Akordeonista Dario Ivkovic, czyli Serb we Francji

Artykuł opublikowany 7 lutego 2012
Artykuł opublikowany 7 lutego 2012
Najbardziej znany jako akordeonista podczas występów z Shantelem i jego zespołem The Bucovina Club Orkestar, Dario Ivkovic jest elektryzującą osobowością sceny muzycznej. Rozmawiamy z muzykiem o tym, że „dziewczyny wolą gitarzystów”.

cafebabel.com: Dario, jak długo jesteś już w branży muzycznej?

Dario Ivkovic: Dla mnie, jako dla Serba, muzyka była zawsze istotna. Towarzyszy nam ona zawsze, przez cały dzień. Inaczej jest w Europie zachodniej, gdzie, by móc występować przed innymi, najpierw trzeba spełnić kilka wymogów: powinieneś być zawodowcem, mieć akademickie wykształcenie muzyczne i udowodnić na co cię stać.

cafebabel.com: Dlaczego wybrałeś akordeon?

Dario Ivkovic: Mój wujek z Serbii jest akordeonistą. Odkąd pamiętam, szalałem na jego punkcie. Grał na weselach we wspaniałych latach 80-tych w Jugosławii, gdy ludzie mieli pieniądze - nie tak jak dziś, kiedy powszechne jest ubóstwo. Głęboko szanuję także akordeonistę Ljubisa Pavkovica, który był dyrygentem serbskiej orkiestry narodowej do momentu przejścia na emeryturę dwa lata temu. Bardzo podoba mi się tradycyjna muzyka, którą on reprezentuje. Jest wielką gwiazdą w Serbii, widywałem go w telewizji, gdy byłem dzieckiem. On był także powodem dla którego sięgnąłem po akordeon. Kiedy powiedziałem mojej mamie, że chcę grać na instrumencie, twierdziła, że jestem nierozsądny, aż do momentu kiedy odkryła, że chodzi o akordeon. Granie na gitarze mogłoby być zabawniejsze - dziewczyny wolą gitarzystów.

cafebabel.com: Co jeszcze jest dla Ciebie inspiracją?

Dario Ivkovic: Lubię muzykę bałkańską, ponieważ jest to muzyka z charakterem, a nie jakieś lalala: kiedy gramy - gramy, kiedy płaczemy - płaczemy! Kocham też muzykę węgierską. W Wojwodinie na północy Serbii, mamy wielu utalentowanych muzyków pochodzenia węgierskiego, jak na przykład Janika Balaža. Był on niezwykłym tamburzystą i liderem zespołu. To, co stworzył, wciąż jest żywe. Współpracował m.in. z podziwianym Zvonko Bogdanem. Macedonia ma także wybitnych muzyków, takich jak saksofonista Ferus Mustafov. Znam go osobiście - nasze drogi krzyżowały się dzięki licznym występom. Generalnie gustuję w bardziej tradycyjnej rumuńskiej muzyce, jako że interesują mnie osoby z mocnym charakterem.

cafebabel.com: A co z innymi gatunkami muzyki?

Dario Ivkovic: Kocham swing, szczególnie ten francuski z lat trzydziestych: Stéphane Grappelli, Tony Murena, Gus Viseur. Jazz jest dla mnie zbyt skomplikowany. Lubię muzykę, którą można zrozumieć, przy której można poczuć, że się tańczy.

cafebabel.com: Czym się teraz zajmujesz, w co jesteś zaangażowany?

Dario Ivkovic: Przez pół roku występowałem z DJ Shantelem i Bucovina Club Orkestar. Graliśmy razem 100 razy w roku. Jestem także członkiem grupy Les Yeux Noirs, która znana jest z łączenia muzyki wschodniej i żydowskiej w świeży i nowoczesny sposób.

Z zespołem Les Yeux Noirs

To nie jest już muzyka pop - tak jak w przypadku Shantel; jest tutaj więcej znaczących tekstów i głębi. Wciąż też gram na weselach, raz na jakiś czas w kabarecie i okazjonalnie w barach. W poprzednim roku spędziłem wspaniały wieczór z węgierskim muzykiem Kálmánem Baloghem. Doceniam tą niesamowitą atmosferę, gdy cygańscy muzycy grają tuż przed moim stolikiem, a nie na scenie. To jest takie prawdziwe.

cafebabel.com: Jak poznałeś Shantel i zostałeś członkiem Bucovina Club Orkestar?

Dario Ivkovic: Stefan Hantel (prawdziwe nazwisko Shantela- red.), po okresie, kiedy pracował jako DJ, rozpoczął projekt tworzenia bałkańskich nocy dla Niemców. Podszedł do mnie w Paryżu około sześciu lat temu i zaproponował wspólne występy przez kilka dni, ja grałem wczesnymi wieczorami, on - późnymi. Po jakimś czasie, zaprosił mnie do pracy w studio.cafebabel.com: Prowadzisz kosmopolityczne życie. Jak to wpływa na Twoją tożsamość?

Dario Ivkovic: Kiedy jestem w Serbii, ludzie mówią: „Ech, Francuz”, a we Francji jestem Serbem, ale nie przeszkadza mi to. Znam dwie różne kultury, znam ich mentalność i obyczaje i biorę to, co najlepsze z każdej z nich, by stopić to w sobie.

cafebabel.com: Co jest dla Ciebie ważne?

Dario Ivkovic: Wszyscy moi przyjaciele są muzykami, mamy obsesję na punkcie muzyki i potrafimy o niej rozmawiać bez przerwy. Nie wiem kto jest prezydentem Francji, ani prezydentem Serbii, ale mogę wam powiedzieć wszystko o najnowszym albumie Ivo Papazova.

cafebabel.com: Czy Twoja publiczność jest liczniejsza wśród wschodnich kultur europejskich niż w tych z południa, bo przecież muzyka, która grasz zawiera wiele ludowych i tradycyjnych elementów?

Dario Ivkovic: Podczas występu gramy głównie serbskie i macedońskie kawałki, z kilkoma piosenkami z Grecji i innych krajów bałkańskich. To ogromna przyjemność widzieć, że słuchacze nie mogą powstrzymać się od tańczenia przy bałkańskich melodiach. Jednak dziwne jest to, że prawie nigdy nie sięgają głębiej; nie są zainteresowani korzeniami tych piosenek. Pozostają na poziomie oślepienia popem. W zachodniej Europie muzyka grana przez Bucovina Club Orkestar postrzegana jest jako egzotyczna, a dla mnie te rytmy są naturalne. To jest smutne, że europejskie kultury mimo, że zdawać by się mogło są tak bliskie sobie, dzieli tak naprawdę przepaść.

Więcej znajdziecie na blogu naszych znajomych z Budapesztu.

Fot.: główna oraz Ivkovic Les Yeux Noirs w St Albert, Kanada w 2009 © dzięki uprzejmości Dave'a Bowringa/ lesyeuxnoirs.net; tekst Dario Ivkovic © Ria Puskás