Już od ośmiu lat Europa jest domem dla Scotta Millwooda. Pierwsze pięć z nich spędził w berlińskim squacie. Był to jego chrzest w europejskiej polityce. „Fundamentem polityki anglosaskiej jest zdobycie większości. 51% rządzi” mówi przy cappuccino w dzielnicy Kreuzberg prawnik i twórca filmów dokumentalnych. „Każdy z naszej osiemnastki miał prawo veta; musieliśmy się zgodzić! Naprawdę długie dyskusje doprowadziły do tego, co jest istotne – do kompromisu. W europejskiej polityce chodzi o tę wytrwałość. To dlatego Niemcy angażują się we wnikliwe dyskusje, aby przewietrzyć rany i uwolnić wszystko. To naprawdę ważna sprawa w Berlinie”.

Następcy WikiLeaks: GreenLeaks.com, Greenleaks.org i OpenLeaks

Australijczyk studiował prawo w swojej rodzinnej Tasmanii i produkcję filmów w Stanach Zjednoczonych. Wydał książkę i zrealizował dokument „Cokolwiek stało się z Brendą Hean?” (Whatever happened to Brenda Hean, 2008). Film o losach kobiety, która w latach siedemdziesiątych jako pierwsza przedstawicielka płci pięknej przewodziła zielonej partii i która w tajemniczy sposób zniknęła po katastrofie lotniczej. Próżnia, powstała po WikiLeaks – „używanie informacji w tak czysty sposób, żeby móc wpływać bezpośrednio i uniknąć przeróbek prasowych” – oświeciła go, że do sprawy Brendy Hean można było podejść inaczej, tak aby uniknąć marnowania trzech lat na jej rozwiązanie. W końcu 2010 r. stworzył GreenLeaks.com, „organizację medialną”, której zadaniem jest publikowanie informacji w określonym celu. Millwood twierdzi, że samo jej istnienie wpłynie na społeczne działania firm korporacyjnych i ich odpowiedzialność. Tak jak Julian Assange, Scott Millwood będzie postacią publiczną. Międzynarodowa sieć trzydziestu osób będzie realizować jego „politykę konsensu” i zachęcać do używania zarówno tradycyjnych skrzynek pocztowych, jak i internetowych, aby rocznie wypuszczać informacje na temat wybranych 3-4 historii. Po publikacjach w głównych gazetach w Niemczech, celem będzie przekształcanie informacji w narrację artystów i dokumentalistów. Obecnie strona prowadzona jest po niemiecku, francusku oraz angielsku.

„Prawica jest bardziej zjednoczona poprzez wynik finansowy kapitalizmu, a na lewicy nie ma jednej rzeczy, która by nas jednoczyła”

Nie oczekujcie współpracy GreenLeaks.com z Openleaks, założonej przez byłego rzecznika Wikileaks Daniela Domscheita-Berga lub z założonym w styczniu w Kopenhadze GreenLeaks.org, który składa się z ekspertów ds. bezpieczeństwa w Internecie, prawników, dziennikarzy i innego byłego członka Wikileaks, islandzkiej europarlamentarzystki Birigitty Jonsdottir. „W ruchu ekologicznym toczy się pierwsza bitwa” krzywi się Millwood. „Działam w nim od ponad dwudziestu lat, to jest tak strasznie typowe. Prawica jest bardziej zjednoczona poprzez wynik finansowy kapitalizmu, a na lewicy nie ma żadnej rzeczy, która mogłaby nas zjednoczyć. Wszyscy mamy różne rodzaje wartości”. Obydwie organizacje zarejestrowały się na terytorium Unii Europejskiej pod innymi nazwami i obydwie wytoczyły proces.. GreenLekas.com jest obecnie w 36 państwach. Jeśli chodzi o Niemcy, Millwood przewiduje, że największa walka 2011 roku będzie toczyć się wokół rozbudowy stacji energii atomowej. „Kilka niemieckich landów, Greenpeace i obywatele zamieszkujący wokół najstarszych stacji energii atomowej złożyli wniosek pozywający rząd federalny”, tłumaczy. „Regionalne wybory w marcu są ważne, bo sprawa ta nie dotarła do wyższej izby (Bundesrat), która reprezentuje wszystkie landy. Gdy jeden z rządów się zmieni, wtedy koalicja straci większość w Bundesracie i będzie bardziej prawdopodobne, że dojdzie do konstytucyjnego rozstrzygnięcia”.

