Alfonso Marra: Ruby moją drogą do sukcesu

Artykuł opublikowany 6 kwietnia 2011
Artykuł opublikowany 6 kwietnia 2011
Alfonso Luigi Marra to najbardziej tajemnicza i emblematyczna postać obecnej rzeczywistości włoskiej: adwokat, ekspert w procesach przeciwko bankom, autor książek o tematyce raczej abstrakcyjnej, a którym nadaje rozgłos dzięki rysowi trash, nie tylko w treści.
Ostatnią jego książkę reklamują Ruby Rubacuore [bohaterka afery „bunga bunga”], Manuela Arcuri, star wśrod telewizyjnych subretek, i w końcu Lele Mora, łowca talentów i manager artystów, który zasłynął z odkrycia Ruby.

YouTube jest państwem w państwie, imperium w imperium z własnym Ministerstwem Spraw Wewnętrznych. Po zamieszczeniu video z Ruby Rubacuori, promującej jego książkę Il Labirinto femminile (Kobiecy labirynt), adwokat Marra został ministrem spraw wewnętrznych, zagranicznych i ds. równych praw włoskiej wersji YouTube. I nie tylko ze względu na rozpiętość tematyki ukazanej w kilkudziesięciosekundowych klipach: począwszy od „strategismo sentymentale”(strategii sentymentalnej) i podziale ról w parze, skończywszy na „signoraggio bancario”, czyli nadużycie władzy przez korporacje bankowe. Ale również dzięki prowokacyjnemu wyborowi testimonial: Ruby, sławnej escort Silvio Berlusconiego, której romans z premierem rozpętał niekończącą się debatę na temat roli kobiety, jej ciała oraz etyki i moralności w świecie polityki.

Dwie rzeczy są oczywiste, jeśli posiadasz dom w rzymskiej dzielnicy Eur: jesteś bogaczem i faszystą. Alfonso Luigi Marra, odnajduje się tylko w pierwszej z kategorii. Przed spotkaniem łatwo go skojarzyć jako jednego z szeregu lokalnej prawicy, a konkretnie Berlusconiego, którego batalie z moralizmem są obroną jednej ze stron ostatnich skandali we Włoszech. Jego wizerunek raczej nie zyskuje w wywiadzie udzielonym w willi otoczonej rozległymi ogrodami, pełnej światła, o ścianach z białego marmuru, dębowej podłodze i kryształowych żyrandolach. Siedzi na tej samej skórzanej kanapie, którą w video opublikowanym na YouTube dzieli ze starletkami w samonośnych pończochach, słuchającymi jego dyskursu na temat „signoraggio bancario”.

Jednak by wyzbyć się uprzedzeń, możliwe, że należałoby ignorować całą tę grę sprzeczności, z pozoru złożoną, która jest po prostu dobrze przemyślana. W końcu Marra jako pierwszy wypiera się powiązań z Berlusconim, „Berluschino [mały, drogi Berlusconi, przyp. tłum.] – jak go nazywam – nie chciał nawet, abym kandydował do Parlamentu Europejskiego w 1996 r. Zna mnie i wie, co o tym sadzę. Byłem kandydatem dzięki De Gregorio z przekonań głęboko ideologicznych”. Jaka jest jego przynależność ideologiczna, trzeba jeszcze to zrozumieć: „Nie jestem z prawicy, bo faworyzuje ona jednostkę, ani z lewicy, bo stawia ogół przed jednostką, w końcu nie jestem z centrum, bo znajduje się w połowie pierwszej i drugiej ideologii”. Pisarz, filozof, antropolog? Wyrafinowany Intelektualista?

W takim razie Marra nie jest zwolennikiem premiera. Co więc robi w jego spotach Ruby? „Rubby nie jest niczemu winna. To wina społeczeństwa faworyzującego kulturę deprawacji”.

Niedorzeczność, bądź urok postaci takich jak Marra, tkwi w ich umiejętności zmiany opinii publicznej na ich temat. Początkowo adwokat wydawał się szarym obywatelem Włoch, mającym bzika na punkcie kobiet i pieniędzy, w końcu jawi się jako pisarz, filozof, antropolog, którego zawiłe deklaracje zasłaniają, tak naprawdę, wielką mądrość. Rozważmy: La storia di Giovanni e Margherita (Historia Jana i Małgorzaty, przedostatnia powieść Marry) to kodeks moralny przyszłego społeczeństwa. Zauważa na wstępie: „Są trzy kodeksy moralne”: Iliada i Odyseja, które uczą jak mamy interpretować miłość i honor (kodeks arystokratyczny), Biblia jest kodeksem demokratycznym. Dwa pierwsze zbiegają się w rzymskiej Eneidzie. Następnie Dante, którego nie znoszę, bo jest bigotem. A ostatni kodeks, dotyczący przyszłości, zawarty jest właśnie w mojej książce La storia di Giovanni e Margherita”. Pauza, po której następuje dygresja: „Kobiety nic nie znaczą”.

