A po Walentynkach: odwiedzamy wystawę miłosnych rozstań!

Artykuł opublikowany 14 lutego 2012
Artykuł opublikowany 14 lutego 2012
Z okazji minionych Walentynek, czterdziestodwuletnia Olinka Vištica i jej były chłopak, Dražen Grubišić nakłaniają by oddać hołd miłosnemu rozstaniu. Niesmaczny żart? Niezupełnie. Była para wpadła na pomysł by przechowywać pamiątki po swoim związku w muzeum w Zagrzebiu i zdołała nakłonić takżę innych dawnych zakochanych do podzielenia się pamiątkami po niespełnionych miłościach.
Projekt zdążył już objechać świat i zgarnąć prestiżową Nagrodę Europejskiego Muzeum 2011 w kategorii innowacja roku. Cafebabel.com udało się spotkać z pomysłodawczynią tego nietypowego projektu.

cafebabel.com: Silikonowe piersi z Serbii, kosmyk włosów ze Skopje i siekiera z Berlina. Olinka, jak wpadłaś na pomysł, by zebrać te wszystkie miłosne zabytki i zrobić wystawę?

Olinka Vištica: Była to jedna z tych rozmów, które przeprowadzasz w momencie zerwania, w szczególności gdy chcecie pozostać przyjaciółmi. To było trudne dla obojga: zarówno dla Dražena jak i dla mnie. Te sytuacje powodują dużo stresu i niepokoju, ale w pewiem sposób zachęcają też do kreatywności. Ludzie po prostu starają się wypełnić swoje życie nowymi rzeczami. Pomyśleliśmy: a co z tą częścią naszego życia, która się właśnie skończyła? Jak ją traktować, jak sobie z nią poradzić? I wtedy wpadliśmy na pomysł by stworzyć takie miejsce, w którym możnaby to wszystko zachować - taki rodzaj muzeum. Ten pomysł czekał jednak zagubiony w moim komputerze do czasu, gdy Dražen, po dwóch latach od naszego rozstania, zadzwonił do mnie z propozycją wzięcia udziału w konkursie na grupową wystawę w Zagrzebiu. Zdecydowaliśmy się zrealizować nasz pomysł i zostaliśmy zaakceptowani. Mieliśmy kilka tygodni na przygotowanie wszystkiego: w poszukiwaniu eksponatów, powysyłaliśmy pełno e-maili do przyjaciół z prośbą o przekazanie dalej do swoich znajomych...

cafebabel.com: Jak wybieraliście przedmioty?

Olinka Vištica: Trudno było wybrać spośród tych wszystkich darowizn przedmioty, które pokażemy na wystawie. Podzieliliśmy, więc wszystko na kategorie: w sumie wystawa jest podzielona na 8 pokoi. Podczas zwiedzania dajemy odwiedzającemu subtelne wskazówki, dzięki którym przechodzi przez różne etapy miłosnych uniesień. Pierwszy pokój odnosi się do obietnic i bliskości, które są początkiem każdej miłości i pożądania. W następnych zawarliśmy przedmioty odnoszące się do pragnienia i pożądania, wściekłości i furii, ślubu i ceremonii, itd. Koncepcja czasu jest też interesująca ze względu na obecność w miłosnej kolekcji wielorakich zegarków i zegarów ściennych. Pewnego razu do biura turystycznego przyszła pewna kobieta i pytała o nas. Uciekła ze swoją córką od niebezpiecznego męża z Anglii do Irlandii na łódce. To było wzruszające. Spotkania z ludźmi, którzy ofiarują część swojej historii są fascynujące. Zabrzmi to tandetnie, ale jest to jak oddawanie organu, części samego siebie.

cafebabel.com: Twoja wystawa znajduje się w muzeum w Zagrzebiu od 2009, ale wcześniej zdążyłaś objechać z nią sporą część świata.

