05.08.2007 Dwunasta rocznica akcji "Oluja"

Artykuł opublikowany 26 sierpnia 2007
opublikowano w społeczności
Artykuł opublikowany 26 sierpnia 2007
Dwanaście lat po burzy To był szczególny dzień i szczególna noc dla Chorwatów. Mogli się o tym, przekonać nawet turyści wypoczywający na maleńkiej wyspie Prvić, niedaleko Šibenika, bowiem ciszę nocną zakłócały patriotyczne pieśni wykrzykiwane przez Chorwatów w tamtejszym pubie.
Nie były to chuligańskie wybryki, ale radość z powodu święta narodowego- Dnia Zwycięstwa i Wdzięczności Narodowej, i tym samym dwunastej rocznicy akcji wojskowej „Oluja” (Burza) przeprowadzonej przez chorwackie wojsko w samozwańczej Republice Serbskiej Krajina.

Od 1990 roku Chorwaci coraz głośniej wyrażali swoją chorwackość i chęć uzyskania większej niezależności. Rozpoczął się stopniowy proces demontażu Jugosławii. Wprowadzano zmiany w konstytucji Socjalistycznej Republiki Chorwacji (20 czerwca 1990 roku zmieniono jej nazwę na Republikę Chorwacji), powołano Macierz Chorwacką, odbyły się wybory, w których największą liczbę głosów uzyskała nacjonalistyczna partia- Chorwacka Wspólnota Demokratyczna z Franjem Tudjmanen na czele (przyszłym prezydentem Chorwacji). Także chorwaccy Serbowie podjęli aktywne działania. W Kninie Serbskie Stronnictwo Demokratyczne ogłosiło „wiosnę narodu serbskiego”, odrzucono uzupełnienia do chorwackiej Konstytucji i przeprowadzono referendum w sprawie serbskiej autonomii w ramach Republiki Chorwacji. W 1991 roku powstała samozwańcza Republika Serbska Krajina (Republika Srpska Krajina), która obejmowała tereny północnej Dalmacji, Liki, Kordunu, Baniji, Zachodniej Slavonii, Wschodniej Slavonii, Baranji, Zachodniego Srijemu. Krainę zamieszkiwało około 435 tysięcy ludzi, w grudniu 1991 roku uchwalono pierwszą konstytucję, a do upadku w 1995 roku władzę sprawowało trzech prezydentów. Oczywiście Chorwaci utworzenie RSK potraktowali jako okupacje terenów chorwackich i zbrojne powstanie Serbów.

Czwartego sierpnia 1995 roku o godzinie piątej rano rozpoczęła się akcja Oluja (Burza) przeprowadzona przez chorwackie wojsko i policję, która miała na celu wyzwolenie części terenów Republiki Serbskiej Krajiny. Już następnego dnia na twierdzy kninskiej (dawna siedziba królów chorwackich) zawisła chorwacka flaga, a sama akcja trwała zaledwie 72 godziny. Około 150 tysięcy żołnierzy wyzwoliło ponad 18 procent całego chorwackiego terytorium państwowego, a sama akcja obejmująca obszar od Chorwackiej Kostajnicy i Petriniji na północy i do Gračaca i Knina na południu była najbardziej skomplikowaną i największą akcją wojska chorwackiego podczas wojny domowej. Nazywana przez Chorwatów „Matką wszystkich bitew”, pochłonęła kilkaset ofiar - głównie po stronie serbskiej. Niewątpliwie wpływ na klęskę Serbów miało słabe uzbrojenie (m.in. nie dysponowali samolotami i helikopterami), zaskoczenie zmasowanym i zdecydowanym atakiem oraz brak organizacji i spory personalne wśród rządzących. Armii chorwackiej natomiast pomagali Amerykanie, chociaż nie brali bezpośredniego udziału a walkach. Ponadto walczący żołnierze chorwaccy wspominają o wszechpanującym podnieceniu i patriotycznym nastroju, które ponoć miało odegrać ogromną rolę w walkach. Akcja Oluja obecna jest w chorwackich podręcznikach do historii jako przykład nowoczesnej walki wojennej i przede wszystkim jako symbol siły i bohaterstwa chorwackiego narodu. Tym bardziej że po kilkuletnim oblężeniu Sarajewa, upadku stref bezpieczeństwa ONZ w Srebrenicy i Žepie i skupieniu w serbskich rękach 70% terytorium BiH i 1/3 Chorwacji, akcja ta miała sprawić by Serbowie nie czuli się już bezkarnymi panami Bałkanów i zrezygnowali z planów utworzenia Wielkiej Serbii. Chorwaccy historycy często wskazują, że Oluja, oraz późniejsze ataki na serbskie pozycje w Bośni i Hercegowinie przygotowały grunt pod porozumienie pokojowe, które ostatecznie zostało podpisane w Dayton 21 listopada 1995 roku.

