„Znowu coś się stało”. Zdanie to wzbudza w Austriakach radość, oznacza bowiem, że prywaty detektyw Simon Brenner wkracza do akcji. Do tej pory czynił to już w powieściach poczytnego autora Wolfa Haasa (49) sześć razy, czym wywołał w Austrii prawdziwą „brennermanię”.
Antybohater stworzony przez Haasa to najprawdopodobniej najbardziej flegmatyczny detektyw świata. Wydaje się być tak okaleczony przez życie, że najchętniej chciałaby się go uścisnąć i powiedzieć: „Wszystko będzie dobrze”. Niestety, nic nie ułoży się w życiu byłego policjanta, który przez swój flegmatyzm został zwolniony ze służby i któremu pozostało jedynie wegetowanie bez żony i mieszkania. Jest za to uparciuchem z wieczną migreną i wyostrzonym poczuciem sprawiedliwości.

Wolfgang HaasWolfgang Haas | (zdj.: Dor Filmproduktion/Petro Domenigg)Francja świętuje nobliwego Maigret’a, Włosi cieszą się swoim szczęśliwym w małżeństwie komisarzem Montalbano, a Austria ma właśnie upartego, bezrobotnego Simona Brennera. Żaden ze związków turystycznych nie odważyłaby się przedstawić Austrii tak prosto i nieskomplikowanie, jak czynią to książki o Brenerze. Haas trafia za to swoim melanżem lokalnej atmosfery, swobodnego, potocznego języka i czarnego humoru w sedno austriackiej duszy.
„Przyjdź, słodka śmierci” to pierwsza powieść z cyklu, która została sfilmowana przez austriackiego reżysera Wolfganga Murnbergera (48). Film przeszedł do historii jako największy sukces austriackiego kina i miano to może mu odebrać jedynie „Der Knochenmann”. Trio Haas-Hader-Murnberger jest bowiem tym razem tak dziwaczno-groteskowe i przerażająco-śmieszne jak nigdy dotąd.

Szaleństwo i groza w austriackich piwnicach

 | Tym razem Brenner odwiedza prowincjonalną gospodę Löschenkohl, której specjalnością są smażone kurczaki. W piwnicy stoi maszyna, w której przemiela się resztki kości na pokarm dla kurczaków. Tym sposobem oszczędza się na sztucznych mieszankach, a odwieczny cykl życia i śmierci zostaje zachowany w bardzo banalny sposób. Jednakże Brenner jest zmuszony stwierdzić, że groza i szaleństwo przybierają często niepozorną postać i w piwnicy przez maszynkę przechodzą nie tylko resztki z kurczaków. Zarzyna się tam i morduje, aż włosy stają dęba.

| (zdj.: Dor Filmproduktion/Petro Domenigg)

Pomimo to każda scena skrywa w sobie coś komicznego, każdy czyn jest zrozumiały, a każdy niegodziwiec budzi współczucie. Np. jeżdżący na wózku słowacki sutener, który musi przedostać się przez austriacką prowincję autostopem. Czy też nielubiany szef junior, który nawet w porsche nie potrafi zdobyć poważania i rzecz jasna tajemniczy gospodarz we własnej osobie, który w Bratysławie chciał „pomóc” prostytutce.

Birgit MinichmayrBirgit Minichmayr | (zdj.: Dor Filmproduktion/Petro Domenigg)Detektyw Brenner natyka się ciągle na nowe tajemnice, których nie rozumie ani nie jest w stanie wyjaśnić. Ciągłe warczenie maszyny kradnie mu dodatkowo sen, zostaje jednak gościem gospody, gdyż zakochuje się w Birgit, szefowej kuchni. Stosownie do tego faktu reżyser Murnberger deklaruje, że „Der Knochenmann” to film o miłości. To odważna klasyfikacja, której prawdopodobnie nie przejmą wypożyczalnie DVD. Film mógłby stać na półce „komedie”, można by go było też znaleźć w dziale splatter movies, ale najprawdopodobniej zostanie umieszczony w „dziełach”. Nie na darmo „Przyjdź, słodka śmierci” Murnberga jest porównywana z „Ciemną stroną miasta” Scorsese’a. „Der Knochenmann” jest jeszcze lepszy.

“Der Knochenmann, Trailer

Zajrzyjcie też na wiedeński blog cafebabel.com!