Olinka Vištica: To przerosło nasze osobiste doświadczenie. Zagrzeb ma wiele rzeczy do zaoferowania, ale wszystko jest tu raczej niezorganizowane. Po tym jak zakończył się pierwszy projekt, nie mieliśmy co zrobić z tymi wszystkimi rzeczami. Mieliśmy je tak po prostu wyrzucić? Próbowaliśmy zostawić je tutaj na stałe i otrzymywaliśmy dalsze propozycje. Polegamy również na lokalnych organizatorach i na lokalnej wspólnocie. Przeważnie przyjeżdżamy z kolekcją przedmiotów a lokalny organizator zbiera dotacje w swoim kraju. Wystawa ma zawsze jakiś lokalny akcent.

cafebabel.com: Krytycy mówią, że twoje muzeum jest czysto komercyjne i że brak mu estetycznego podejścia. Jak reagujesz na tego typu argumenty?

Olinka Vištica: Prawda jest taka, że nikt nie może utrzymać się z projektu. Wystarcza tylko na opłacenie czynszu. Nasz projekt jest pewnie gdzieś na granicy, ale tak naprawdę nie obchodzi mnie to, że ludzie myślą, że jest komercyjny. Wszystko co przekształca wewnętrzne doświadczenie w coś innego, może być postrzegane jako sztuka. Chodzi o próbę wyrażenia myśli i uczuć poprzez różne dostępne nam środki. Każdy obiekt ma swoją historię i jej opowiadanie jest prawdziwym aktem twórczym. Chcemy pokazać, że zerwanie łączy ludzi właśnie poprzez te opowiadane historie. Gdziekolwiek idziemy, wielu artystów dołącza się do naszego projektu. Posiadamy dokumentalną i emocjonalną wartość.

cafebabel.com: Czy wystawa może być powiązana w jakiś sposób z historycznym kontekstem w Chorwacji?

Olinka Vištica: Historie zawsze są powiązane z dziedzictwem kulturowym i tożsamością. Niektóre historie z Zagrzebia, albo idąc dalej „z tej części świata" jaką jest Słowenia czy Serbia, są ze sobą powiązane i należą do moich ulubionych. Mimo, że historie rozstań są uniwersalne, od Filipin po Chorwację, wszyscy czujemy to samo, nasze osobiste historie potrafią odzwierciedlić mentalność i kulturę, a nawet historyczne wydarzenia.

Ludzie, którzy przyszli obejrzeć naszą wystawę w Singapurze, mogli nawet nie słyszeć o bałkańskiej wojnie, a chorwackie historie są nią przepełnione. Objeżdżaliśmy kraje byłej Jugosławii z projektem pod tytułem „Złamane serca na rozerwanych terenach”. Wciąż dzielimy te same odniesienia kulturowe, bez względu na to co się stało. Otrzymaliśmy bardzo wzruszający list od 12-letniego chłopca z Sarajewa. Kiedy ze swoimi rodzicami musiał opuścić miasto, zakochał się w dziewczynce, która siedziała w przejeżdżającym samochodzie.

cafebabel.com: Muzeum Miłosnych Rozstań poniekąd połączyło cię z Draženem na nowo. Co o tym myślisz?

Olinka Vištica: Nie utrzymywalibyśmy ze sobą kontaktu, gdyby nie ten projekt. To pokazuje, że relacje międzyludzkie mogą się zmieniać, nic nie jest tragedią, zawsze może znaleźć się coś, co połączy dwie osoby na nowo. Bardzo szanuje Dražena, wiele razem przeszliśmy. To bardzo cenne i wiele mnie nauczyło. Mogę mówić tylko za siebie, ale rozstanie nie musi być wcale takie bolesne.

cafebabel.com: Czy ludzie pytają cię o radę w sprawie zrywania?

Olinka Vištica: Tak, ale nie jestem psychologiem. Prawdopodobnie wiem jeszcze mniej niż inni ludzie. Może podchodzę do tego z rezerwą, ale miłość zawsze była dla mnie tajemnicą. Cały czas popełniamy te same błędy. Ale tak naprawdę co jest błędem? To takie względne, zdarza się wszystkim na całym świecie. Chcemy pokazać również, że bycie singlem nie jest wcale takie złe. Niestety, w globalnym świecie lepiej być w związku, nawet miejsca w kinie są tańsze dla par. Mimo tego uważam, że bycie samemu może być bardzo wzbogacającym okresem, więc korzystajmy!

Wpadnij na wystawę w National Centre for Craft & Design między 8 stycznia a 15 kwietnia 2012 w Sleaford, Lincolnshire.

Fot.: © brokenships.com; Olinka ©KK