„Kobiety nic nie znaczą”. W takim razie co z Ruby? „Kobiety liczą się tylko w sposób pośredni. Istotą kobiecości jest spódniczka mini. Są zwolenniczkami kultury pełnomocnictwa, kobieta chce gwarancji, aby móc upoważniać mężczyznę do polowania i pracy”. Kontynuuje w sposób mało jasny: „Kluczem do lektury kobiecości jest gwarancja, podczas gdy, mężczyźni dążą do stosunku”. Oto, co ma na myśli: „Odrzucałem bardzo długo kobiety włoskie ze względu na tę kozią naturę, przez którą nie można doprowadzić zalotów do końca”...

Nie umie obsługiwać iPhone'a, ale kupił najnowszy model i z trudem odpowiada na liczne telefony. Wydaje się, że ma grafik zajęć przepełniony. „Jestem zwycięzcą, wystarczy rozejrzeć się wokół. Kiedy wchodzę do sądu, urzędnicy uciekają, bo się mnie boją.Wytaczam tysiące procesów bankom i wychodzę z nich zawsze zwycięsko”. No tak, Alfonso Luigi Marra, pisarz sponsorujący publikację, dystrybucję i reklamę własnych dzieł, to adwokat-ekspert w procesach przeciwko koorporacjom bankowych i ma nawet własną stronę internetową, regularnie aktualizowaną: www.fermiamolebanche.it, z której można pobrać w PDF-ie liczne fragmenty książek. „Dlaczego Ruby? Dzięki niej – biednej osiemnastolatce, będącej jeszcze niedawno w centrum uwagi wszystkich i nie potrafiącą dojść do siebie po tym, co zaszło – wszyscy, prasa włoska i zagraniczna zapukali do moich drzwi, a ja miałem możliwość porozmawiania o nadużyciach banków, co nigdy przedtem się nie zdarzało, jako że przeszkadzam bardzo elitom politycznym i ekonomicznym tego kraju”. Zatem, geniusz? 

Nie jest więc prawdą, że był jednym z obozu Berlusconiego podporządkowanym władzy i nie jest prawdą, że był zdeprawowany czy też prymitywnym seksistą. Jest geniuszem, który by wywrócić reguły rządzące w społeczeństwie, posługuje sie jego kodem i kanałem. Wyrafinowany intelektualista, obdarzony zmysłem ironicznym, który zakpił ze wszystkich. Przysięgam, że przez moment wydał się mi nawet przystojny, albo inaczej, bardziej uroczy niż na zdjęciu z okładki Il Labirinto femminile (Kobiecy labirynt). Tak to jest z pewnymi osobowościami: posiadają urok niczym wachlarz, który otwiera się i zamyka: między jednym pytaniem a następnym wydają się potrzebni, a kiedy indziej zbędni. Najpierw odkrycie, następnie wstyd, jakby w połowie dwugodzinnego dialogu przejawiało się jakieś historyczne wydarzenie.

„Jedyną kobietą inteligentną, którą poznałem, to znaczy nie jedyną, ale najbardziej inteligentną, jest moja była żona. Tylko, że była na tyle rozdarta sprzecznościami między jej rolą a zdolnościami, że doprowadziło ją to w konsekwencji do szaleństwa. Napisałem o tym książkę”. Następnie: „Mafia nie istnieje, istnieje bardzo wiele przestępców, ale mafia jako organizacja jest inwencją systemu sądowego i służy do odwrócenia uwagi (od „signoraggio bancario”, którego magistrat jest wspólnikiem)”. Następnie dodaje: „Posiadam władzę we Włoszech”, „Homoseksualizm jest niezdolnością do podtrzymania stosunku z heteroseksualistą, homoseksualiści »dogadują się« więc między sobą, bo tak jest łatwiej, rozumiesz?”. Piękno, które tkwi w pewnych osobowościach, to to, że są niepowtarzalni i niezastąpieni w swoich błahostkach.

Adwokat-pisarz zapowiedział kontynuację kampanii video, zawsze z Ruby i podczas gdy zdradza mi szczegóły – o miejscu kręcenia zdjęć w Neapolu i reżyserze, synu Lele Mora – organizuje jednocześnie lot z Genui dla młodej Marokanki. Zapomina o włączonym magnetofonie i dyktuje numer telefonu dziewczyny: 342 02 31… Siedząc na skórzanej, jasnej kanapie, z zabalsamowanym gepardem za plecami, tam, gdzie inna diva Manuela Arcuri deklamowała kultowe zdanie na temat „Strategii sentymentalnej”, i z książką La Storia di Giovanni e Margherita w zasięgu wzroku, jawi się tym, kim jest w rzeczywistości: powrotem farsy, w której uczestniczyliśmy już wiele razy.

Wideo: Youtube