Po szczycie w Kopenhadze, klęsce globalnej polityki przeciw ociepleniu klimatu, niektórzy wciąż próbują lobbyingu unijnych instytucji, a w regionie Vosges, Elise, 27-letnia mieszkanka Strasbourga, organizuje weekend bez spalin. Jak bardzo musimy zmienić swój styl życia, aby ratować planetę?
Ekologia w lekkim wydaniu: weekend bez spalin
Weekend bio: troska o planetę czy modna rozrywka? (©Max Disbeaux)
Raport
Tłumaczenie: lidiawy
17/05/10
Tags : Europa, zielone miasta, styl życia, Francja, społeczeństwo obywatelskie, zdrowie publiczne, kryzys gospodarczy, zdrowie, aktywiści, ekologia, rozwój, społeczeństwo konsumpcyjne.
- Polski
- 3 Komentarze do“Ekologia w lekkim wydaniu: weekend bez spalin”
- Drukuj “Ekologia w lekkim wydaniu: weekend bez spalin”
0votes plus 0 votes moins
Nie będąc obojętną na kwestię globalnego ocieplenia i interesując się metodami praktycznej edukacji, Elise Clevenot ze Strasburgu (27 lat) zdecydowała, że czas działać. W marcu w jej domu rodzinnym w la Grande Fosse miał miejsce pierwszy weekend bez spalin, w którym uczestniczyło pół tuzina znajomych.
Ekologia pozwala oszczędzać
Rezygnaja z samochodu może przynieść korzyści nie tylko dla planety | Ekolodzy wspierają Islandię w walce z transportem lotniczym
Do przeczytania również: na pokładzie ‘Climate Express‘ w kierunku Kopenhagi
Nie ma mowy o przyjechaniu samochodem, w rachubę wchodzi więc jedynie pociąg regionalny ze Strasbourga do Saales i 45-minutowy spacer aż do la Grande Fosse. Wysiłek to niewątpliwy, półtorej godziny drogi z torbą na plecach zamiast godziny i sześciu minut autem, ale za to ekonomicznie, dzięki zniżce, jaka przysługuje Arianie, 32-letniej nauczycielce niemieckiego. Podróż kosztuje piątkę członków grupy 8,16 euro zamiast 15,36 euro na osobę podróżując samochodem. Świadomość ekologiczna przynosi oczywiste korzyści również dla portfela… Ale w kwestiach kulinarnych dyskusja wrze. Maite, 27 lat, matka dwójki dzieci i kelnerka, dzieli się swoją opinią. W menu, poza daniami „domowymi” i z lokalnych produktów, komosa ryżowa i różne typów cukrów (rapadura, cukier integralny, syrop z agawy, czarna melasa, syrop z buraków i syrop z ryżu). Gaspard, 28-letni urzędnik, zauważa, że większość z nich jest importowana z odległych krajów, co przyczynia się w dużej mierze do emisji gazów cieplarnianych. „Koniec z piciem kawy, produktem z innego kontynentu!” - odpowiada na to ze śmiechem Ariane. „Chcesz powiedzieć, że należy kupować jedynie francuskie produkty?” - dorzuca Maite, która wie, że „preferowanie krajowej produkcji” jest bardziej leitmotivem radykalnej prawicy niż zielonych. Argument, który pewnie nie przypadłby do gustu sieci Amap, innej inicjatywie eko-odpowiedzialności, która próbuje motywować do spożywania lokalnych produktów w całej Francji. Jednak wszyscy zaproszeni wydają się zgadzać co do konieczności wspierania producentów „sprawiedliwego handlu” [ang. fair trade], co jednak nie ograniczy emisji gazów cieplarnianych. Zawsze jest jakieś „ale”…
Powrót na łono matki ziemi
Rewolucjoniści z ‘68 rekonstruują idee życia w zgodzie z naturąPo posiłku Elise zabiera swoich znajomych na zwiedzanie wsi, gdzie uczniowie zrównoważonego rozwoju odkrywają że dach kościoła w la Grande Fosse pokryty jest panelami słonecznymi, które niedługo będą produkować aż do 20 tys. KWh. Następnie idą na spacer, z przerwą w barze społecznościowym [fr. bar associatif – bar integracyjny stworzony przez stowarzyszenie/daną społeczność, który nie ma celu zarobkowego], miejscu sąsiedzkich spotkań otwartym jedynie w niedziele. Wiele osób zamieszkało tu po rewolucji z maja 1968 roku, aby zachować alternatywne idee epoki. „Powrót do matki ziemi“, wydaje się wciąż przyciągać członków tej „zielonej klasy“. Wieczorową porą, każdy z zaproszonych proponuje jakieś zajęcie dla całej grupy - zasady praktycznej edukacji zobowiązują. Największym powodzeniem cieszy się kurs salsy autorstwa Daniele, włoskiego senior managera w amerykańskim koncernie (stereotyp ekologa-hippisa można odstawić na bok).
Przyjemna atmosfera, a jakże, ale czy to spotkanie nie miało służyć uratowaniu planety? Daniele nie jest co do tego przekonany. To w Chinach i Indiach należałoby działać, tam gdzie przemysł najbardziej zanieczyszcza środowisko, a nie w Europie, a tym bardziej nie wśród osób prywatnych. Elise, organizatorka spotkania, jest innego zdania. Podczas tego weekendu, wszyscy uczestnicy powrócili do kwestii podstawowych, nauczyli się żyć razem, jeść i podróżować inaczej. To doświadczenie podzielą niedługo kolejne osoby: młoda ekolożka jest bardziej niż kiedykolwiek pewna swojej misji. Na Facebooku powstała już grupa fanów: zaproszenia wysłane!
Zdj.: ©Max Disbeaux
- Przeczytaj także
Reklama


subskrybuj komentarze Pokaż komentarze w odwrotnej kolejności załaduj komentarze Dołącz do dyskusji
Masz coś do powiedzenia? Zrób to tutaj!
Czy już jesteś babelianinem? Log-in. Albo zarejestruj się!