Nic więc dziwnego, że Chorwaci tak wielką uwagę przywiązują do tego wydarzenia i każdą rocznicę akcji zwykli obchodzić niezwykle hucznie. W tym roku uroczystości miały miejsce w Zagrzebiu oraz w Kninie i okolicach. Na stołecznym cmentarzu Mirogoj prezydent Zagrzebia oraz przedstawiciele władz państwowych złożyli kwiaty i zapalili znicze m.in. na grobie pierwszego chorwackiego prezydenta Franje Tudjmana oraz wspólnym grobie niezidentyfikowanych ofiar Wojny Domowej. Jednak główne obchody miały miejsce w Kninie, dokąd przybył prezydent Chorwacji Stipe Mešić, premier Ivo Sanader, ministrowie i liczni przedstawiciele wojska, policji, stowarzyszeń kompatanckich oraz około 1300 chorwackich byłych żołnierzy biorących udział w akcji, ubranych w koszulki z napisem „Oluja 1995.-2007.”. Politycy złożyli wieńce i zapalili świeczki w intencji poległych żołnierzy, przez centrum Knina przeszedł pochód kombatantów, odbyła się msza święta za ojczyznę, a wieczorem odbył się w Čavoglavie koncert Thompsona, znanego z patriotycznych, a dokładniej mówiąc nacjonalistycznych utworów. Na kninskiej twierdzy czołowi chorwaccy politycy wygłosili szereg przemówień, w których podkreślali doniosłość akcji Oluja oraz bohaterstwo żołnierzy biorących w niej udział.

Dla Chorwatów Oluja jest powodem do dumy narodowej i oznaką siły, natomiast zupełnie odmiennego zdania są Serbowie. W swoim przemówieniu prezydent Stipe Mešić po raz kolejny odrzucał zarzuty upamiętniania wydarzenia, które jest zbrodnią wojenną mającą na celu czystkę etniczną ludności serbskiej. Boris Tadić (prezydent Serbii) i Vojislav Koštunica (premier) domagają się wyciągnięcia odpowiedzialności za śmierć około 2.500 Serbów i wypędzenie około 250 tysięcy. Dla Serbów akcja była niczym innym niż ludobójstwem, największą zbrodnią po II wojnie światowej, która miałaby przewyższyć masakrę w Srebrenicy. Z okazji 12 rocznicy akcji prezydent i premier Serbii wzięli udział w mszy świętej w cerkwii św. Marka w Belgradzie ku czci ofiar tego wydarzenia. Stu pięćdziesięciu członków rodzin poszkodowanych zebrało się przed ambasadą Chorwacji domagając się wyjaśnienia losów zaginionych i rozwiązania kwestii wygnanych, bowiem w ciągu dwunastu lat niewiele zrobiono w sprawie powrotu wypędzonych i przyznania praw chorwackim Serbom.

