Air France: słowo tabu po wypadku?

Artykuł opublikowany 4 czerwca 2009
Artykuł opublikowany 4 czerwca 2009
W dniu 1-go czerwca leciałem z São Paulo do Paryża. Po zejściu na ląd dowiedziałem się, że równoległy samolot, który wyleciał z Río de Janeiro „zniknął”. Kilka godzin później, porównując wiadomości z mediów brazylijskich i francuskich, odniosłem wrażenie, że również niektóre słowa zniknęły. Czy jest to strategia komunikacji czy zbieg okoliczności?

Gdy w poniedziałek, 1-go czerwca wylądowałem w Paryżu po krótkich wakacjach w Brazylii, dowiedziałem się o tym, że lot Air France z Rio de Janeiro do Paryża AF-447 „zniknął”. Lot równoległy do mojego, o podobnej trasie i harmonogramie, który powinien dotrzeć do francuskiej stolicy pół godziny później niż ja. W moim hotelu utworzyła się mała komórka informacyjna kryzysu, gdzie w realnym czasie nadchodziły wiadomości z mediów brazylijskich, telewizji francuskiej oraz informacje telefoniczne z obydwu stron Atlantyku.

Kilka dni później po włączeniu telewizji, wydało mi się, że coś się zmieniło w sposobie przekazywania wiadomości. Odniosłem wrażenie, że nazwa firmy lotniczej do której ten lot należał, Air France, występującej na pierwszych stornach gazet, zaczęła znikać, a zastąpiła ją nazwa Airbus. Ze swojej strony, brazylijskie media zachowały nazwę Air France we wszystkich wiadomościach dotyczących wypadku. 4-go czerwca, na pierwszych stronach francuskich i brazylijskich dzienników nadal utrzymywana była ta szczególność. Jeżeli spojrzymy na wyróżniającą się wiadomość dotyczącą wypadku samolotowego, w wersji on-line trzech z najbardziej czytanych gazet francuskich, znajdziemy nazwę Air France tylko 4 razy i ani razu w tytule (nazwa pojawia się raz w „Le Monde”, raz w „Liberation” i dwa razy w „Ouest France”). Bez wątpienia odróżnia się „Le Figaro”, który wymienia w swoim artykule 12 razy imię francuskich linii. W gazetach brazylijskich rzecz ulega zmianie. W „O Globo” nazwa Air France jest przytaczane 8 razy, co więcej w tytule. „Folha de São Paulo” pisze ją 6 razy i „Jornal de Brazylia” 4 razy. „El Correio do Povo” robi to tylko dwa razy, ale podaje Air France też w tytule.

„Interesujące” różnice

Inną interesującą rzeczą są różnice w informacjach, które podaje się po obydwu stronach Atlantyku. W Brazylii upadek samolotu umieszcza się w dużym obszarze blisko wyspy Fernando de Noronha, po brazylijskiej stronie. Tymczasem we Francji szukano samolotu na wybrzeżach afrykańskich, nawet bez informowania o potwierdzonych później przypuszczeniach brazylijskich. Jeśli chodzi o przyczyny wypadku, ze strony francuskiej szybko stwierdzono, że była to wina złej pogody i pioruna, który uderzył w samolot, zanim jeszcze wiedziano, że samolot spadł i gdzie. Jest to teoria uznająca za przyczyny wypadku zewnętrzne czynniki i wykluczająca wszelkie nieprawidłowości techniczne lub ludzkie, które można przypisać firmie lub budowie aparatury. Te fakty mogą być jedynie przypadkiem, różnicami w stylu dziennikarskim i złym stylu koordynacji informacji. Bez wątpienia biorąc pod uwagę własne interesy, przypadki te wydają mi się mało prawdopodobne, a wdrażanie strategii komunikacji jest oczywiste.