Solidarność jest nazwą genialną, bo dobrze oddaje polskiego ducha. Jest tylko jedno „ale” – jednoczymy się jedynie w przegranej, nigdy w sukcesie. Ludzi ceni się u nas za cierpienie, nie za powodzenie. I tak cierpimy już wieków kilka, oburzając się, że świat idzie do przodu bez pochylania się nad naszym nieszczęściem.

Marsz wspierający Solidarność na Manhattanie, 1985 r.Marsz wspierający Solidarność na Manhattanie, 1985 r. | “Litwa wspiera Solidarność” - dzięki Solidarności, również tej przez małe „s”, „skończył się w Polsce komunizm”

Znaczącym jest, że wielu współczesnych polskich bohaterów, gdy już wygrają, o co walczyli, odniosą sukces, okazują się być ostatecznie tchórzami i zdrajcami. Wystarczy choćby nadmienić Czesława Miłosza (laureat literackiego Nobla, komunista, anty-Polak), Ryszarda Kapuścińskiego (międzynarodowej sławy reporter, kłamca i komunista), Władysława Bartoszewskiego (międzynarodowej sławy polityk, Żyd i polonofob), Adama Michnika (redaktor naczelny pierwszej opozycyjnej gazety PRL i zdrajca). Nawet Okrągły Stół, który doprowadził do bezprecedensowych w tej części Europy wolnych wyborów, po latach okazał się zdradą. Słowem, zmieniają się kłamcy i oskarżyciele, ale problem pozostaje ten sam. A, i jeszcze prawda się zmienia.

Joanna Szczepkowska ogłasz w Dzienniku Telwizyjnym koniec komunizmu | październik 1989 r.

Ostatnio nowym antybohaterem jest Lech Wałęsa. Zdetronizowany od niedawna przywódca Solidarności nie był obecny na najważniejszych uroczystościach obchodów rocznicy jej powstania. Poróżniony z dawnymi współtowarzyszami, napisał w swym blogu, że po 30 latach ogromnego wysiłku osobistego chce świętego spokoju. „Zmęczenie materiału robi swoje” – dodał. I rzeczywiście robi.

Mitowi walki o wolność, przemielonemu w tysiąc wersji przez tysiące ust, niewiele pozostało z dawnej świetności. Jak młodzi mają sobie wbić do głowy, że „Solidarność wielka była”, kiedy widzimy, jak mała jest obecnie? Podczas gdy dawni bohaterowie spierają się nad historią, świat idzie do przodu, nie oglądając się za siebie. Podobnie jak młode pokolenie.

Henryka Krzywonos - wystąpienie na zjeździe Solidarności, 31 sierpnia 2010 | “Co myśmy sobie wywalczyli 30 lat później - gwizdy?”

Zdj.: Jedynka©thomsson; marsz na Manhattanie© Hellebardiusvideo © zjaviony