Poliglotka i podróżniczka, włoska malarka przeniosła się ze Stanów Zjednoczonych do Portugalii, gdzie wystawia swoje prace.
Laura Cesana: “Budujmy mosty między krajami”
(Fot.: Irene Cevlovsky)
BRAK
Tłumaczenie: marta kalinowska
19/04/08
Zaktualizowany: 18/05/08
Tags : Rzym, podróże, tożsamość, Portugalia, styl życia, Włochy, języki, rynek sztuki,
0votes plus 0 votes moins
Cascais, elegancka miejscowość wypoczynkowa na zachód od Lizbony. Jej centrum jest idealnie usytuowane między przystanią zapełnioną statkami rozrywkowymi a dopiero co odrestaurowaną cytadelą, gotową na organizowanie modnych wydarzeń. W pełnym słońcu silne fale rozbijają się o klify: zima rozpoczęła się na dobre. Wydaje się, że przez noc Laura Cesana przypomniała sobie francuski i to w języku Moliera rozpoczyna szybko rozmowę, chociaż ustaliłyśmy, że przeprowadzimy ją po angielsku.
“Jestem Włoszką, ale język moich emocji to angielski” - zaczyna - “moim zdaniem nikt nie jest kimś w stu procentach…”. Laura urodziła się w Rzymie, w niechlubnym okresie włoskiej historii. W wieku dwóch lat, kiedy jej żydowska rodzina musiała uciekać z kraju na pokładzie ostatnich statków, które opuszczają porty Adriatyku, wyrusza do Ameryki. Dziesięć lat później odbywa podróż w odwrotnym kierunku, do Włoch i studiuje ekonomię. “Por o caso”, jak mówi po portugalsku, “tak sobie”. Bez wątpienia dlatego, że była dobrą uczennicą. Ze swojej młodości spędzonej między Stanami Zjednoczonymi i Włochami zachowała złożoną osobowość.
Bukiety, od Klee po Chagalla
Potem spotyka swojego pierwszego męża, który zabiera ją ze sobą do Portugalii. Podczas rewolucji goździków i licznych spotkań, jakie jej towarzyszą, spisuje opowieści dla przyjaciół, którzy zostali w Stanach Zjednoczonych, a przede wszystkim rysuje mnóstwo szkiców w małych zeszytach, które jej nie opuszczają. Jeździ za mężem, który pracuje w Finlandii, Szwecji i Brazylii. Laura nasiąka wszystkimi tymi kulturami i przykłada się do lektury ich największych pisarzy.
Jednak nie potrafi powiedzieć jacy autorzy lub jacy malarze wpłynęli na jej styl: Laura nie jest niczyim uczniem, jest bohaterką swojej historii. Woli pozwolić wypowiedzieć się krytykom, którzy komentowali jej twórczość: “Niektórzy odwoływali się do Matisse’a, Klee lub Bonnarda”. Inni przywoływali P. Jenkensa, a to porównanie jej pasuje. Lubi patrzeć na to odwołanie jak na wyraz jej części amerykańskiej: “Przestrzenie mają wielki wpływ na pracę artysty i postrzeganie dzieł. Ten wymiar jest zasadniczy dla artystów amerykańskich”, uważa.
(Fot.: Laura Cesana)
Prace Laury można zobaczyć w Portugalii, Luksemburgu, Francji i Włoszech
Bukiety kwiatów o długich zielonych łodygach, instrumenty muzyczne, które huśtają się na wietrze zawieszone na sznurze do bielizny, a także cięższe kolaże z liśćmi, nutami, stronami książek… Trudno nie zauważyć w obrazach Laury Cesany bardzo silnej więzi z oniryzmem Marca Chagalla. Zresztą ona sama nie zaprzecza temu powiązaniu.
Relikty żydowsko-portugalskie
(Laura Cesana)W zimie ubiegłego roku Centrum Kultury w Cascais przedstawiło jej retrospektywę, pokazując serię poświęconą morzu i muzyce: dwóm elementom składającym się na tożsamość nadmorskiego miasta, którego słynny festiwal jazzowy został zainaugurowany w 1971 roku przez Milesa Davisa i Dizzy’ego Gillespie, pomimo protestów ówczesnego ustroju autorytarnego. Dwadzieścia lat pracy malarskiej Laury Cesany, będącej przedmiotem ponad dwustu ekspozycji, dziś jest wystawione w Cascais.
Każde dzieło przedstawia jakąś historię. Techniki są zróżnicowane, odkrywamy liczne materiały, nawet cement. Każdy obraz przedstawia jakąś część życia Laury: nuty przywołują matkę artystki, wiolonczelistkę, która odeszła bardzo młodo. Dużo obrazów jest poświęconych Fernando Pessoa, najsłynniejszemu poecie portugalskiemu. Inna seria prac świadczy o badaniach przeprowadzonych z pomocą Fundacji Gulbenkiana na temat reliktów żydowsko-portugalskich. Rzadkim w tym południowym kraju symbolom ikonicznym Laura Cesana poświęciła nawet książkę…
Budować mosty w Europie
(Laura Cesana)Laura nigdy się nie oddaliła od świata literackiego. Dużo studiowała i wykładała na renomowanych uniwersytetach w Portugalii i w Stanach Zjednoczonych, ale nie uważa swojej pracy za pracę naukową. Domaga się dla siebie statusu artystki. Nasza rozmowa chwilami się urywa: Laura jest wyczulona na pytania zwiedzających i niestrudzenie wyjaśnia swoją pracę. Mówi po portugalsku równocześnie notując po włosku w jednym ze swoich licznych zeszytów.
Laura Cesana domaga się otwarcia na świat, co pozwala na lepsze identyfikowanie, lepsze zrozumienie i lepsze przeżycie różnorodności. Ufnie patrzy w przyszłość Europy: “Ryzyko uniformizacji kultur nie istnieje”, uważa. Ale wzajemna znajomość wydaje się dla niej podstawowa: “Jest bardzo istotne, żeby budować mosty między krajami. Wszyscy mamy inne doświadczenia polityczne i społeczne, i ten stan będzie jeszcze trwał”. Według niej, edukacja powinna grać zasadniczą rolę: “Inicjatywy jak Erazmus budzą duże nadzieje i przydałoby się, żeby pojawiło się więcej takich programów wymian również dla nauczycieli”.
Ściemnia się, zwiedzający centrum kultury Cascais wracają do siebie, olśnieni pełną blasku artystką. Laura obiecuje wysyłać mi sms-y. Nie wiem jeszcze w jakim języku…
Zdjęcia: (lauracesana.com), (Laura Cesana)
- Przeczytaj także
Reklama


subskrybuj komentarze Pokaż komentarze w odwrotnej kolejności załaduj komentarze Dołącz do dyskusji
Masz coś do powiedzenia? Zrób to tutaj!
Czy już jesteś babelianinem? Log-in. Albo zarejestruj się!