Agnes Obel - piosenkarka z żelaza i szkła

Artykuł opublikowany 5 grudnia 2016
Artykuł opublikowany 5 grudnia 2016

[WYWIAD] Duńska piosenkarka i kompozytorka powraca z nową płytą „Citizens of Glass". Dzwięki, które hipnotyzują, wyciszają, wywołują niepokój i skłaniają do przemyśleń. Paryskie spotkanie z artystką, która mówi o sobie, że czuje się niczym zrobiona ze szkła.

„To dziwne. Czuję się szczęśliwa, gdy tworzę muzykę, ale ciężko mi o niej opowiadać" – wyjaśnia zniżonym tonem nietuzinkowa duńska piosenkarka i kompozytorka Agnes Obel. Wbrew pozorom dobrze ukrywa swoją nieśmiałość i okazuje dyskretnie swoje szczęście, które według niej osiąga się tylko będąc prawdziwie wolnym. Spotykam ją w wewnętrznym patio jednego z paryskich hoteli. Jest ubrana w czarną suknię. Właśnie przyjechała z Berlina, w którym żyje od dziesięciu lat, by promować swój trzeci w karierze album „Citizens of Glass" (pol. „Obywatele ze szkła"), z którego można dowiedzieć się wiele o tym, w jaki sposób postrzega świat. Chociaż jej kalendarz jest wypełniony wywiadami i wydarzeniami, nie śpieszy się. Słucha uważnie, uśmiecha się, zastanawia się kilka sekund zanim odpowie na pytanie. Choć nie wydaje się być osobą, która lubi o sobie mówić, instynkt podpowiada mi, żeby najpierw zapytać o emocje. 

Agnes, czy czujesz się niczym zrobiona ze szkła? – chcę się dowiedzieć. „Uwielbiam to pytanie, ponieważ odpowiedź brzmi: tak. Gdy komponujesz piosenki, z czasem zmieniasz się w materiał, o którym piszesz. Ty, twoi przyjaciele, rodzina, problemy osobiste, zawody miłosne – to wszystko ujawniasz używając szkła, przez które ludzie postrzegają rzeczywistość" – wyjaśnia refleksyjnie. O idei „szkła" dużo myślała od momentu, w którym usłyszała o niemieckim terminie „szklany obywatel" (gläserner bürger). Odnosi się on do poziomu naszej prywatności, z którym zwykliśmy żyć, do tego, co inni o nas wiedzą. „Ten pomysł wydał mi się na tyle piękny i poetycki, że pomyślałam, by porównać go z uczuciem bycia zrobionym ze szkła. Ostatecznie wyszła z tego cała płyta" – opowiada. 

Familiar", pierwszy singiel z płyty 'Citizens of Glass' .

Dziesięć piosenek, nad których kompozycją i nagraniem pracowała sama, mogłyby okiełznać bestię, wyzwolić człowieka uwięzionego w świecie technologii, lub obudzić społeczeństwo, które patrzy na świat z tej samej perspektywy. Melodie nie są tak różne od tych, które zaprezentowała w swoich poprzednich albumach: „Philarmonics" (2010) i „Aventine" (2013), ale tym razem pozostawiła więcej miejsca na eksperymenty dźwiękowe. W rezultacie powstała piękna, tajemnicza mieszanka, momentami mroczna i pełna nostalgii. Słychać w nich jej głos, czasem podwojony, który komponuje się z pianinem, skrzypcami, klarnetem, wiolonczelą, klawesynem, średniowiecznymi harfami i trautonium z późnych lat dwudziestych. Instrumenty wymagają pracy wielu par rąk, ale Agnes nie jest sama. Podczas każdego koncertu towarzyszy jej zespół składający się w większości z kobiet. Razem tworzą bardzo podniosłą atmosferę, która sprawia wrażenie, jakby w każdej chwili mogła eksplodować na tysiące kawałków. Jest jednak dużo bardziej stabilna niż się wydaje. „Takie właśnie jest szkło. Silny, a zarazem bardzo delikatny materiał. Jest niesamowity. Dokładnie tak się czuję. Cieszy mnie, że zauważyłaś tę dwuznaczność w moich piosenkach, ponieważ to właśnie ją chciałam wyrazić, gdy je komponowałam".

 „Nasza miłość to duch, którego inni nie są w stanie dostrzec"

Agnes zawsze kochała muzykę. Od dziecka chodziła na koncerty wraz ze swoim ojcem, który hobbistycznie grał na wielu instrumentach. Nauczyła się grać na pianinie i uczęszczała do szkoły muzycznej. Ale dorastając zdała sobie sprawę, że jej najbliżsi mają co do niej inne oczekiwania. „Czasami możesz doskonale wyczuć, że twoje otoczenie czegoś od ciebie oczekuje. Tak naprawdę nikt nie wierzył w to, że poświęcę życie muzyce". To właśnie by zadowolić innych zdecydowała się na studiowanie literatury, kultury i mediów na uniwersytecie. „Wszystkiego po trochu, bo w rzeczywistości nie miałam ambicji związanych z tym kierunkiem. Na szczęście duński rząd daje ci pieniądze, gdy jesteś studentem. Powiedzmy, że przedłużałam karierę akademicką, bo wiedziałam, że to nie ma sensu" – wyznaje.

