Andrea Manzella, małe kroki dla Europy

Artykuł opublikowany 8 kwietnia 2006
opublikowano w społeczności
Artykuł opublikowany 8 kwietnia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

W czasie kiedy kampania wyborcza w Włoszech szaleje, proponujemy spotkanie z konstytucjonalistą (a także myślicielem) pożyczonym polityce. Refleksja o przerwie budowania europejskiego.

Faenza, spotkanie na przeciwko Międzynarodowego Muzeum Ceramiki. Manzella i jego asystent przybywają punktualnie. Walczą z telefonem komórkowym, zwyczajne problemy z nowoczesną technologią. To weterani występów w lokalnej telewizji, jednak senator Manzella jest trochę zawiedziony: Trudno jest rozmawiać spokojnie o kampanii wyborczej. Tak, Bel Paese gorączkowo przygotowuje się do wyborów 9 i 10 kwietnia, w których zmierzy się centro-lewica Romano Prodi (do której należy Manzella) i Casa della Libertà, przewodzona przez premiera Silvio Berlusconiego. Po przedstawieniu się sobie udajemy się do baru: kawa w dużym kubku dla niego, herbata z mlekiem dla mnie.

Co kraj, to Europa

Konstytucjonalista i senator Republiki Włoskiej, Manzella jest znawcą Unii Europejskiej, zdążył już zostać eurodeputowanym i członkiem Konwencji, która opracowała Kartę Podstawowych Praw w Unii. Było to doświadczenie o ogromnym znaczeniu, wspomina, spotkanie dwóch różnych szkół prawa - anglosaskiej i kontynentalnej; poza tym poszukiwania wspólnych wartości, połączone z odmiennymi tożsamościami narodowymi, one również stanowią nieodzowną część Unii. Co kraj, to Europa, przywołuję motto Unii "Zjednoczona w różności", które jest dla Manzellego prawdziwą kwintesencją oryginalnej budowli europejskiej a nadmiar jednorodności, to niebezpieczeństwo, które zawsze należy brać pod uwagę.

Europa coraz bardziej "british"

A gdzie pojechałby senator Manzella, gdyby był stypendystą Sokrates - Erazmus? Kawa, przerwa, i …Bez wątpienia do Wielkiej Brytanii, wyjaśnia. Nie tylko, aby ćwiczyć język, ale także, żeby zrozumieć lepiej ich polityczny mix socjalno-liberalny,. Pauza, i dalej ze zwyczajowym spokojem: Nie należy zapominać o nadzwyczajnej reakcji społeczeństwa brytyjskiego po zamachu w Londynie i ich polityki integracyjnej. W praktyce nie wszystko mosi pójść dobrze, ale zaproponowany model zasługuje na uwagę,/i>. Brytyjski semestr Unii Europejskiej, rozpoczęty z pozytywnie ocenionym wystąpieniem programowym Tony'ego Blaira, rozwinął się następnie w bardzo krytykowany sposób, ale senator Manzella docenia brytyjskiego premiera i jego dzieło, a także przypomina, że w historii integracji europejskiej Wielka Brytania nie jest czarną owcą, jak ją często przedstawiają.

Łączy nas Jean Monnet

Zadaję pytanie, co myśli senator o kryzysie, który rozlewa się w Europie po wstrzymaniu procesu ratyfikującego Konstytucję Europejską. Szum w barze robi się coraz bardziej nieznośny i senator przybliża się, żeby być lepiej słyszanym. Cytuje Jeana Monnet, myśliciela "polityki małych kroków", jako przykład i przypomina, że kiedy Europa, jakby się mogło wydawać, zatrzymuje tryby europejskie, to idzie do przodu w poszczególnych branżach, które pozwalają kształtować konkretne jej tematy. Sugeruje patrzeć zawsze głębiej a nie koncentrować się na zewnętrznych objawach polityki, ponieważ stopień nieodwracalności UE jest duży. Dalej Eurojust, Eurokorpus, zasada wzajemnego rozpoznawania prawa wspólnotowego. agenda Doha: te i inne, konkretne aspekty integracji europejskiej, sprawiają, że UE jest solidną konstrukcją. Bardziej zmartwiony jest rozwojem stosunków dyplomatycznych z Iranem, bo trzecia wojna po Afganistanie i Iraku, byłaby dramatycznym wydarzeniem. Ma jasne poglądy, również na powzięte w międzyczasie inicjatywy. "Plan D" - skierowany ku lepszemu komunikowaniu się Europy – nie przekonuje go. Wydaje się tak dużo pieniędzy na te propagandowe inicjatywy, ale jaki dadzą efekt? Problemy nie rozwiążą się, po zawieszeniu miliona plakatów. A społeczeństwo? - pytam. To już inna sprawa - precyzuje. Rozczłonkowanie lokalnych organów państwowych, spotkania dyskutujących stowarzyszeń, podróżujący stypendyści Sokratesa: kiedy osoby i idee się przemieszczają, Europa staje się lepsza.

Tu kończy. Po kawie nie ma śladu. Zostaję uporządkować notatki i zastanawiam się czy w tych "latach stanowiących" społeczeństwo się wypali, jak to zostało powiedziane jakiś czas temu, z "cnót republikańskich". W oczekiwaniu na iskrę miejmy nadzieję, że praca "trybów Monnet'a" nie stanie się trudniejsza.