Andrzej Duda: polski populista potrafi

Artykuł opublikowany 29 maja 2015
Artykuł opublikowany 29 maja 2015

Spektakularna wygrana konserwatysty Andrzeja Dudy w drugiej turze wyborów prezydenckich w Polsce niejednego wprawiła w konsternację. Byłemu prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu zarzuca się, że był zbyt pewny siebie i zainwestował w nietrafione obietnice przedwyborcze. Do większej ilości wyborców trafiły cuda, które obiecał Duda. 

Wieczór przedwyborczy w Polsce ma swoją własną symbolikę i odmienia się ona przez wiele przypadków. Publikację sondaży, która początkowo przewidziana była na godzinę 21:00, przesunięto ze względu na zgon kobiety głosującej w Kowalach w województwie śląskim. Polscy dziennikarze naśmiewali się, że cała Polska czeka, aż zagłosuje kilku mieszkańców małej wioski, żeby móc dowiedzieć się o tym, co media wiedziały od dawna: że tegoroczne wybory prezydenckie wygra Andrzej Duda, uzyskując nad Bronisławem Komorowskim niemalże 5-procentową przewagę.

Przegrana może mieć za matkę arogancję, którą okazał Bronisław Komorowski jeszcze podczas sprawowania funkcji prezydenta i w czasie wyborów. 62-letni kandydat, któremu ogółem udało się uzyskać 47-procentowe poparcie, był mniej niż popularny w rejonach wiejskich. Ani podczas swej kadencji, ani podczas kampanii prezydenckiej nie udało mu się zrozumieć niepokojów, którymi targane jest polskie społeczeństwo, nadal adaptujące się do mutujących zmian gospodarczych w kraju.

Duda, kandydat polskiej młodzieży

Choć ekonomicznie rozkwitająca Warszawa od kilku lat jest dumą kraju, coraz mniej reprezentuje ona to, co naprawdę dzieje się w Polsce. 42-letni Duda, który do wyborów startował z ramienia partii Prawo i Sprawiedliwość i Jarosława Kaczyńskiego, przekonał do siebie nie tylko wyborców mieszkających poza stolicą, ale także tych w wieku 18-29 lat. Do młodych głosujących, którzy w większości w pierwszej turze oddali swe głosy na gwiazdę rocka Pawła Kukiza, nie trafiły deklaracje Komorowskiego na temat „wolności” Polski i „racjonalizmu”, który reprezentuje. Przemówiła do nich natomiast „radykalna” wizja Dudy. 

Nie ma wątpliwości co do tego, że wygrana Andrzeja Dudy jest również wygraną prezesa PiS-u Jarosława Kaczyńskiego. Bliźniak tragicznie zmarłego Lecha Kaczyńskiego postanowił nie udzielać się w mediach przez cały czas trwania kampanii, by nie irytować bardziej umiarkowanych wyborców. Dodatkowo, nawet podczas swego zwycięskiego przemówienia, Duda nawet słowem nie wspomniał o prezesie, lecz jedynie podziękował tym, którzy na niego głosowali, swojej ekipie i swemu przeciwnikowi Komorowskiemu – za to, że grał uczciwie.

Pomimo tego, obawy, że podczas swej kadencji Duda okaże się równie radykalny, co Kaczyński, są w niewielkim stopniu uzasadnione. Oczekuje się, że nie będzie on kontynuował polityki pełnej homofobii i podejrzliwości wobec zagranicznych agresorów, z której słynął PiS. Duda powinien być również łagodniejszy w polityce wewnętrznej i dyplomacji. Nowy prezydent bardziej stanowczo potępia ukraińskich nacjonalistów i żąda od Rosji, by ta w końcu oddała rządowi polskiemu wrak samolotu, który rozbił się w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku.

Eurosceptycyzm

Istnieje również duże prawdopodobieństwo, że Duda będzie chciał symbolicznie ostudzić entuzjazm w stosunkach polsko-niemieckich. Jeśli chodzi o Unię Europejską, Duda ogłosił, że wstąpienie Polski do strefy euro zostanie przełożone w czasie, do momentu, gdy „Polacy nie zaczną zarabiać tyle samo, co mieszkańcy krajów zachodnich”. Jednak to nie stanowczym posunięciom w polityce zagranicznej Duda zawdzięcza swe poparcie. Komentatorzy krajowej polityki wskazują na obietnicę poprawy świadczeń socjalnych jako na główną kartę przetargową kandydata. Nie bez powodu poparły go dwa największe polskie związki zawodowe, w tym Solidarność. Konserwatysta obiecuje anulować wiek emerytalny do 67 roku życia, za który cała Polska znienawidziła PO, i zwiększyć zasiłki rodzinne.

Co się stanie z obietnicami Dudy – tego nie wie nikt. W Polsce, w której obowiązuje system parlamentarny, prezydent nie posiada takich supermocy, co w Stanach Zjednoczonych, czy we Francji, krajach o systemie kolejno prezydenckim i półprezydenckim. W jego kompetencji leżą jednak takie zadania jak ustalanie kierunków polityki zagranicznej, czy proponowanie uchwał w parlamencie. Ma również prawo do zawetowania ustaw uchwalanych przez rząd.

Wybory prezydenckie nie były jednak ostatnimi w Polsce – kluczowe dla kraju będą październikowe wybory parlamentarne. Dla PO to może być kolejny sprawdzian, a premier Ewie Kopacz pozostaje jedynie mieć nadzieję, że partii uda się stworzyć koalicję z rozproszoną lewicą.

A skoro już w polskim politycznym science fiction wszystko może się zdarzyć, być może prezesowi Kaczyńskiemu uda się wtedy przeciągnąć Pawła Kukiza na swoja stronę mocy?

Artykuł Jana Opielki, korespondenta n-ost-dla ostpol.