okładka Big Issue London (zdjęcie dzięki uprzejmości INSP)okładka Big Issue London (zdjęcie dzięki uprzejmości INSP)“Nie lubię większości dziennikarzy” - burczy John Bird, który dopiero co zwołał kolegium redakcyjne w “Ponti’s café”, kawiarni znajdującej się nad peronem 17, londyńskiej stacji Liverpool Street. “Nie myślą analitycznie. Nie chcę słuchać o tym, ilu więźniów zmarło i jakim dupkiem jest George Bush. Potrzebujemy ludzi poszukujących problemów oraz ich rozwiązań, a nie jedynie wydobywających je na światło dzienne. Dziennikarze śledczy, tacy jak John Pilger z “Daily Mirror” nie są częścią społeczeństwa, są ponad wszystkimi.”

Paris je t’aime”

Poznajcie założyciela “The Big Issue” - tygodnika będącego społecznym biznesem, w którym porusza się tematy związane z rozrywką i ze sprawami bieżącymi. Gazetę tworzą profesjonaliści w pięciu regionalnych wydaniach, a dystrybucją zajmują się bezdomni. Sprzedający z identyfikatorami kupują gazety od “The Big Issue Foundation” (zajmującej się programami pomocy bezdomnym) za 70 pensów i sprzedają je za 1,50 funta, zarabiając na tym 80 pensów na kopii. “Nie jestem specjalnie dobrym wydawcą” - przyznaje Bird przy drugim “kuble herbaty”. Podczas gdy biznesmeni spieszą się, a pociągi dudnią na stacji niżej on opowiada: “pisanie to dobry sposób na ujawnienie swoich idei i takie bzdety. To, że jesteś dobrym dyrygentem nie oznacza, że powinno cię to inspirować do zostania skrzypkiem. Ale i tak wolę nim być.”

(fot: Nabeelah Shabbir)(fot: Nabeelah Shabbir)

Inspiracja, żeby zająć się pisaniem płynie u Birda z rasizmu, biedy oraz oszukiwania. Bird wie, co to znaczy być bezdomnym. 41 lat wcześniej, podczas swojego pierwszego pobytu za granicą przez kilka miesięcy sprzedawał na Champs Elysees gazetę “International Harald Tribune”. W tamtym okresie - “przysięgam na życie”- w Paryżu mieszkał na tej samej ulicy co ja, “z Leanelle, pochodzącą z Goa w Indii koleżanką. Miała jedną nogę i była tego samego koloru co ty”, mówi. Dziwna uwaga jak na kogoś, kto w tamtym czasie był “białym rasistą z klasy pracującej”.

Większość ludzi posiadających zmysł polityczny powtarza bzdury, które usłyszeli od innych”. Matka Birda, Irlandka i katoliczka “przeprowadziła się z Cork do Londynu w wieku 18 lat i zanim poznała mojego ojca - protestanta, pracowała w pubie. Od najmłodszych lat powtarzała mi, że nasz kraj rujnują Hindusi, Żydzi, pieniądze, ciemnoskórzy i lenie. Zacząłem życie od toksycznego przekonania, że bieda jest winą innych, że należy się za nią mścić na Arabach lub Francuzach.”

Wielka sprawa w Europie

Bird przeszedł długą drogę, od ksenofoba, poprzez uczestnika wydarzeń roku ‘68 do wydawcy. W wieku 29 lat zaczął publikować swój magazyn o sztuce. W 1991 roku brytyjski przedsiębiorca Gordon Roddick poprosił go o prowadzenie “The Big Issue”, dla którego inspiracją był pierwszy na świecie magazyn dla bezdomnych - wydawany wówczas od 3 lat nowojorski “Street News”. Odkąd w 2003 roku gazeta zarobiła pierwszy milion “The Big Issue” stał się bardziej przyjazny dla reklamodawców i w 2007 roku jego dochody wyniosły 4 miliony. W 1995 roku został sponsorem Międzynarodowej Sieci Gazet Ulicznych (INSP). 30 000 funtów później ruszyło 60 edycji w 20 krajach Europy, w tym pechowa hiszpańska “La Farola”, założona przez francuskiego bezdomnego czy też równie krótko wydawana w Belgii i we Francji “Macadam Journal”, założona przez belgijskiego biznesmena. “Przejęli ją jacyś prawicowcy”, mówi Bird o tej ostatniej gazecie. “Nadaliśmy francuskim i niemieckim gazetom styl. Europa ma prawdziwe problemy”, tłumaczy, odnosząc się do tego, że gazeta utrzymała się w takich miejscach jak Australia czy Namibia. “Duża w tym rola konkurencyjności - trudno jest namówić do współpracy, jak na przykład w przypadku 30 niemieckich gazet w różnych miastach. To oczywiste bo przecież każdy sądzi, że jest jedyny w swoim rodzaju.”

