Ateny: nadzieja dodaje skrzydeł. Zwłaszcza na lotnisku.

Artykuł opublikowany 25 stycznia 2015
Artykuł opublikowany 25 stycznia 2015

Cafébabel zajrzał za kulisy Międzynarodowego Portu Lotniczego im. Eleftheriosa Venizelosa w Atenach, by sprawdzić, czym jest projekt „Airport Praxis". W kraju o najwyższej w Europie stopie bezrobocia spotkaliśmy młodych ludzi biorących udział w inicjatywie, która ma szansę na nowo rozbudzić nadzieję, która przygasła, lecz nie umarła.

Możliwość zrobienia kariery i nadzieja na lepszą przyszłość dla młodych mieszkańców kraju, w którym drastycznie brakuje miejsc pracy – te słowa trafnie podsumowują program Airport Praxis, oferujący 70 osobom w wieku od 19 do 29 lat możliwość pracy na lotnisku im. Eleftheriosa Venizelosa w Atenach.

Według najnowszych statystyk, 57% osób w wieku od 18 do 30 lat jest dotkniętych bezrobociem i sytuacja bynajmniej nie zmierza ku poprawie. Wielu straciło już nadzieję na znalezienie pracy. Ci, którzy mieli taką możliwość, zniechęceni i pogrążeni w kłopotach, wyjechali spróbować szczęścia za granicą. Choć sytuacja nie wygląda iddylicznie, istnieje promyk nadziei, czy raczej „utopia” w pierwotnym znaczeniu tego greckiego słowa (od „ευ”, dobry i „τόπος”, miejsce). Jest nią lotnisko im. Eleftheriosa Venizelosa.

Położone w odległości 40 km od miasta lotnisko nosi imię jednego z najwybitniejszych polityków współczesnej Grecji. Początkowo obsługiwało 16 milionów pasażerów rocznie i około 65 lotów tygodniowo. W ostatnich latach nastąpił jednak jego szybki rozwój i obecnie przyjmuje 50 milionów pasażerów. Punktem zwrotnym okazały się igrzyska olimpijskie z 2004 roku. Z tej okazji ateńskie lotnisko zostało rozbudowane, a niedługo później ogłoszone przez Skytrax, firmę prowadzącą badania jakości pasażerkich linii lotniczych, najlepszym lotniskiem Europy w latach 2005, 2006 i 2008. Biorąc pod uwagę te okoliczności, Międzynarodowy Port Lotniczy w Atenach (AIA), który zarządza lotniskiem, postanowił zatrudnić 70 młodych osób na okres 6 miesięcy, dając im w ten sposób szansę na „zdobycie doświadczenia i praktyki zawodowej niezbędnych w przyszłej karierze”, jak można przeczytać na stronie internetowej AIA. Na rynku pracy, na którym zaistnieć mogą jedynie ludzie z doświadczeniem, tworzy się zwykle błędne koło, fatalne dla tych, którzy nie mogą znaleźć pierwszego zatrudnienia. Na pierwszy rzut oka oferta programu przypomina zwykłe umowy o pracę na czas określony. Jego cel jest jednak o wiele bardziej dalekosiężny.

Tylko 70 szczęśliwców

Podróż z centrum Aten na lotnisko trwa prawie godzinę. Po przyjeździe wychodzi nam na spotkanie Ioakim, pracownik recepcji. Wita nas przed centrum informacji i przedstawia trzy młode osoby, które zgodziły się podzielić się z nami swymi historiami. Irini ma 21 lat i mieszka w Pikermi, mieście oddalonym od lotniska o 20 km. Studiuje dziennikarstwo na uniwersytecie w Atenach. Ma czarne włosy i oczy, z których emanuje silna potrzeba działania. Młoda kobieta wyjaśnia nam, że wysłała swoją kandydaturę, kiedy tylko usłyszała o projekcie. „Obecnie w Grecji bardzo trudno jest znaleźć pracę. Studiuję na uniwersytecie, ale chciałam wykorzystać tę szansę, bo myślę, że przyda mi się w przyszłości” - tłumaczy. W międzyczasie podchodzi do nas starsza pani i pyta, gdzie znajduje się hala odlotów. Irini wskazuje jej drogę. Młoda kobieta pracuje w punkcie informacyjnym i codziennie ma kontakt z różnymi osobami, co uważa za bardzo interesujące doświadczenie. „Chciałabym tu zostać po upływie mojej 6-miesięcznej umowy” – przyznaje. Jednak kiedy pytamy o przyszłość, jej spojrzenie wypełnia niepokój i niepewność.

W towarzystwie Ioakima, który jest dla nas swoistym Wergiliuszem w tej lotniskowej „Boskiej komedii", udajemy się do kolejnego biura. Po drodze pytam Ioakima, ilu było chętnych do udziału w programie. „Około trzech tysięcy!” – odpowiada z gorzkim uśmiechem. Nie było łatwo wybrać jedynie 70 osób, nie tylko pod względem technicznym (uporządkowanie wszystkich informacji), ale przede wszystkim z czysto ludzkiego punktu widzenia. Kryteria selekcji, na postawie których wybrano 70 szczęśliwców stanowiły wiek, stan cywilny, długość okresu, podczas którego przebywali na bezrobociu, znajomość angielskiego, wykształcenie i miejsce zamieszkania.

Za kulisami lotniska

Docieramy do pomieszczenia, w którym stoi biurko, dwa monitory i wiele innych sprzętów. Dwudziestoośmioletni Nikos Megagianis wita nas z szerokim uśmiechem. Choć pracy mu nie brakuje, znajduje czas, by odpowiedzieć na wszystkie nasze pytania. Mieszka w Keratei, 26 km na południe od lotniska. Codziennie dojeżdża do pracy swoim samochodem, ale nie narzeka, bo zdaje sobie sprawę, jakie ma szczęście. „Uwielbiam swoją pracę. Odpowiadam za koordynację i organizację usług przeznaczonych dla pasażerów z ograniczoną sprawnością ruchową, żeby mogli w jak najbardziej komfortowych warunkach przejść odprawę, wsiąść na pokład i z niego zejść”. Podczas, gdy Nikos pokazuje mi biuro, w którym spędza najlepsze chwile swojego życia, pytam go, dlaczego zdecydował się wziąć udział w projekcie. „Jest to dla mnie okazja, żeby zdobyć doświadczenie, a taka szansa  nie trafia się codziennie. Postanowiłem więc spróbować. Gdybym miał zadecydować po raz drugi, nie wahałbym się ani chwili!” - deklaruje z przekonaniem. Jego praca nie wymaga częstego przemieszczania się, jak w przypadku Irini, ale jest równie wymagająca i skomplikowana.

Ioakim prowadzi nas przez labirynt kolejnych pomieszczeń. Wjeżdżamy windą na trzecie piętro i zagłębiamy się w wąskie korytarze, przy których mieści się większość biur. Ta nieznana pasażerom strefa jest kluczowa dla organizacji pracy lotniska - w pewnym sensie to jego kulisy.

Praca nie jest utopią

Lina Mantzari, 25 lat, pracuje w biurze prasowym. Większość czasu spędza przed ekranem komputera. „Zajmuję się komunikacją we wszystkich formach. Odpowiadam na maile, dbam o stronę internetową, zarządzam profilami na Facebooku i Twitterze” – Lina przerywa na chwilę wyjaśnienia, żeby opowiedzieć o trudnej sytuacji, w jakiej znajduje się obecnie Grecja, a zwłaszcza jej młodzi mieszkańcy. Przypomina nam, jak wysoka jest w Grecji stopa bezrobocia, szczególnie wśród młodych, i jak trudno jest znaleźć pracę, niezależnie od kompetencji i doświadczenia. Wyjątkowo skomplikowane jest znalezienie pierwszego zatrudnienia i to głównie z tego powodu Lina natychmiat wysłała swoje CV, żeby wziąć udział w projekcie Praxis. „W przeszłości szukałam już innego zajęcia. Wysłałam niezliczoną ilość listów motywacyjnych, ale nigdy niczego nie znalazłam. Myślę, że tego rodzaju doświadczenie jest bardzo przydatne i konstruktywne dla mojej kariery. Poza tym zdobywam je płacąc składki” - tłumaczy nasza rozmówczyni. Lina wraca do swoich zajęć, ale zostajemy z nią do końca dnia. Na pytanie, w jaki sposób codziennie dociera do pracy, szczególnie biorąc pod uwagę korki w godzinach szczytu, zabiera nas na parking do swojego samochodu. „Nie lepiej jest jeździć metrem?” - pytamy. W odpowiedzi pokazuje nam swoją kartę AIA, dzięki której może omijać bramki na autostradzie.

Wszyscy młodzi pracownicy Praxis korzystają z tych samych praw, co stali pracownicy lotniska. Uwzględnia to zwrot kosztów dojazdu do pracy. I wbrew doniesieniom prasy, według których zwracane są jedynie koszty transportu, młodzi Grecy pracujący na ateńskim lotnisku, dostają również godne pensej. W tych trudnych czasach to prawdziwa rzadkość. Mimo że sytuacja Grecji pozostaje niezwykle skomplikowana, projekt „Airport Praxis”, choć ograniczony do sześciu miesięcy, stanowi wzór do naśladowania i przywraca nadzieję całemu pokoleniu.

Artykuł jest częścią edycji specjalnej poświęconej Atenom i został zrealizowany w ramach projektu Cafebabel „EU In Motion” sponsorowanego przez Parlament Europejski oraz fundację Hippocrène.