Aktywistka z Pussy Riot: Wolność dla „zbuntowanych cipek”

Artykuł opublikowany 8 czerwca 2016
Artykuł opublikowany 8 czerwca 2016

Żyj pełnią życia i bądź przy tym prawdziwą suczą – tak brzmi przesłanie najbardziej znanej członkini Pussy Riot Nadii Tołokonnikowej. Aby inni mogli iść za jej przykładem, Rosjanka wydała właśnie swoją pierwszą książkę: Anleitung für eine Revolution, czyli w wolnym tłumaczeniu Wstęp do rewolucji.

Ta książka jest kompletnie punkowa. Autorka pisze chaotycznie, dosadnie i bez ogródek. Prawdę mówiąc, raczej trudno się to na początku czyta. Wydarzenia przeplatają się ze sobą w szalony sposób: najpierw jesteśmy w więzieniu, aby za moment przenieść się do Moskwy, na chwilę przed legendarnym już dziś występem Pussy Riot zatytułowanym „Modlitwa punka”. W książce Anleitung für eine Revolution najbardziej znana członkini Pussy Riot Nadieżda „Nadia” Tołokonnikowa zawarła pewien rodzaj manifestu – 200 punktów zawartych w siedmiu rozdziałach. I gdy już zagłębimy się w ten przypominający kolaż zbiór mądrości życiowych, komentarzy i przemyśleń, stwierdzamy, że książka nie jest wcale przesadnie skomplikowana, lecz naprawdę ciekawa!

„Matko Boża, przepędź Putina!”

Cały świat z oburzeniem patrzył na to, jak w 2012 roku trzy członkinie feministycznego kolektywu Pussy Riot zostały skazane w pseudoprocesie za „chuligaństwo wynikające z nienawiści na tle religijnym”. Młode kobiety kryjące twarze za kolorowymi wełnianymi maskami protestowały przeciwko autorytarnemu stylowi rządzenia Władimira Putina. Ich wykonanie „Modlitwy punka” w Soborze Chrystusa Zbawiciela w Moskwie nie trwało nawet minuty, ale to właśnie ta niecała minuta przeszła do historii. „Matko Boża, przepędź Putina” – wrzeszczały dziewczyny z Pussy Riot, a później: „Gówno, gówno, boże gówno!”. Matka Boża nie przepędziła Putina, lecz za to wpędziła Tołokonnikową i jej koleżankę z zespołu Mariję Alochinę prosto do więzienia. A konkretnie – do łagru. Od czasu odzyskania wolności w 2013 roku, Tołokonnikowa angażuje się w walkę o bardziej humanitarne warunki dla rosyjskich więźniów, jednocześnie pracując nad swoim pierwszym anglojęzycznym albumem w Kalifornii. Kilka tygodni temu ukazał się nowy film grupy Pussy Riot – profesjonalnie wyprodukowany i zupełnie inny od poprzednich, krótkich i rozmazanych, przywodzących na myśl bojówki Guerillas filmików, które można znaleźć tylko na YouTube.

            Nadii Tołokonnikowej daleko jest jednak do dziewczyn z pierwszych stron kolorowych magazynów. Owszem, Madonna zaprosiła ją na wspólny obiad, miała też okazję wystąpić gościnnie w amerykańskim serialu House of Cards, jednak w głębi duszy pozostała punkówą, a książka Anleitung für eine Revolution jest tego najlepszym dowodem. Obok lakonicznych stwierdzeń („I Bóg stworzył feministkę”) znajdziemy feministyczne hasła („Normy męskości i kobiecości irytują nawet dzieci, tym bardziej powinny irytować ciebie”), a również częste nawoływanie do własnego działania („It’s time to be a real bitch” - „Nadszedł czas, aby być prawdziwą suczą”). Nie mogło zabraknąć też informacji na temat samego zespołu. „Pussy Riot jest jak seks. Jeśli patrzysz na nie bez fantazji, to widzisz tylko bezładne ruchy człowieka po amputacji mózgu”.

Putin to tylko objaw

Szczególnie warte przeczytania są fragmenty, w których Tołokonnikowa opowiada o czasie spędzonym w więzieniu. Przebywała tam grupa mechaników, którzy często byli nagabywani przez więźniarki, jako że w takich miejscach kobiety i mężczyźni są oczywiście starannie od siebie odseparowani. Autorka komentuje sucho: „Dla wielu więźniarek spotkanie z mechanikami kończyło się porodem w mordwińskiej klinice znajdującej się w Baraszewie na terenie łagru. Jedna z kobiet siedzi w więzieniu, ponieważ rzekomo „zadźgała swojego męża podczas orgazmu”. Tołokonnikowa pracowała w łagrze po 16, 17 godzin dziennie, mając tylko jeden dzień wolny w miesiącu. Nie oznacza to jednak, że nie może się buntować. Rozpoczyna strajk głodowy, jest niepokorna wobec pracowników więzienia. Krótko mówiąc, nie daje za wygraną.

Każda linijka książki zdaje się krzyczeć: Nie bądźcie tak bierni! Ruszcie się do cholery i w końcu coś zróbcie! Tołokonnikowa pisze ze wściekłością: „Ludzie nie są gotowi na to, aby żyć pełnią życia, aby żyć pięknie, tak jakby mieli tylko tę jedną, ostatnią szansę”. Młoda Rosjanka właśnie tak chce żyć, a w dodatku chce żyć w Rosji. Kocha przecież swoją ojczyznę, ten skorumpowany, skomplikowany kraj. Putin – stwierdza Tołokonnikowa – nie jest głównym problemem, a raczej tylko jednym z objawów. Prawdziwym kłopotem jest nastawienie rosyjskiego społeczeństwa, które się rozleniwiło i zaakceptowało obecną sytuację. Pozwala więc byłemu członkowi KGB, który obecnie sprawuje dyktatorskie rządy, mówić im, jak mają żyć. „Brak wolności nie jest usprawiedliwieniem dla bierności i narzekania” – twierdzi Tołokonnikowa.

Wolność dla „zbuntowanych cipek”

Najważniejsze przesłanie książki znajdziemy już w jej pierwszym punkcie. „Mamy kulturę jedzenia, kulturę czytelniczą, kulturę filmową, a także kulturę protestu. Chodzi w niej o to, aby zadawać niewygodne pytania, budzić wątpliwości i coś zmienić.” Nadia Tołokonnikowa na pewno o tym wie. Jest żywym przykładem kultury protestu, jest wystawionym środkowym palcem. To ona zadała niewygodne pytania, obudziła wiele wątpliwości i w zamian za to wylądowała w więzieniu. Czy udało się jej coś zmienić? Trudno powiedzieć. Rosja to przecież wciąż Rosja Putina. „Zbuntowane cipki” są jednak znów na wolności i mają tak wielką wolę walki, jak nigdy wcześniej. Tołokonnikowa z przekąsem zauważa: „Lepiej byłoby, gdybyście nas wcale nie zamykali. Sami jesteście sobie winni. Teraz nie damy wam już tak szybko spokoju”.

Książka Nadii Tołokonnikowej, Anleitung für eine Revolution, ukazała się w 2016 roku nakładem niemieckiego wydawnictwa Hanser.