ART TRUC TROC: Sztuka dla każdego!

Artykuł opublikowany 7 lutego 2015
Artykuł opublikowany 7 lutego 2015

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Sztuka dla każdego - tak najtrafniej można opisać najnowszą edycję wystawy “Art Truc Troc”, która odbyła się w brukselskim “Bozarze”, między 16 a 18 stycznia. Główna cecha tego nowatorskiego wydarzenia to możliwość bezpośredniej interakcji między odbiorcą a artystą i jego dziełem; odwiedzający mogą przekazywać wiadomości twórcom eksponatów zapisując je na samoprzylepnych karteczkach.

Sztuka niczym plac zabaw

Choć trwała tylko trzy dni, tegoroczna jedenasta już edycja ekspozycji okazała się wielkim sukcesem. Uczestnicy i organizatorzy po raz kolejny dowiedli, że wszystko może być sztuką: od przerabiania stolików z Ikei, po ukłon w stronę osób niepełnosprawnych, poprzez obrazy, rysunki i rozmaite kolorowe dzieła stworzone z prostych przedmiotów codziennego użytku, w tym samoprzylepnych karteczek.

Wszyscy zwiedzający mieli okazję na nowo odkryć swoje talenty korzystając z dostępnych warsztatów i happeningów. Ci najmłodsi z zapałem brali udział w ręcznym dekorowaniu szkła. Sporym zainteresowaniem cieszyły się również pokazy artystów tworzących swoje dzieła „na żywo”. Taki rodzaj wystawy to nie lada gratka dla miłośników i poszukiwaczy nowych, świeżych rodzajów ekspresji.

Szczególnie ciekawa okazała się koncepcja „handlu wymiennego”. Wszystkie eksponaty były przedmiotem wyjątkowej licytacji i każdy ze zwiedzających mógł nie tylko złożyć własną ofertę, ale też przeczytać propozycje pozostałych uczestników. Wystarczyło zapisać jaką rzecz, lub przysługę chce się zaoferować w zamian za konkretne dzieło i przykleić swoją karteczkę obok eksponatu. Ostateczna decyzja należała oczywiście do artysty. Propozycje były bardzo zróżnicowane: od rysunków, czy proponowanych przez dzieci czekoladowych ciastek, do nieco bardziej kontrowersyjnych ofert, które starsze pokolenie mogły przyprawić o lekki zawrót głowy. Słowem „w miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone” i niech wygra najlepszy. 

SztRozmowa z paulem Adiktem

Cafebabel udało się spotkać i porozmawiać z Paulem Adiktem, zaangażowanym w wystawę francuskim artystą, który od 2009 roku mieszka w Brukseli.

CaféBabel: Witaj, Paul. Czy mógłbyś własnymi słowami powiedzieć nam co nieco o sobie?

Paul Adikt: Cześć, nazywam się Paul GrandJean. Mój pseudonim artystyczny to Paul Adikt. Jestem grafikiem komputerowym oraz muzykiem. Zaproszono mnie do wzięcia udziału w projekcie ART TRUC TROC, który jak sama nazwa wskazuje polega na połączeniu sztuki z handlem wymiennym (fr. „troc” – „wymiana”) oraz tym co określa się mianem ‘truc’, czyli instalacjami, scenografiami i innymi wytworami sztuki współczesnej.

CaféBabel: Co skłoniło cię do uczestnictwa w wystawie?

Paul Adikt: Organizatorzy imprezy zaprosili mnie do wzięcia udziału w kampanii promocyjnej marki Perries (jednego ze sponsorów, przyp. red.). Chodziło o zbudowanie wielkich pojemników, czegoś w rodzaju gigantycznych puszek o średnicy 50 i wysokości 120 cm.

CaféBabel: Porozmawiajmy o pomyśle z karteczkami samoprzylepnymi. Czy któraś z ofert uczestników jakoś szczególnie zapadła ci w pamięć?