Inicjatywa obywatelska „Berlin21”

W Potsdamer Platz pierwsze berlińskie „biologiczne Berlinale” szczyci się energooszczędnymi lampami na czerwony dywanie, nieplastikowymi torbami Messenger i butelkami wody „Viva Con Auga”, których zyski sprzedażowe zostaną przekazane na projekty wodne w krajach rozwijających się. Ale stare rany są rozdrapywane. Film o inicjatywie Stuttgart 21, zrobiony „przez przypadek” przenośną kamerą, został pokazany w pozakonkursowej kategorii „Punkt widzenia niemieckiego kina”. 75-minutowy obraz przedstawia wiele tupiących ludzi i mrożących krew w żyłach krzyków, gdy 2010 r. Stuttgartczycy obserwują, jak ich ukochane drzewa zostają kładzione trupem, aby zbudować drogę do nowego dworca centralnego. W rzeczywistości to posunięcie miało wydźwięk proeuropejski. Kanclerz Angela Merkel chciała, aby Stuttgart został włączony do unijnego projektu Magistrale für Europa, szybkiej linii kolejowej pomiędzy Paryżem i Bratysławą/Budapesztem.

Stuttgart 21 – Think to remember!

Dzisiaj kino staje się berlińskim przedłużeniem jednej z najbardziej udanych niemieckich obywatelskich inicjatyw. „Nie było żadnego konceptu czy scenariusza” mówi, stojąc pomiędzy afiszami i plakatami Lisa Sperling (24). Od stycznia 2010 r. chodziliśmy na protesty do parku. Na koniec mieliśmy roczny materiał”. Współpracownik i twórca filmowy, Florian Kläger (23l) wygląda na równie speszonego. „Przyszlibyśmy o dziesiątej trzydzieści i samochody byłyby zajęte przez innych młodych ludzi. Adrenalina była ogromna, szaleństwo”. Producent, Peter Rommel - podobnie jak dyrektor berlińskiego festiwalu filmowego, Dieter Kosslick, przyjaciel rodziny Lisy - tłumaczy, że zainwestował w „Stuttgart 21 – Myśl, żeby zapamiętać!”, aby zrewanżować się wszystkim starszym, którzy twardo stali za wodnymi armatkami.

Woda: pierwsza berlińska demonstracja siły ludzi

Niemiecki wzrost sprzeciwu społecznego zmącił umysły obywateli Berlina i zażądali oni zwrotu swojej „własnej wody”. Białe plakaty w całym mieście świętowały pierwsze udane miejskie referendum przeciwko firmom Veolia i RWE, które w 1999 r. kupiły 49,9% zakładów wody Berliner Wasserbetriebe (BWB), czego efektem był wzrost cen o 35%. W przeciwieństwie do Londynu, gdzie woda jest sprywatyzowana od 1989 r., Berlin idzie śladami Paryża, gdzie usługi wodne powróciły w publiczne ręce w 2009 r. Thomas Rudek stoi na czele Berliner Wassertisch („berliński wodny okrągły stół”), sieci zaangażowanych obywateli, którzy zainicjowali referendum w sprawie przejrzystości kontraktów częściowej prywatyzacji wody. „Krok za krokiem” odpowiada przezornie na aplauz podczas debaty „Przyszłość Wody” na festiwalowym Culinary Cinema. „Wyciągnijcie wszystko na światło dzienne, sprawdźcie zasadnicze kwestie prawne i postawcie sobie za cel rozwiązania o niskich kosztach. Chodzi o przejrzystość informacji”.

'Water Water, Berlin is worth the trip’ runs a Donald Duck posterWater Water, Berlin is worth the trip’ runs a Donald Duck poster | Activists from the Berliner Wassertisch

„W Berlinie ma się wrażenie, że wszystko jest możliwe”, wyjaśnia Millwood, który był zaskoczony liczbą dmuchających w gwizdki w wyrazie protestu grup wsparcia, zielonych organizacji i magazynów, które skontaktowały się z Openleaks. „To dlatego Berlin pełen jest artystów, aktorów i aktywistów. Jest przestrzeń i czas żeby rozwijać możliwości, bo nie jest to kapitalistyczne społeczeństwo. Możesz tu żyć tanio; berlińczycy nie walczą, aby zapłacić czynsz, jak ma to miejsce w Londynie czy w Paryżu”. Pięć lat i 172 tysiące podpisów, które Thomas Rudek zebrał wśród ogółu 3,7 mln mieszkańców miasta zainspirowało resztę Europy. Strona na facebooku na temat inicjatywy wywołała ruch w sprawie referendum wodnego we Włoszech. Trafny wydaje się wybór odchodzącego w niełasce ministra obrony Karla-Theodora zu Guttenberga, którego oficjalna ceremonia pożegnania z polityką odbyła się w akompaniamencie „Dymu na wodzie”.

Karl-Theodor zu Guttenberg | Ceremonia pożegnania

Artykuł ten powstał w ramach projektu Green Europe on the ground 2010-2011, serii reportaży cafebabel.com na temat zrównoważonego rozwoju.

Fot. główne (cc) Eexlebots/ Flickr/subrevolt.com; happy nuclear housewife (cc) GreenLeaks.com; aktywiście w Berlinie (cc) Berliner Wassertisch