Największym dowodem na to, że Serbowie nie wyolbrzymiają skutków akcji Oluja jest oskarżenie Międzynarodowego Trybunału Karnego dla byłej Jugosławii w Hadze, który na ławce oskarżonych posadził trzech dowódców akcji: Ante Gotovine, Ivana Čermaka i Mladena Markača. Cała trójka oskarżona jest o prześladowania, deportacje, nieludzkie postępowanie (przesiedlanie przy użyciu siły), rabowanie publicznego i prywatnego majątku, bezwzględne niszczenie miast, osiedli i wsi, morderstwo, nieludzkie postępowanie, nieludzkie traktowanie. Generał Ante Gotovina był głównym dowodzącym operacji Oluja w południowej części Krainy i po raz pierwszy został oskarżony przez Trybunał 21 maja 2001 roku. Ukrywał się przez cztery lata by w końcu zostać złapanym 7 grudnia 2005 roku. W międzyczasie za sprawą prokurator generalnej Trybunału- Carli del Ponte, która utrzymywała iż Zagrzeb nie współpracuje przy poszukiwaniach Gotoviny, zostały w marcu 2005 roku wstrzymane rozmowy Unii Europejskiej z Chorwacją. Generał oskarżony o zbrodnie wojenne, o zbrodnie przeciwko ludzkości oraz o zamordowanie około 150 Serbów z Krajiny, cieszy się ogromną popularnością w Chorwacji i powszechnie uważany jest za bohatera narodowego. Nie wtajemniczonego turystę znającego Gotovinę ze spotów telewizyjnych gdzie występuje jako zbrodniarz wojenny odpowiedzialny za masakrę serbskich cywilów, mogą przerażać bilbordy z sylwetką generała i podpisem „Gotovina heroj!” (Gotovina Bohater). Co więcej generał uzyskał poparcie rządzących w Chorwacji, którzy zadeklarowali pomoc jego adwokatom przy gromadzeniu materiałów mających dowieść jego niewinność. Chorwaccy politycy i historycy twierdzą, że nie ma jednoznacznych dowodów na to że Gotovina jest odpowiedzialny za śmierć i wypędzenie tysięcy Serbów, gdyż po akcji kontrole natychmiast przejmowała władza cywilna. Za przemoc mają być odpowiedzialni nie żołnierze, ale żadni zemsty chorwaccy cywile. Zwykło się także powoływać się na apel prezydenta Tudjmana, który prosił o pozostanie ludności serbskiej i zaakceptowanie nowej władzy. Ponadto pojawiają się teorie, że same władze serbskie nawoływały ludność serbską do opuszczenia terenów zajmowanych przez Chorwatów.

Nie da się jednak ukryć że tysiące Serbów rzeczywiście straciło swoje domy i bliskich. W Serbii działa kilka organizacji pozarządowych, które domagają się zadośćuczynienia od władz Chorwacji (Veritas, Centar za komunikaciju „Pravda”). Nadal pozostaje nieuregulowana kwestia domów i mieszkań niegdyś należących do Serbów, a teraz zajmowanych przez Chorwatów, kwestia powrotu ludności serbskiej i zapewnienie im warunków do życia i pracy, kwestia wypłaty odszkodowań i rent. Do tej pory ocenia się, że wróciło, według chorwackich źródeł, 130 tysięcy, według serbskich 80 tysięcy Serbów.

Chorwaci są zdania, że ustanowienie Republiki Serbskiej Krajiny było agresją na ziemie chorwackie, a akcja Oluja jedynie je wyzwoliła. Dlatego w wystąpieniach polityków nie brakowało słów uznania dla walczących: akt prawdy i patriotyzmu nad polityką przemocy i zła, Oluja była najjaśniejszą stroną wojny domowej (Vladmimir Šeks); z dumą wspominamy wyzwoleńcze akcje, które jeszcze raz chce podkreślić, były legalne i legitymowane (Stjepan Mešić); dzień 5, sierpnia będzie złotymi literami wpisany w chorwacką historię, ponieważ tego dnia chorwacki naród, chorwaccy żołnierze i pierwszy chorwacki prezydent Franjo Tudjman obronili Chorwację i uwolnili okupywany historyczny teren. (I. Sanader). Z kolei Serbowie ciągle zwracają uwagę na 2.615 zabitych, około 200 tysięcy wygnanej ludności cywilnej, nakazując postrzegać akcję Oluja jako zbrodnię wojenną, której celem było wyniszczenie narodu serbskiego: serbski naród nie zapomni przerażającego zjawiska czystki etnicznej, kiedy to przed 12 laty został wygnany i wyrwany ze swoich gniazd cały jeden naród- krajinskich Serbów; naszym obowiązkiem, jako narodu, jest oddanie czci wszystkim niewinnie poszkodowanym Serbom w Oluji, co i dziś czynimy (V.Koštunica).