I wtedy pojawiło się światełko w tunelu. W wieku 26 lat przeprowadziła się do Berlina, z uczuciem szczęścia przepełniającego jej ciało. „Muzyka była dla mnie czymś tak ważnym, że bałam się powiedzieć, że chcę się jej poświęcić. Bałam się czy zdołam spełnić oczekiwania. Obawiałam się porażki". Kontynuuje: „Wiem, że gdybym została w Danii, dalej próbowałabym żyć według wyobrażeń innych osób, a nie moich własnych". Agnes wie dobrze co robi, i dlaczego. A przynajmniej takie sprawia wrażenie. Dlatego nie miała wątpliwości przed wyprowadzką z kraju, o którym mówi się, że jest najszczęśliwszy na świecie. „Potrzebuję dużo spokoju i przestrzeni, by pisać piosenki. Tego właśnie mi brakowało w Kopenhadze. Dlatego zdecydowałam się wyjechać" – wyjaśnia łagodnie.

Kiedy patrzy w przeszłość na swój pierwszy album „Philarmonics" (2010) wspomina, że został lepiej przyjęty niż sobie wyobrażała. „W tworzeniu pierwszego albumu jest coś bardzo ważnego: nie ma oczekiwań. Robisz go z miejsca, które jest tylko twoje" – wyjaśnia. To intymne miejsce, które zna tylko ona, wydaje się być bardzo tajemnicze. Podobnie jak jej umysł. To już nie umysł dorastającej dziewczyny, która pisze w szkole piosenki bez zbytniej pewności siebie, i która, dziesięć lat później, będzie uwielbiana przez krytykę. Dziś cieszy się międzynarodowym uznaniem. Została nagrodzona przez akademie muzyczne w Danii, Niemczech, Francji i Anglii. W 2012 roku Agnes otrzymała European Border Breakers Award, nagrodę przyznawaną przez Komisję Europejską młodym artystom, których muzyka zdołała przełamać granice. Na liście nagrodzonych są również Adele, Mumford & Sons, Stromae i Damien Rice

Zmysłowe Beast" z pierwszej płyty Philarmonics". 

Zanim powrócimy do rozmowy, słowa „europejska", „przełamywać", „granice", zmuszają nas do przyjrzenia się światu, o którym opowiada Agnes w swoich piosenkach. Co myślisz o kryzysie migracyjnym? „Jestem rozczarowana Europą. Mogliśmy dojść do porozumienia i współpracować, ale ponieśliśmy porażkę. Niemcy, i w pewnym sensie Szwecja, próbowały dać przykład na rozwiązenie tego problemu. Z kolei Dania, mój kraj, przyjęła bardzo złą politykę". Agnes milczy przez kilka sekund i kontynuuje: „Martwi mnie również, że skrajnie prawicowe partie wygrywają z powodu irracjonalnego strachu obywateli" – dodaje z dezaprobatą. 

W rozmowie, tak jak w jej piosenkach, znowu pojawia się cisza. W swojej twórczości używa jej, by nadać sens pozostałym częściom utworu. Dlatego niektóre z jej utworów są czysto instrumentalne. „Cisza jest jednym z najważniejszych składników mojej muzyki. Ale nie możemy zapominać, że jest ona iluzją. Cisza również jest dźwiękiem. Tylko, gdy porównujemy ją z innymi dźwiękami, wydaje się pusta" – wyjaśnia. Powtarzanie elementów jest również jednym ze znaków rozpoznawczych jej muzyki i teledysków, przy których realizacji współpracuje z fotografem i twórcą animacji - Niemcem Alexem Brüel Flagstadem. „Ten typ powtórzeń wiele o mnie mówi. Używam ich również do patrzenia na świat; na przykład na strach przed obcymi, w którym już kiedyś żyliśmy w Europie, i przez który ludzi można łatwo zmanipulować". Historia powtarza się. W jej teledyskach symbolizuje to szklana kulka zniekształcająca rzeczywistość: identyczne ciała, które tańczą w harmonii, albo jej własna twarz powtórzona w przestrzeni.

Agnes, zanim skończymy, gdybyś miała jedno życzenie, co by to było? – pytam. „Chciałabym stworzyć album, który umożliwiałby podróżowanie, rozumiesz co chcę powiedzieć? Mógłby przetransportować nas w inne miejsce. Jest to to jedna z moich największych obsesji. Jednak na razie pragnę po prostu stworzyć więcej albumów". Uszczęśliwia Cię to? „Tak, bardzo" – podsumowuje rozmowę.

---

Nowy album Agnes Obel wyprodukowany przez wytwórnię PIAS trafił do sprzedaży 21 października. Sprawdź tutaj daty i miejsca jej koncertów.