4 możliwe rezultaty francuskich wyborów prezydenckich

Artykuł opublikowany 21 kwietnia 2017
Artykuł opublikowany 21 kwietnia 2017

Od lat słyszymy i czytamy najrozmaitsze scenariusze na przyszłość Europy i Zachodu, które zdają się być na krawędzi. Internet pełen jest sprzecznych analiz, a analiza polityczna coraz bardziej przypomina coś między aktem wiary a sportem ekstremalnym.

Donald Trump nie wygra. Tak właściwie to USA mogą być o krok od renesansu liberalizmu” – pisał w 2016 roku Micheal Cohen w artykule dla The Guardian. Przekonywał, że Republikanie będą mieli problem z poparciem kandydata, który atakuje i stygmatyzuje cudzoziemców, a nawet niektórych amerykańskich obywateli. Powiedzmy sobie szczerze, to byłby cios dla amerykańskiego konserwatyzmu. Nie trzeba dodawać, co stało się później.

Kilka tygodni przed referendum w sprawie Brexitu, felietonista Daily Mail Dan Hodges nie miał wątpliwości co do przyszłości Wielkiej Brytanii w UE: „Najważniejszą kwestią Brytyjskiej polityki nie jest już to, czy zwolennicy Brexitu zwyciężą, lecz to, jak zdecydują się przegrać. A dokładniej, czy przegrają w honorowy i godny sposób – czy w sposób, który zniszczy ich jako polityków, rozszarpie Partię Konserwatywną i sprowadzi Zjednoczone Królestwo na skraj przepaści”.

Współczesna polityka wielokrotnie udowodniła, że prawda może być dziwniejsza niż fikcja… albo nasze przewidywania. W tym duchu przedstawiamy wam przykłady alternatywnych scenariuszy francuskich wyborów prezydenckich. Nie mówcie, że was nie ostrzegaliśmy.

1) Le Pen wygra (z drobną pomocą lewicy…)

W artykule dla Politico Jacques Lafitte, założyciel i prezes Avisia Partners wyłożył logiczną argumentację, dlaczego liderce Frontu Narodowego trudno będzie zostać prezydentem Francji. Ale jeżeli jest jedna rzecz, którą współczesna polityka uwielbia, to jest nią nieracjonalność – po co głosować z głową, skoro można pójść za głosem serca? W naszym pierwszym scenariuszu to Marine Le Pen wygrywa, korzystając z rosnącego niezadowolenia społecznego.

Konkretniej, z niezadowolenia Manuela Vallsa, który w ostatniej chwili zdecyduje się poprzeć skrajnie prawicową kandydatkę. Valls nie może się pogodzić z porażką z Benoît Hamon w prawyborach i jest urażony sukcesem Emmanuela Macrona. Postanawia więc zemścić się na Partii Socjalistycznej. Najszybszą metodą, żeby tego dokonać , będzie umieszczenie Le Pen w Pałacu Elizejskim. Kiedy obejmie urząd, jej pierwszą decyzją będzie wyrzucenie z kraju wszystkich, którzy nie mogą dowieść swoich czysto francuskich korzeni do trzech pokoleń wstecz. Niestety, pierwszą ofiarą dekretu padnie sam Valls, syn Hiszpana i Szwajcarki.

2) François Fillon może wygrać. Nie no, serio.

Etienne Dujardin napisał w Le Figaro, że Republikanie nie powinni porzucać nadziei. Dowodzi, że w przeciwieństwie do ekstremizmu Le Pen, ciepła woda w kranie oferowana przez Fillona może przemówić do umiarkowanej prawicy. Bezpieczeństwo, innowacje i wsparcie dla małych i średnich przedsiębiorstw to filary jego programu. Niestety, ciemne chmury zarzutów korupcyjnych kładą się cieniem na jego szansach na zwycięstwo.

Żona Fillona, Penelope, jest obiektem śledztwa, ponieważ podobno dostawała wynagrodzenie za fikcyjną posadę. Ale François, weteran francuskiej polityki, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że kluczem do zwycięstwa jest przemiana wad w zalety. Fillon może to łatwo osiągnąć: wystarczy, że zaoferuje ten sam rodzaj kontraktu wszystkim, którzy na niego zagłosują. Ciężko oskarżać kogoś o korupcję, kiedy samemu się z niej korzysta.

3) Martin Schulz i Emmanuel Macron uratują Europę (albo do reszty ją pogrążą)

Wolfgang Münchau, redaktor Financial Times, sugeruje, że jeden z kandydatów może mieć ogromny wpływ nie tylko na przyszłość Francji, ale również na wybory w Niemczech. Pisze o polityce współpracy i integracji. Nie oczekuje cudów: przyznaje otwarcie, że prawdopodobnie się nie uda. Ale ciężko nie dać się ponieść wizji Europy wyglądającej jak odcinek Teletubisiów: cudowny świat radości i przyjaźni. Tulimy!

Wszyscy moglibyśmy cieszyć się latami spędzonymi na beztroskiej zabawie i jedzeniu tajemniczej, różowej bazi. Ale odcinek mógłby mieć ponure zakończenie. Ultra-konserwatyści nie mają szacunku dla Teletubisiów. Dobrze pamiętamy Ewę Sowińską z LPRu, która domagała się śledztwa w sprawie rzekomego homoseksualizmu Tinky-Winky (tego z czerwoną torebką). To pogląd pisarki Virgine Despentes, która uważa, że zwycięstwo Macrona uczyniłoby prawicę jeszcze silniejszą.

 4) „To ja będę jedną z niespodzianek pierwszej tury wyborów”

Czy to słowa jakiegoś politologa, albo Jean-Luc Mélenchona, który cieszy się lawinowym wzrostem poparcia w sondażach? Nie, to François Assalineu, eurosceptyk i weteran najbardziej skrajnie prawicowej polityki. W wywiadzie dla La Voix du Nord zapowiedział, że zaskoczy wszystkich swoim wynikiem w pierwszej turze wyborów. Sondaże nie dają mu wiary.

Ale co jeśli „niespodzianka” Assalineu nie ma nic wspólnego z wyborami? Może chce zakończyć karierę z przytupem, żeby wszyscy go zapamiętali? My stawiamy, że 23 kwietnia stawi się w komisji wyborczej odziany w rosyjską flagę. To, co będzie miał pod spodem zostawiamy waszej wyobraźni, ale już zapowiedział, jakiej wielkości będzie to flaga. Zobaczcie sami: