Artystyczna masakra - wystawa mięsa na Carne 2010

Artykuł opublikowany 29 listopada 2010
Artykuł opublikowany 29 listopada 2010
Wystawa pod krótkim tytułem „mięso“ prezentująca żywe i martwe, ludzkie i zwierzęce kawałki ciał, nie wydaje się w czasach „BodyWorlds” ( „Cielesnych światów”), filmów typu splatter albo Lady Gagi być niczym nowym. By wystawa ta miała jednak niepowtarzalną atmosferę, organizatorzy przenieśli Carne 2010 z muzeum do rzeźni. Spacer po paryskiej północy, między mielonką a instalacjami video.

Jako artysta, składa on mięso na nowo w "całość"Żydowska rzeźnia Emsalem wydaje się na pierwszy rzut oka bardzo schludna. W niebiesko-biało-wyflizowanym i dziwnie pustym wnętrzu krząta się niewielka liczba pracowników, zajęta ucinaniem kiełbasy i ważeniem kotletów. Dzisiaj jest ozór w ofercie, 200 gr już za parę euro do wzięcia. W obliczu tak wielu szyldów z cenami można prawie przeoczyć właściwy obiekt wystawy: na ścianie, po lewej stronie znajduje się rysunek węglem przedstawiający krowę o rzeczywistych wymiarach - rysunek Renauda Chambona nosi nazwę Magnet (2010). Po krowie, która pozowała artyście, pozostał tylko numer identyfikacyjny; dla Chambona jest to cyniczny odbicie społeczeństwa, które to wtedy jeszcze żyjące zwierzę kontrolowało i klasyfikowało jedynie jako dostarczyciela mięsa.

Kontemplacja sztuki w mięsnym

Niezbyt finezyjny początek wystawy, której tematem jest mięso. Ale w czasach przemysłowej produkcji żywności, niemalże nie da się inaczej myśleć o steku albo flakach. Jeszcze bardziej zastanawia fakt, że duża liczba artystów biorąca udział w wystawie Carne 2010, nie zastanawia się wcale nad etycznymi implikacjami konsumpcji mięsa i raczej nie asocjuje własnej pracy „wypruwacza” z pracą rzeźnika. Jednakże pośród 43 artystów wystawiających w siedemnastu restauracjach i rzeźniach wzdłuż Avenue Corentin Carioc, jest na szczęście paru, którzy dokładniej oglądają kiełbasę na swoim talerzu. Według kuratorek: Anne-Marie Bologna-Jeannou i Sarah Fossat, wystawa nie ma wyłącznie na celu refleksji nad samym mięsem, lecz jest także ożywieniem wspomnienia o tym, że właśnie na północy Paryża do lat siedemdziesiątych znajdowały się rzeźnie Abattoirs de la Villette.

Wirtualna wieprzowina a kobieta

Pomiędzy garnkami i ścierkami sklepu z artykułami gospodarstwa domowego La Bovida jest mniej krwawo. Podczas gdy przybrana ozdobami i srebrną misą świnia na Fototryptyku Offenders (2007) Joachima Lapotre'a, jest wywyższona do miana boga konsumpcji, to Jules Bouteleux przerabia w Cochonailles (2009) świńskie nosy na błyszczące ozdoby mięsne. Hugo Arcier, który w swojej grafice komputerowej In the Crack (2009) pozwala Claude szybować w afrykańskiej rzeźni pomiędzy szynką i kiełbaskami, doprowadza swoją sztukę do szczytu sztuczności, stwarzając obrazy wirtualnych wnętrzności. Wnętrzności te, jak mówi artysta, nie są bardziej nierealne, niż mięso w hamburgerze, które rzadko kojarzone jest z realnym zwierzęciem, a które należałoby odwirtualizować.

Podobnie u Lisy Salamandry, która ponadto zwraca uwagę na związek między mięsem i kobietą. Jej pin-up girls, noszące tytuł Daily Bread Meat (2009) oraz spreparowane z papieru śniadaniowego i reklam kiełbasy, to nieliczne feministyczne akcenty tej wystawy, pomimo że powiązanie między nierealnym sznyclem a pornograficznym, mięsnym show wydaje się być wyraźne.

Kobieta kontra mięsoPodczas gdy obeznani ze sztuką spacerowicze zagłębiają się w myślach na widok różowych instalacji, rzeźnicy nie znajdują żadnego punktu zaczepienia w instalacjach, które wykorzystują ich codzienny materiał pracy. Sprzedawca z rzeźni Les Abattoirs de la Villette zapewnia, że oglądał prace z wystawy i sama jej idea wydaje mu się dobra, ale w czasie dalszej rozmowy, mówi niewyraźnie: „Artyści nie byli na wystawie obecni i nic nie tłumaczyli. Ja za bardzo tego wszystkiego nie rozumiem”. Jedna dama z baru obok mówi „Hołd dla rzeźni Abattoirs de la Villette mogłabym sobie inaczej wyobrazić”.

Od jadalnego zwierzęcia do mięsnej otchłani odbiorcy

Zajmowanie się mięsem w miejscu, w którym jest ono przetwarzane i spożywane, nie jest rzeczą, która rozumie się sama przez się. Jak można w ogóle rozmyślać o mięsie, pyta się Bruno Dubreuil, twórca kolażu Cosmogonie de la viande, przypominającego układ planetarny, jeżeli samemu jest się stworzonym z mięsa? By rozwiązać ten dylemat Stéphane Belzère powraca do znanych, dawnych technik: jego Bocaux anatomiques (2008) to wąskie, trzymetrowe obrazy, powleczone kolorowymi, impregnowanymi w formalinie resztkami mięsa, które nie pozwalają na rozpoznanie o czyje, ludzkie czy zwierzęce, mięso się rozchodzi.

Czyje mięso wystawia właściwie Carne 2010? Chociaż różowe logo wystawy pozwala myśleć, że dotyczy ona tylko i wyłącznie jadalnych zwierząt, to druga część wystawy w Centrum Sztuki 104 wprowadza odwiedzających we własne mięsne czeluście. Czy asocjacje, między zwierzęciem a człowiekiem, mięsem a kobietą, wirtualnym stekiem a krwistą rzeczywistością mogą natchnąć zwiedzających do zostania wegetarianami - jest sprawą co najmniej wątpliwą. To nie mogło być też raczej celem wystawy, która prędzej przysparza klientów restauracjom i rzeźniom. Dlatego wielbiciele sztuki opuszczają Carne 2010 uzbrojeni nie w obligatoryjne kartki pocztowe i katalogi z wystawy, tylko w małą papierową torebkę rzeźni Emsalem. A jej zawartość? 200 gram ozora…

Fot. ©expo-carne.fr