliśmy trzydziestu dziennikarzy, sześciu rzeczników Komisji, w tym niektórzy pracowali dla dwóch krajów, i wszystkie propozycje przechodziły przeze mnie, zanim zostały przekazane do Parlamentu. Mam dostęp do wszystkich porządków dnia, ale otrzymuję i czytam dziennie czterysta dokumentów Komisji, drugie tyle Parlamentu i do tego jeszcze trochę z Trybunału Sprawiedliwości oraz Komitetu Ekonomiczno-Społecznego…”

Dziś dziennikarzy jest 1274 i podobnie musiał wyostrzyć pamięć. Nie mówiąc już o tym, że kiedyś mówiło się po francusku, a dziś dominuje angielski. “Nawet, gdy jest możliwość mówienia we własnym języku, ludzie wolą angielski. Cóż…”

Żywe archiwum historyczne Europy

Jako historyczne i ludzkie archiwum Komisji Europejskiej, Emilio Caruso w ciągu czterdziestu czterech lat poznał wszystkich prezydentów i komisarzy. Uprzywilejowany reprezentant dziennikarzy i lobbystów, każdemu, kto pracuje w instytucjach europejskich, jest znany ze swego bezwarunkowego poświęcenia europejskiej sprawie i ścisłego przestrzegania porządku dnia.

Delors i Rey (Parti socialiste/ Flickr/ European Commission Audiovisual Service)Delors i Rey (Parti socialiste/ Flickr/ European Commission Audiovisual Service)

Niezmordowany pracownik (“w soboty lubię przygotowywać pracę na następny tydzień”), rozpoznawany przez wszystkich, na ulicach i korytarzach, Emilio Caruso żywo pamięta Jacques’a Delors: “zawsze mówił mi, że jest samoukiem” oraz belgijskiego prezdenta Jean’a Rey: “Był niewielkiego wzrostu, za to wielki humanista. Miałem jakieś 23 lata i spotykałem go każdego ranka, ponieważ mieszkał przed Cinquantenaire (parkiem w Brukseli, w którym mieszczą się różne muzea i największy meczet Belgii), gdzie pracowałem. Zachęcał mnie, mówiąc, że dla nas młodych Europa jest ważna”.

Moro i Andreotti (www.senato.it/ lucacicca/ Flickr)Moro i Andreotti (www.senato.it/ lucacicca/ Flickr)A spotkania z Aldo Moro i Giulio Andreotti? “W senatorze Andreotti pamiętam niewiarygodny entuzjazm. Mając w perspektywie przyłączenie Hiszpanii i Portugalii, w 1985 r., “zmuszał nas” do pracy przez 48 godzin bez przerwy. Były to imponujące momenty wielkiej jedności i solidarności”.

Humanitarność i prostota. Stosunek do młodych pokoleń

Przechodzimy do prozy życia. Zastanawiam się, czego potrzeba, by móc pójść w ślady Caruso. “Naturalnie, jest konkurs. I wymagania są równie wysokie, jak za moich czasów. Dawniej, podobnie jak dziś. Zauważyłem jednak, że młodzi ludzie mniej dają z siebie. Dawniej mieli ducha, entuzjazm. Dziś wydają się być bardziej bezbarwni, mniej elastyczni. Nie tak oddani, jak wymaga tego ta praca”. Niemniej jednak, Caruso nie unika okazji do wdania się w rozmowę z młodymi urzędnikami i stażystami, którzy nieustannie zmieniają się w Komisji. I to im uwielbia udzielać fascynujące lekcje historii i architektury, opowiada przeżyte anegdoty; jest niemal w stanie - o ile ktoś odważyłby się tak powiedzieć i o ile określenie jest dopuszczalne - czystej świadomej naiwności.

Zdjęcia w tekście: Delors i Rey (Parti socialiste/Flickr/European Commission Audiovisual Service), Moro i Andreotti (www.senato.it/lucacicca/Flickr)