665 - czyli opowieść o tym, dlaczego lepiej wybrać mniejsze zło, niż niczego nie wybierać.

Artykuł opublikowany 9 listopada 2011
opublikowano w społeczności
Artykuł opublikowany 9 listopada 2011
Politycy doszli do perfekcji w dziedzinie odstraszania co rozsądniejszych ludzi od życia politycznego. Poziom absurdu w ich retoryce, a co gorsza, w działaniu osiąga niewyobrażalne wielkości. Po sromotnej przegranej Grzegorza Napieralskiego, powróciła stara idea betonu partyjnego na czele z Leszkiem Millerem. RP zaczął rozliczać z religijności polityków oraz tego, co kto ma poniżej pasa.
Prezydent Komorowski wyraża naród (cokolwiek to znaczy) w trzech osobach - prezydenta, marszałka i osoby prywatnej. Pseudopoprawność polityczna i sztuczne hasła równouprawnienia doprowadziły do wyboru pani Ewy Kopacz na stanowisko Marszałka Sejmu (choć teraz lepiej posługiwać się terminem Marszałkę, gdyż swoimi szowinistycznymi wyrażeniami można urazić dużą grupę społeczeństwa). Oczywiście nie należy zapominać o katastrofie, ziobrystach, kondominium rosyjsko-niemieckim, relikwiach na pokładzie samolotu LOT-u (tak, tak, to wcale nie zasługa kpt. Wrony), dochodziwszy do braku szacunku wobec najwyższych urzędników państwowych wyrażonego przez posłów Prawa i Sprawiedliwości...

A czy ktoś pomyślał o szacunku wobec nas, obywateli tego kraju? Przypomnę, Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym WSZYSTKICH obywateli. Pogodzenie się ze zdaniem bywalców na Wiejskiej przeczy naszym zapędom wykształcenia demokracji obywatelskiej. Dlatego nie powinniśmy poddawać się obecnemu dyskursowi politycznemu, konformizm w tym wypadku nie wypada. Czyż nie?