Gloria Steinem stwierdziła kiedyś, że prawda owszem może nas wyzwolić, „ale najpierw nas wkurzy”. Ósmego marca obchodzimy Międzynarodowy Dzień Kobiet - dzień, w którym kobiety na całym świecie (a przede wszystkim w Europie i Ameryce Północnej) świętują fakt, że jesteśmy teraz równi sobie bardziej niż kiedykolwiek. Ten dzień to także doskonała okazja, by oburzyć się na to, jak wiele w dziedzinie równości pozostaje jeszcze do zrobienia.
Międzynarodowy Dzień Kobiet: nie czytamy książek napisanych przez kobiety
Fot. (cc) (cc) andrewhefter/ andrewhefter.com/
Opinia
Tłumaczenie: Beata Piwka
08/03/11
Tags : literatura, Lucía Etxebarría, wyprzedaże, Virginie Despentes, książki, Unia Europejska.
- 8 Komentarze do“Międzynarodowy Dzień Kobiet: nie czytamy książek napisanych przez kobiety”
- Drukuj “Międzynarodowy Dzień Kobiet: nie czytamy książek napisanych przez kobiety”
0votes plus 0 votes moins
Weźmy dla przykładu literaturę. Badania branżowe sugerują, iż autorami około 60 procent literatury anglojęzycznej są kobiety. Jednak w 2005 r. brytyjski dziennik „The Guardian” poinformował, że o ile kobiety są skłonne, by czytać prace autorstwa mężczyzn w takim samym stopniu jak kobiet, o tyle aż czterech na pięciu mężczyzn stwierdziło, że ostatnia pozycja literacka, jaką czytali, była napisana przez mężczyznę, a wielu z nich nie umiało przypomnieć sobie autorki, której książkę mieliby w rękach. Nieoficjalny sondaż przeprowadzony wczoraj dowodzi, iż nawet wśród wykształconych, postępowych kosmopolitów - w tym także autorów cafebabel.com – te dysproporcje nadal się utrzymują. Nagrody literackie obrazują dokładnie ten sam schemat: w ciągu ostatnich dwudziestu lat mężczyznom przyznano 65% Nagród Pulitzera w kategorii literatura piękna, po 70% Nagród Nobla i Nagród Bookera, 80 % Nagród Georga Büchnera i aż 85 % Nagród Goncourtów. Na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat zaledwie jedna kobieta odebrała Nagrodę Kafki, a tylko trzy zdobyły Międzynarodową Nagrodę Neustadt [zwaną też Małym Noblem – przyp. tłum.]. Nagrody w dziedzinie poezji, dramatu, literatury faktu oraz dziennikarstwa ujawniają jeszcze ostrzejsze dysproporcje na korzyść mężczyzn.
Przeczytaj na cafebabel.com o zdobywczyniach nagród literackich Goncourtów, Premio Planet I nobel: Virginie Despentes, Lucia Extebarria, Doris Lessing i Elfriede Jelinek
Ta nierównowaga nie wynika z braku predyspozycji kobiet do tworzenia arcydzieł. Stanowi ona natomiast częściowo wynik marketingowych decyzji wydawców. Często szufladkują oni prace kobiet jako wprawdzie bestsellerową, ale wyśmiewaną przez krytykę kategorię „chick lit” [gatunek fikcji w literaturze kobiecej, opowiadającej o współczesnych kobietach, często w sposób humorystyczny i beztroski – przyp. tłum.], nadając im okładki na kształt pudełka czekoladek i opatrując w notki reklamowe, pełne pogrążających je pochwał opartych na stereotypie płci („afirmacja życia”, „wzruszające”, „słodko-gorzkie”, „z głębi serca”). Idąc dalej, jest to po części rezultat utrzymujących się wciąż nierówności w prasie popularnej: większość autorów, redaktorów oraz innych kreatorów trendów to mężczyźni. Najnowszy raport organizacji Women in Journalism (WiJ) ujawnił, że 74% dziennikarzy w brytyjskich gazetach stanowią mężczyźni, natomiast aż osiem na dziesięć najpopularniejszych czasopism zatrudnia prawie dwukrotnie więcej redaktorów mężczyzn niż kobiet. Jest to wreszcie także wina elit krytyki: analiza organizacji VIDA na rok 2010 pokazuje, że w najbardziej wpływowych anglojęzycznych czasopismach i magazynach z dziedziny sztuki, polityki i kultury, kobiety piszą mniej niż jedną czwartą artykułów i recenzji. Jako autorki książek mają one około 75% mniej szans na to, by ich publikacje doczekały się artykułu lub recenzji niż publikacje ich kolegów po fachu.
Mimo postępu w dziedzinie równości, przed kobietami ze świata literatury wciąż jeszcze długa droga. Im ciszej w prasie o ich książkach, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że będą ona czytane, nagradzane i studiowane, a to oznacza jeszcze mniejsze szanse na wejście do kanonu wielkiej literatury. Panie, wstrzymajcie się dziś z hucznym otwarciem butelki na swoją cześć. Panowie, rozejrzyjcie się nieco wnikliwiej w księgarni.
Jakie autorki czytamy? Wyniki szybkiej sondy wśród fanów cafebabel.com na Facebooku
- Duży Zeszyt; Dowód; Trzecie kłamstwo (1994), Agota Kristof (Węgry)
- Kieszonkowy Atlas Kobiet (2008), Sylwia Chutnik (Polska)
- Oczyszczenie (2010), Sofi Oksanen (Finlandia)
- The News Where You Are (2010), Catherine O’Flynn; The Still Point (2010), Amy Sackville; Morze, Morze (2010), Iris Murdoch (ZK)
- Udręki pewnej kasjerki (2010), Anna Sam (Francja)
- Eichmann w Jerozolimie: rzecz o banalności zła (1987), Hannah Arendt (Niemcy)
Autorka wykłada na Uniwersytecie Oksfordzkim i Open University; pracowała jako redaktorka naczelna Oxonian Review of Books.
- Przeczytaj także
Reklama


subskrybuj komentarze Pokaż komentarze w odwrotnej kolejności załaduj komentarze Dołącz do dyskusji
Masz coś do powiedzenia? Zrób to tutaj!
Czy już jesteś babelianinem? Log-in. Albo zarejestruj się!