23-F + Arabskie rewolucje: Krótka przypowieść polityczna

Artykuł opublikowany 25 lutego 2011
Artykuł opublikowany 25 lutego 2011
W czasie gdy społeczne rewolty obalają dyktatury w całym świecie arabskim, obchodzimy trzydziestą rocznicę dnia 23-F: estetycznie doskonałego ale nieudanego zamachu stanu, razem z jego nieokrzesanymi, wąsatymi wojskowymi terroryzującymi parlament i salwami wydawanymi w powietrze. Można nawet pomyśleć, że aktualność i historia stykają się mimowolnie, zachęcając do filozofowania.
Jaka jest różnica między rewolucją a zamachem stanu? Są to pojęcia przeciwstawne czy to tylko kwestia stopniowania? A ich pobudki?

Kiedyś profesor od marketingu politycznego opowiedział nam pewną historię z morałem (uwaga, niebezpieczeństwo: historie z morałem mogą być obraźliwe, bo traktują słuchacza jak małe dziecko, albo po prostu są obciachowe i prowokują odruchy wymiotne), żeby wytłumaczyć nam ideę państwa i jego mechanizmy władzy. Szło mniej więcej tak:

„Dawno temu była sobie osada, której gospodarka opierała się na rolnictwie: 80 chłopów uprawiało ziemię dla rodziny właścicieli, bogatej i wpływowej. Tymczasem właściciel majątku nie był w stanie spać spokojnie. Nie mógł się powstrzymać od myśli, że owych 80 niewolników może się nocą zakraść do jego domu, podciąć gardła członkom jego rodziny i przejąć ich mienie. Zatem któregoś dnia wpadł na pomysł: spośród tych 80 chłopów wybrał 8 najsilniejszych, dał im broń i podwójny wikt, aby utrzymać ich zdrowych i zadowolonych. W zamian za to mieli pilnować, żeby pozostałych 72 pracowników trwało przy swych obowiązkach. Jednakże ziemianin wciąż był niespokojny. A jeśli owych 8 najemników zjednoczy się przeciwko niemu?” Profesor zawiesił głos i przejechał wzrokiem po sali.

„Po długim namyśle gospodarz zwołał wszystkich, by na pewnym wzgórzu poczekać na wschód słońca. Wszystkie rodziny z wioski już tam są, w napięciu oczekując na nowy dzień. Między nimi a punktem wschodu słońca znajduje się ogromny kamień przypominający ludzką twarz. Kamień został wydrążony, a w jego środku potajemnie umieszczono płyty z brązu. Pierwsze promienie słońca sprawiają, że blachy rozszerzają się, wprowadzając głaz w rezonans, aż ten wydaje z siebie budzące grozę echo. Mieszkańcy, przestraszeni, nigdy nie widzieli nic podobnego. Wśród ogólnej paniki pojawia się gospodarz przyodziany w kosztowności i ptasie pióra. Tańczy wokół kamiennej twarzy, zaczyna prawić niedorzeczności i opowiadać historie powiązane z ludowymi podaniami. Od tej pory będzie wszystkim tłumaczył święty przekaz mówiącego totemu.”

My, studenci, siedzieliśmy w ciszy. Zadziwieni historią? Zrażeni jej oczywistością? Profesor wydawał się zadowolony ze swojego szkicu, malutkiego tropu, służącego do wytłumaczenia wielkich ruchów. Czy arabscy buntownicy są jak owi chłopi? A frankistowscy zamachowcy to po prostu niezadowoleni najemnicy? Do jakiego stopnia religia służy do konsolidowania hierarchii? I tu właśnie robi się miejsce na kawiarnianą dyskusję.

Fot. (cc) Amio Cajander/flickr; vídeo: Youtube.com