Absynthe Minded - dziewczyny i rock and roll

Artykuł opublikowany 9 kwietnia 2010
Artykuł opublikowany 9 kwietnia 2010
Członkowie belgijskiej grupy Absynthe Minded – rockowej piątki o trudnym do zaszufladkowania stylu – mówią o kobietach, fanach, platynowej płycie, sukcesach, europejskim tournée i o swojej największej pasji – muzyce z wysokiej półki.

W eleganckim hotelu Sers, w paryskiej ósmej dzielnicy, wschodzące gwiazdy rocka z Absynthe Minded fałszują prawie tak, jak ja. Belgowie do niedawna sami zajmowali się produkcją, ale udało im się podpisać kontrakt z wytwórnią AZ, filią grupy Universal, i drzwi do sukcesu w Europie stanęły otworem. Dawno minęły czasy gdy Bert i Renaud spotykali się na ławkach konserwatorium w Gandawie. W Belgii wszystko potoczyło się bardzo szybko. Czwarty album Absynthe Minded (we Francji w sprzedaży od 7 kwietnia) zdobył już status platynowej płyty w ojczyźnie muzyków (sprzedano ponad 30 tysięcy dysków), a singiel Envoi był ściągany 15 tysięcy razy.

Dziewięć lat bez kryzysów - niespotykane jak na grupę rockową

Najpierw muzyka, potem dziewczyny

"Najlepsze w pisaniu tekstów o pannach jest to, że twoja publiczność to same panny"

Na początku nieważna była ilość instrumentów, ani etykietki, które belgijskie rozgłośnie próbowały przyczepić chłopakom z Absynthe Minded – liczyło się tylko to, by tworzyć muzykę, która "swinguje". Absynthe Minded to "właściwi ludzie we właściwym czasie, na właściwym miejscu" - wyjaśnia Bert. Zaczynali bez perkusisty i jeździli z akustycznym tournée po Holandii, Niemczech i Norwegii. Później dołączyli: basista, perkusista i klawiszowiec. Razem eksperymentują z wzmacniaczami, organami Hammonda i kontrabasem (uwielbianym przez Berta ze względu na "dźwięk jak z głębi lasu"). Ciągłe rozjazdy? Mają swoje wady i zalety. Renaud w wieku 29 lat jest już po rozwodzie. "Czasami dziewczyny nie akceptują tego, że prowadzisz cygańskie życie, ale ja po nich nie rozpaczam. Nie ta, to inna" - podsumowuje muzyk. Dziewczyny są zresztą niewyczerpanym źródłem inspiracji dla Berta, autora tekstów. "Uważam, że są strasznie interesujące. Wychowywałem się z trzema siostrami i kobiety zawsze traktowałem poważnie. Nie jesteśmy typem playboyów". Renaud, popijając drugi landrynkowo różowy drink, żartuje: "Najlepsze w pisaniu tekstów o pannach jest to, że twoja publiczność to same panny".

Przepis na przebój

Belgijskie radio Studio Brussels okrzyknęło piosenkę "My heroics Part one" najlepszym utworem dziesięciolecia. Jaki jest zatem sekret kawałków Absynthe Minded? Przede wszystkim Bert czuwa nad brzmieniem, tekstami i wizją artystyczną. Pozostała czwórka dodaje coś od siebie - "Jesteśmy wisienką na torcie" – stwierdza Renaud. "Muzyka dzieli się na dobrą i złą. Absynthe Minded należy do tej pierwszej kategorii. Nigdy nie zajmowałem się niczym poza muzyką. Wciąż czegoś słucham – Metallica, Pink Floyd, Brahms, Miles Davies – chyba nikt nie powie, że są kiepscy". Ale są też muzycy, którzy zaliczają się do drugiej kategorii i choć Bert nie lubi o tym mówić, Renaud przyznaje, że niektóre grupy uciekają się do plagiatów - "To zwykli zżynacze".

Czym więc jest dobra muzyka? "Nie tworzymy muzyki komercyjnej, ale lubimy grać razem, eksperymentować. Kiedy skończę siedemdziesiątkę, chciałbym mieć za sobą 20 nagranych albumów" - mówi Bert. Najważniejsze, by szukać nowych dróg, by być oryginalnym i otwartym. Bert spędza dużo czasu w małych sklepach muzycznych, wyszukując stare, zapomniane albumy z czasów gdy płaciło się za muzykę.Nad nową płytą młodzi Belgowie pracowali z Jeanem Loomotem, producentem Noir Désir i Alaina Bashunga. To napawa nadzieją. "Wszystko idzie gładko, wydaliśmy 4 płyty w ciągu 8 lat, graliśmy już w każdym zakątku Belgii i Holandii, teraz chcemy wyruszyć gdzieś dalej, na prawdziwy podbój. A to dopiero początek!" - cieszy się Bert, wielbiciel Beatlesów, którzy "osiągnęli tyle w tak krótkim czasie". Renaud przyznaje, że nigdy nie sądził, iż pewnego dnia uda im się zapełnić sale koncertowe we Francji, ale nadal nie traci głowy. "Byłoby świetnie, gdybyśmy stali się rozpoznawalni w całej Europie, tak jak jesteśmy w Belgii, ale już Ameryka nas nie kręci. Trzy baseny? Obejdzie się bez żadnego".

 Zdj.: ©Absynthe Minded