75% Europejczyków nie wie, kiedy przypadają wybory do PE

Artykuł opublikowany 11 grudnia 2008
Artykuł opublikowany 11 grudnia 2008
Paradoksem jest, że wśród państw najbardziej zainteresowanych wyborami figuruje Irlandia, która blokuje wejście w życie Traktatu lizbońskiego.

„Europejskie partie polityczne usilnie pracują nad tym, by wybory się nie powiodły”.

Według ostatniego wyborczego Eurobarometru, opublikowanego jesienią 2008 roku, zaledwie 16 % Europejczyków wie, że wybory odbędą się w 2009 r. a tylko 4 % zna dokładną datę wyborów (4-7 czerwiec 2009 r.).

Niewiedza Europejczyków w tej materii jest niepokojąca i może już na zawsze rozłożyć na łopatki unijną demokrację. Po 43% frekwencji w ostatnich wyborach w 2004 r., podobny wynik w 2009 r. byłby ostatecznym ciosem dla systemu partii europejskich i rządu, który od 1999 r. nie wysyła czytelnych sygnałów do wyborców.

Według tego samego Eurobarometru, tematem, który najbardziej niepokoi Europejczyków jest bezrobocie.

„Jednak to, że europejski wyborca nie jest dobrze poinformowany nie oznacza, że nie jest inteligentny” - oświadcza Mark Franklin z European University Institute, szef inicjatywy PIREDEUS, która ma za zadanie ocenę wpływu wyborów w 2009 r. na elektorat i środki masowego przekazu. Jego zdaniem jedną z przyczyn odwrócenia się wyborców od europejskich wyborów jest brak informacji na ten temat w mass mediach, ponieważ europejskie partie polityczne „usilnie pracują nad tym, by wybory się nie powiodły, późno się nimi interesując i manifestując podziały w wielu europejskich kwestiach. Wobec tego mało o nich mówią”.

Tradycyjna prasa uciekła z pola walki

(Heart Industry/flickr)Wyborami do PE zaczynają się późno interesować nie tylko europejskie partie polityczne, lecz również prasa. Na zaledwie 6 miesięcy przed głosowaniem nadal nie istnieją żadne narodowe czy europejskie środki masowego przekazu, które informowałyby obywateli o stanowisku każdej siły politycznej odnośnie najbardziej interesujących ich zagadnień.

Według tego samego Eurobarometru, tematem, który najbardziej niepokoi Europejczyków jest bezrobocie.

Spacerując labiryntem korytarzy gmachu PE, można się często natknąć na szefów biur prasowych oraz rzeczników partii i europosłów zaskoczonych faktem, że dziennikarze cafebabel.com zachęcają ich do zaprezentowania się opinii publicznej i obrony swoich politycznych przekonań. Aż do powrotu z ferii zimowych nie ukażą się ostateczne listy wyborcze, ani nie poznamy w całości programów 7 grup politycznych, które tworzą europarlament. Jednak cafebabel.com dysponuje już niektórymi z nich i wkrótce udostępni je na EUdebate2009.eu.

Irlandia ponownie zaskakuje

Ironią losu jest odkrycie, że wśród trzech najbardziej zainteresowanych wyborami do PE państw figuruje Irlandia, kraj, który od czerwca 2008 r. blokuje proces ratyfikacyjny Traktatu lizbońskiego. Traktat ten miałby przekształcić europejską demokrację w bardziej dynamiczny i przejrzysty system, bardziej atrakcyjny dla przeciętnego wyborcy. Według ekspertów, przyczyną takiego zainteresowania jest wysoki stopień polityzacji irlandzkiego społeczeństwa. W tym państwie wskaźnik przynależności do partii znacznie przewyższa europejską średnią, a o wszystkich tematach dyskutuje się z zapałem na lokalnym szczeblu. Nie na próżno to w Irlandii temperatura kampanii przed wyborami do PE zaczyna się już podnosić w związku z pojawieniem się nowej Partii Antyeuropejskiej, założonej pod koniec listopada przez milionera Declana Ganley’a.