Amerykanin w Uppsali: Szwedzi i alkohol na zimno

Artykuł opublikowany 4 sierpnia 2009
Artykuł opublikowany 4 sierpnia 2009
Mieszkając w miejscu, które niektórzy z moich amerykańskich kolegów uważają za „kraj socjalistyczny” pełen moralnej swobody i liberalnej głupoty, nie mogę próbować zwrócić uwagi na kwestie, w których tak bardzo się mylą. Oczywiście, z punktu widzenia przeciętnego Amerykanina wszystko wydaję się być swobodne i liberalne, ale nie w tym rzecz.

Szwecja to odległe miejsce ze skrytymi, ale cudownymi mieszkańcami i nijaką kuchnią. Zdecydowałem się tu zamieszkać i studiować przez rok by zobaczyć czy kraina smörgåsbord („szwedzki stół”) jest tym, czego się spodziewałem. To było znacznie więcej niż się spodziewałem. Przeleciałem w dwie strony, z Portland w Oregonie do Sztokholmu w Szwecji (Międzynarodowe Lotnisko Arlanda) liniami lotniczymi SAS (Skandynawskie Linie Lotnicze) za 1580 zł upewniając się, iż kupiłem bilety poza sezonem żeby dostać lepszą ofertę.

(zdj.: Mark Arellano)

Nieznajomi w Uppsali

Dom najstarszego uniwersytetu w Skandynawii – Uppsala. Nieco mniej droga niż Sztokholm, gdzie ceny są prawie dwa razy wyższe: wydaję miesięcznie około 4.600 SEK (koron szwedzkich). Większość z tego, ok. 1250 zł przeznaczam na pokój w domu studenckim zapewnionym dzięki porozumieniu pomiędzy uniwersytetem a lokalnym urzędem miejskim. Do centrum wybieram się załatwić sprawy takie jak zakup w supermarkecie ICA mojego ulubionego mleka pakowanego w litrowe opakowania Tetra Pak lub zjeść coś – średnio za posiłek w średnio drogiej restauracji zapłacisz pomiędzy 25-40zł. W niektórych kafejkach czy fast foodach, dostępne są zniżki dla studentów (“en student rabatt”) wynoszące zaledwie 50 SEK (20zł) i zazwyczaj składające się z zupy, sałatki, dania głównego i napoju. Jednak te powszednie sytuacje i spotkania w Uppsali formułują całkowicie zagraniczne standardy i oczekiwania. Znam szwedzki, co pozwala mi rozmawiać i rozumieć śpiewne rozmowy i bierno-agresywne plotki niezwykle atrakcyjnych i niezdarnie wysokich Szwedów. Są zaskoczeni, że „dukan tala på svenska” (Potrafisz mówić po szwedzku) albo „Vad bra svenska du har!” (Jaki dobrze mówisz po szwedzku!), doprowadzając mnie do rumieńców. Mimo to, Szwedzi są dziwnie skrytymi ludźmi. Idąc wyłożonymi kamieniami ulicami Uppsali lub Sztokholmu nigdy nikt nie spojrzy mi w oczy, powie cześć czy się uśmiechnie. Szwedzcy znajomi wyjaśniają, że może to zamknięta mentalność myślenia w sposób, że po prostu nie wita się ludzi, których się nie zna. Dla nich „amerykańska koncepcja” automatycznej uprzejmości dla nieznajomych wydaje się być sztuczna i zbędna. Owszem, w większości przypadków w Stanach, jawna życzliwość wobec nowo spotkanych osób może być powierzchowna. Jest to jednak kwestia zwyklej przyzwoitości. Każdy zasługuje by być traktowanym z uprzejmością i szacunkiem. Nie ma to jednak znaczenia w kraju, który powinien być równy ze swoim dobrem narodu i tolerancją dla innych. „W Szwecji nie opłaca się być uprzejmym", mówi mój nauczyciel szwedzkiego.

Szwolski i szwalkohol

(zdj.: Mark Arellano)Mieszkanie w społeczeństwie, które udowadnia niektóre z panujących o nich stereotypów może być denerwujące. Szwedzi są chojracko pewni siebie, gdy chodzi o mówienie po angielsku. Doceniam ich średnią znajomość angielskiego, ale to nie sprawia, że biegle go znają. Kiedy w kawiarni zamawiam po szwedzku bardzo często dostaję odpowiedź po angielsku. Wprawia mnie to często w zakłopotanie. Wiem, że nie mówię niepoprawnie albo z bardzo wyraźnym angielskim akcentem, więc skąd ten pomysł? Po raz kolejny Szwedzcy znajomi wyjaśniają, że Szwedzi są bardzo dumni ze swojego angielskiego i lubią chwalić się jego znajomością czy poćwiczyć gdzie tylko mogą. Cieszę się, że mogę pomóc, ale gdy chodzi o niegrzeczność to po prostu staje się denerwujące. Jednak wielu Szwedów mówi do mnie po szwedzku za każdym razem, gdy się spotykamy, i za to jestem im wdzięczny. Podczas, gdy wiele poglądów o „oziębłości Szwedów” okazało się prawdziwych, wyciągnęli z rękawa kilka asów. Zaskoczyła mnie ilość alkoholu, jaką konsumują: piwo kosztuje średnio 29 zł. Będąca własnością rządu „Systembolaget” jest jedynym miejscem, gdzie sprzedaje się w Szwecji alkohol wysokoprocentowy, wino i piwo. Ogólnie rzecz biorąc, za szwedzkie piwo średnia cena wynosi 5,45 zł, a za importowane 9,50 zł. Zimowe dni grudnia i stycznia, kiedy to słońce zachodzi o pierwszej powodując całkowitą ciemność, dają Szwedom okazję by zachować się niegrzecznie. Niezliczona ilość rowerzystów jeździ po białym i lśniącym świeżo opadłym śniegu pod śliskimi oponami, które niezręcznie skręcają pod wpływem stanu wskazującego kierującego. Nieustanne zimowe noce mogą być brutalnie zimne i okropnie długie. W porównaniu z długimi wiosennymi dniami maja i czerwca, kiedy światło nie znika z północnego nieba, wydaje się to wiecznością oraz miksturą szczęścia i zmysłu doświadczenia szwedzkiego zimna oraz skrytej mentalności, w których przyjechałem mieszkać, i które doceniam.