W Europie wyrażeniem „muchy by nie skrzywdził” określa się osoby wyróżniające się delikatnością. Prezydent czy nie – jeśli ktoś jest silny w rękach to może się schować, ponieważ tylko tych, którzy nie potrafią skrzywdzić owada cechuje wyjątkowa łagodność: czy to we Francji („ne pourrait pas faire de mal a une mouche ”) Niemczech („er könnte keiner Fliege etwas zu Leide tun”), czy w Hiszpanii („No haría daño ni a una mosca”), w Szwecji („ej göra en fluga förnär”) czy też na Litwie („neizdarīs mušai pāri”).

Wszak „habit nie czyni mnicha” czy z francuska - „l’habit ne fait pas le moine”. Brytyjczycy nie do końca ufają osobom zbyt ugrzecznionym, bo co prawda „He looks like he wouldn’t hurt a fly”, ale z drugiej strony „he’s a wolf in sheep’s clothing” - nigdy nie wiadomo czy w owczej skórze nie kryje się wilk! Te same wątpliwości wyrażają określenia: francuskie „un loup à l’apparence de brebis” i hiszpańskie „es un lobo con piel de cordero.

Wróćmy do tematu. W czasach Króla Słońce kokietki na dworze przyozdabiały oblicza sztucznymi pieprzykami, które miały podkreślić nieskalaną biel skóry niczym brzoskwinie - „peau de pêche”. Ozdoby te, nazywane „mouche” („muszki”) miały przyciągać mężczyzn jak pszczoły do miodu (albo, jak mawiają Francuzi, jak muchy do słoika konfitur - „comme des mouches sur un pot de confiture” . Co jednak, gdy kandydat okazywał się mało atrakcyjny? Wystarczyło wtedy szepnąć „allez faire la mouche”, czego niemiecki odpowiednik brzmi „Mach die Fliege” . Kawaler natychmiast odfruwał, a skryte za wachlarzami damy „faisaient mouche” - osiągały cel, odstraszając co słabsze osobniki.


In memoriam de ‘La mouche’ R.I.P.