Oslo (Norwegia), Macadam (Francja/Belgia), Megaphon (Austria), Gazeta Uliczna (Polska), Straat (Holandia), CAIS (Portugalia), Terre di Mezzo (Włochy) i Hus Forbi (Dania)Oslo (Norwegia), Macadam (Francja/Belgia), Megaphon (Austria), Gazeta Uliczna (Polska), Straat (Holandia), CAIS (Portugalia), Terre di Mezzo (Włochy) i Hus Forbi (Dania) | (Zdjęcie dzięki uprzejmości INSP)

W Wielkiej Brytanii bieda jest według Birda sponsorowana przez rząd. “Niemal wszystkie ciemnoskóre dzieciaki zabijające się nawzajem pochodzą ze środowiska, w którym działa opieka społeczna. Są w biedzie przez państwową biurokrację, która nie daje nadziei, sprawiedliwości ani szansy na wybicie się. Marnuje się za to wykształcenie.” Bird często używa słowa tip-top. “Tip-top znaczy oderwany”, wyjaśnia. “To posiadanie wiedzy nie mającej zastosowania w rzeczywistości. Nieskażony rząd rozmawiał z “ekspertami”, bezdomnymi, organizacjami zajmującymi się biedą, a jednocześnie niszczył tysiące żyć.”

Gdybyś kiedyś był bezdomnym, potem bardziej przejmowałbyś się domem”

John - sprzedawca "The Big Issue" w Cambridgeshire, Anglia, sierpień 2007 (fot: Phil Dowsing/flickr)John - sprzedawca “The Big Issue” w Cambridgeshire, Anglia, sierpień 2007 (fot: Phil Dowsing/flickr)Bird mówi, że młodociani przestępcy wiedzą, że jest szczery. “W Wielkiej Brytanii jest tylko garść ludzi takich jak ja. Oprócz tego, że pochodzę z biednego środowiska, zrobiłem w życiu źle wszystko, co się da i przeżyłem. Wiem, jak to jest być uprzedzonym, pijanym, więzionym i gdy próbuje się zabijać ludzi. W przeciwieństwie do moich starszych braci, którzy albo nie żyją przez alkohol czy narkotyki, albo żyją w wieżowcach kwaterunkowych na przedmieściach i nienawidzą ciemnoskórych, Żydów czy Hindusów miałem przed sobą przyszłość. Cholerne ścierwa. Mam bratanków i bratanice, do których mówię z obcym akcentem, żeby nie wiedzieli z kim rozmawiają, gdy do mnie dzwonią”.

Nauka pisania i czytania podczas pobytu w więzieniu w wieku 16 lat była “największym awansem społecznym”, czymś, w co dziś nikt nie wierzy. “Późna nauka uwidacznia ją w twoim życiu, podobnie jak znalezienie siły, by nie być rasistą”. Niewątpliwie i jedno i drugie udało mu się doskonale. Po starcie w wyborach na burmistrza Londynu wiosną 2008 roku jako niezależny kandydat pisze obecnie książkę o, będącej jego miejscem urodzenia zachodniej dzielnicy Londynu Notting Hill. Wspomina ją jako siedlisko “skrajnego ubóstwa i gównianego prawicowego faszystowskiego myślenia.” Jego żona ma hinduskie korzenie, a dwójka małych dzieci w wieku trzech lat i siedemnastu miesięcy - sikhijskie imiona. “Nauczyłem się, jak być częścią rozwiązania, a nie częścią problemu. Moje dzieci są wynikiem rozwiązania.”