Paul Adikt: Niektóre były przezabawne! Ktoś zaproponował mi pójście do łóżka i podpisał się mnóstwem małych serduszek. To było całkiem urocze. Pomysły były przeróżne, przede wszystkim ze względu na szeroki przedział wiekowy odwiedzających. Osobiście, najbardziej spodobał mi się pomysł 12-letniej dziewczynki, która długo obserwowała mnie podczas „tworzenia”, po czym zostawiła wiadomość: „Ja zaproszę cię na mój występ taneczny, a twoja praca do końca życia będzie mogła wisieć u mnie w pokoju”. Myślę, że to słodkie.

CaféBabel: Dobrze bawiłeś się na wystawie?

Paul Adikt: Pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się malować „na żywo”. W dodatku była to całkiem spore wydarzenie - oszacowano, że w ciągu tych trzech dni galerię odwiedziło jakieś dziesięć tysięcy osób. Z początku byłem onieśmielony obserwującymi mnie ludźmi i próbowałem chować przed nimi efekty mojej pracy. Jednak w miarę upływu czasu moje skrępowanie słabło i czułem się coraz swobodniej. Goście także stawali się coraz bardziej zaangażowani w całe widowisko. Pytali nad czym pracuję, lub co mnie zainspirowało?

CaféBabel: Zatem skąd czerpiesz inspiracje?

Paul Adikt: Jestem swego rodzaju „umysłowcem”. Inspirują mnie kształty. Zaczynam od rysowania figur geometrycznych, jakichś prostokątów, kół, czasami oczu. Potem stopniowo dorysowuje do nich nowe, aż coś zacznie się z tego wyłaniać. Może to być człowiek, ramię, lub dłoń. Myślę, że te kształty są odzwierciedleniem połączeń nerwowych w naszych mózgach. Zaczynając rysować, nigdy nie mam w głowie  gotowego, skończonego obrazu. Pracuję stopniowo, i krok po kroku staram się odtwarzać to, co rodzi się w moim umyśle pod wpływem tych prostych figur. W gruncie rzeczy jest to doświadczenie nieco psychodeliczne!

CaféBabel: Czy jest jakiś związek pomiędzy grafiką i muzyką które tworzysz?

Paul Adikt: Oczywiście. Obie dziedziny są ze sobą ściśle powiązane. Moja muzyka również reprezentuje te połączenia synaptyczne, o których wspomniałem. Jest wyjątkowo radosna, mimo że gatunkowo to coś pomiędzy elektroniką a psychodelią.  Co ciekawe, w większości tworzonych przeze mnie grafik dominuje smutek. Można powiedzieć, że zarówno moją muzykę, jak i prace plastyczne łączy jakieś dziwne poczucie wewnętrznej melancholii.

CaféBabel: Kiedy zaczęła się twoja przygoda z muzyką?

Paul Adikt: Gdy miałem 4 lata zacząłem grać na pianinie. Potem przyszedł czas na gitarę, aż w końcu przerzuciłem się na muzykę elektroniczną. Pomiędzy 15 a 20 rokiem życia występowałem jako DJ, a od kiedy skończyłem 21 lat sam komponuję muzykę.

CaféBabel:  Jak ci się podoba w Brukseli?

Paul Adikt: Uwielbiam Brukselę! Jest młoda, bogata kulturowo i posiada niebywałą dynamikę artystyczną. Co prawda nie miałem jeszcze okazji poznać jej od tej strony, od której znam Paryż, jednak dzięki uczelni, przyjaciołom i nawiązanym znajomościom, artystyczno-kulturowa strona tego miasta z pewnością nie jest mi obca. Czuję, że bardzo się tu rozwinąłem i zdecydowanie polecam przyjazd do Brukseli wszystkim osobom tworzącym sztukę, bo jest to miasto wyjątkowo przyjazne artystycznie.

CaféBabel: Zdradzisz nam swoje plany na przyszłość? Jakieś nadchodzące wyzwania?

Paul Adikt: W marcu będzie można obejrzeć wystawę moich prac w klubie golfowym, w Belgii. Więcej szczegółów znajdziecie na mojej stronie internetowej: www.paul-adikt.com

Get to know Paul Adikt through his 5 senses: 

Poznajcie Paula metodą pięciu zmysłów:

Ulubiony dźwięk: Szum drzew

Ulubiony smak: Spaghetti mojego taty

Ulubiony materiał: Glina

Ulubiony widok: Dzieło przyrody, lub człowieka

Ulubiony zapach: Moja dziewczyna