| (zdj.: Will Pate / Flickr)„Nigdy w tak krótkim czasie, nie było takiego zmniejszenia poziomów pluralizmu i tak szybkiej zatraty istoty demokracji, czyli wolności wypowiedzi i informacji”, mówi Paco Audije, zastępca sekretarza generalnego Międzynarodowego Związku Dziennikarzy FIP (Federación Internacional de Periodistas). W Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. W ciągu jednego roku, 3000 osób straciło miejsca pracy w mediach; Niemcy zbliżyły się do tysiąca, w Polsce czy Włoszech było od 2500 do 4000 zwolnień. Dane te, jak zapewniają oficjalne źródła, mogą być niższe niż w rzeczywistości, gdyż nie uwzględniają, tzw. freelancerów, bardzo rozpowszechnionych w Unii Europejskiej, zwłaszcza w nowych krajach członkowskich. Jedynie we Francji istnieje rodzaj instytucji, która zapewnia pewna ochronę miejsc pracy.

Sprzeczne powołanie

(zdj.: pulpolux / Flickr)(zdj.: pulpolux / Flickr)Zawód dziennikarza jest ściśle związany z powołaniem, ale może być też mieczem obosiecznym. „Uważa się, że jeśli się narzeka, można stracić pracę, nawet jeśli jest niepewna i słabo płatna”, wyjaśnia Paco Audije. „A najgorsze jest to, ze w naszym przypadku, jesteśmy odpowiedzialni jako głos społeczeństwa i boimy się mówić głośno o naszych problemach.” Ponadto, EFE, czwarta co do wielkości agencja na świecie, już wyraziła co się dzieje w tej kwestii.

Jednakże ta odwaga nie rozprzestrzeniła się jeszcze wystarczająco, aby sprostać redukcjom personelu. Maros Montañés, prezes Stowarzyszenia Kobiet-Dziennikarzy Morza Śródziemnego, mówi, że „głównym wrogiem dziennikarza jest drugi dziennikarz”. „Wywyższanie się ponad innych, pragnienie wyłączności czy indywidualizm, które towarzyszą tej profesji” nie idą w parze z pilną potrzebą stworzenia organizmu, który „ostrożnie przypilnuje istniejących nadużyć”. Włącznie z pierwszymi praktykami realizowanymi przez studentów ostatnich lat, „powinna istnieć pewna norma, która ich ochroni przed byciem wykorzystywaną i tanią siłą roboczą”. Lecz to zdumiewa Tanyę Kostyuk, dwudziestopięcioletnią Ukrainkę, która twierdzi, że jest usatysfakcjonowana wynagrodzeniem jakie dostają stypendyści w jej kraju. „Nasza szkoła dziennikarska jest trudna, ale gwarantują godną pracę, ciekawą w konfrontacji z dzisiejszą Europą”.

Minionego 16 maja, dziennikarze całej Europy zebrali się w Varnie (Bułgaria), aby stawić czoła restrukturyzacjom jakie przechodzą obecnie media. Była to wątpliwa deklaracja intencji, wobec różnorodności tradycji dziennikarskiej w Wieży Babel jaką jest Europa, zwłaszcza w kwestiach legislacyjnych. Paco Auije jest przekonany, ze idea szkół dziennikarskich nie jest popierana przez wszystkich. Norma samoregulująca, zakorzeniona w krajach północy, czyli tzw. włoska l’ordine, za którą przyznaje się profesjonalne tytuły w świecie dziennikarskim, w którym właściciele, wydawcy i magistratura, również są obecne; istnienie komisji z legitymacją prasową, do której zaliczają się także związki zawodowe i sponsorzy, lub wcielenie akredytacji rady dziennikarskiej w Niemczech lub Wielkiej Brytanii, pokazują różnorodność kryteriów na tym polu.

Jakość jako antidotum

| (zdj.: Frederic della Faille / Flickr)„Nasi czytelnicy, słuchacze i telewidzowie, to osoby uczciwe, które od razu rozpoznają jakość naszej pracy i z jednakową szybkością zaczynają kojarzyć ją z naszym nazwiskiem. To właśnie jest moment, w którym przekształcamy się w stabilnego i rzetelnego dziennikarza. I nie decyduje o tym nasz dyrektor, lecz czytelnicy”. Z tą radą Ryszard Kapuściński zostawił nas w 1999 roku w sali wypełnionej młodymi dziennikarzami w Capodarco di Fermo (Włochy); to lek, którym można by zwalczyć brak informacji surowej, szczerej, rzetelnej i kompletnej, która obecnie jest publikowana w pośpiechu i przy redukcjach personelu.

Od FIP (Międzynarodowego Związku Dziennikarzy ) pamiętamy, że wyspecjalizowany i znany dziennikarz zazwyczaj jest też drogi, ale z drugiej strony nie ma maszyn ani mechanizmów, które mogłyby zastąpić jego jakość. BBC była krytykowana za sposób relacjonowania zamachów w Bombaju, szczególnie że godzinne relacje były zdominowane przez błahe informacje i anonimowe doniesienia, które pojawiały się przed ich własnymi korespondentami i informacjami z poważnych agencji prasowych.

| (zdj.: wstera2 / Flickr)„Społeczności z nowych ekranów”, jak je określa Marosa Montañés, mogą być „bardzo dobrze wykorzystane i nieograniczone; rozwój dziennikarstwa miejskiego, sieci lokalne, itp.”, zawsze kiedy nie są używane w celu umniejszenia znaczenia profesjonalistów, którzy zbliżają się coraz bardziej do człowieka orkiestry obwieszonego sprzętem cyfrowym. „Musimy się nauczyć rozumieć nowe, nie zapominając nigdy o tym , ze dziennikarstwo, łącznie z tym zarobkowym, przetrwa jedynie będąc poważnym i szczerym”, zauważa Paco Audije. „Jakiekolwiek zmiany profesji nie powinny hamować nas, lecz stymulować wymagania i oczekiwania wobec dziennikarstwa o dobrej jakości. Kieruje to do tych, którzy dają nam tylko relacje i opowieści o skutkach, bez zastanowienia się nad przyczynami katastrofy, a także do tych, którzy podążają za profetami nowych technologii, niezdolnymi przestawić się na inny rodzaj muzyki”.

Sposób, w jaki podejmują się manipulacji medialnej popierani przez Berlusconiego we Włoszech, koneksje Sarkozy’ego wśród wysokich stanowisk w mediach, czy ocenzurowanie wygwizdania w czasie odtwarzanie hymnu hiszpańskiego podczas transmisji finału o Puchar Króla w TVE. To podejście zakorzenia się w świecie mediów, a niespełnione zapędy ambicjonalne mogą spowodować kolejne tego typu ekscesy.