Ateny: Niepewna przyszłość społeczności muzułmańskiej

Artykuł opublikowany 16 czerwca 2015
Artykuł opublikowany 16 czerwca 2015

Ateny to jedyna stolica UE, w której nie ma ani jednego miejsca kultu muzułmańskiego, pomimo, że Islam uważany jest tam za główną religię mniejszości narodowych. I choć zgoda na budowę meczetu została wydana przez rząd kolejno w latach 2000, 2006 i 2011, od tamtej pory nie podjęto działań związanych z realizacją projektu. Greccy muzułmanie są zatem zmuszeni do modlitw w prowizorycznych meczetach. 

Ponad 100 nieoficjalnych meczetów

Al Salam to jeden z głównych podziemnych meczetów. Znajduje się tuż przy arabskim supermarkecie w małej uliczce w dzielnicy Neos Kosmos. Zanim miejsce to zostało przekształcone w prowizoryczny meczet, pełniło funkcję garażu i piwniczki. 

W 1982 roku, ośmioletni Mohammed Rossa wraz z rodziną przeprowadził się z Arabii Saudyjskiej do Grecji. W 1989 roku, z myślą o społeczności muzułmańskiej, rodzina Mohammeda otworzyła budynek przeznaczony praktykom religijnym, który już po dwóch latach uzyskał oficjalny status meczetu. Jednak obecnie, w przeciwieństwie do tego, co było kiedyś, okolica nie jest zamieszkana przez wielu przedstawicieli społeczności arabskiej.

„Wcześniej bardziej odczuwało się obecność wspólnoty arabskiej. Mieliśmy tutaj biuro turystyczne, miejsce, gdzie wyświetlaliśmy filmy z kaset VHS na magnetowidach, małą restaurację oraz supermarket po drugiej stronie ulicy – ogólnie było tego więcej niż dziś. Stare dobre czasy, gdy była nawet możliwość podjęcia tutaj pracy. Poczucie wspólnoty w społeczności arabskiej było tak wyraźne, że każdy próbował wynająć mieszkanie w pobliżu meczetu czy supermarketu”.

Według Mohammeda wielu członków wspólnoty muzułmańskiej, tak samo, jak i wielu Greków opuściło Grecję parę lat temu w poszukiwaniu lepszych warunków życia w obrębie Europy. W sąsiedztwie Neos Kosmos nigdy nie zauważono żadnych przejawów dyskryminacji związanych z narodowością czy wyznawaną religią, które w rzeczywistości mogłyby wywołać nagłą falę emigracji populacji muzułmańskiej.

Pod względem narodowości, Mohammed postrzega siebie jako Greka pochodzenia arabskiego: „Gdyby deportowano mnie do Palestyny, ojczyzny mojej rodziny, to szczerze mówiąc nie byłoby mi łatwo się tam odnaleźć. Dorastałem w Grecji, uczęszczałem do greckiej szkoły, wiec czuję po prostu, że grecka krew płynie w moich żyłach”.

Nawet córka Mohammeda początkowo mówiła po grecku, a w następnej kolejności po arabsku. Jednak jako Grek, Mohammed nigdy nie widział w tym problemu. Mieszkańcy okolicy są jak „członkowie jego rodziny" bez względu na ich pochodzenie czy wyznawaną przez nich religię.             

 Mohammed twierdzi, że nigdy bezpośrednio nie doświadczył żadnych przejawów rasizmu pod swoim adresem. Mimo wszystko, jest świadomy podziału społeczności na populację muzułmańską i resztę. Podczas naszej rozmowy przywołuje niedawną sytuację, w której miała miejsce przemoc, a nawet morderstwa, powiązane z grecką skrajnie prawicową partią i organizacją neonazistowską Złoty Świt.

Dla przykładu, w 2013 roku członkowie partii Złoty Świt wysłali Greckiemu Związkowi Muzułmanów (Muslim Association of Greece, red.) list z pogróżkami. Napisano w nim, że społeczność muzułmańska ma miesiąc na opuszczanie kraju, w innym przypadku grozi im rozstrzelanie. To nie był jednak pierwszy problem stworzony przez ekstremistów skrajnie prawicowej partii.

Kilka lat wcześniej kilku członków Złotego Świtu zostało skazanych w sprawie nagłego zniknięcia stu imigrantów i ataków na populację muzułmańską. Jedną z akcji był atak na bangladeski meczet z użyciem koktajlu mołotowa.

„Nigdy wcześniej o nich nie słyszeliśmy, pojawili się tak nagle. Zaczęli znęcać się nad ludźmi, nad Pakistańczykami a nawet nad kobietami noszącymi burki” – Mohammed tłumaczy akty dokonywane przez neonazistowską partię, zaznaczając, iż obawia się o bezpieczeństwo swojej rodziny. „Moja żona jest muzułmanką. Nie nosi burki, ale mimo wszystko, gdy wychodzi z naszymi córkami do miasta, cały czas się martwię. Stale powtarzam, aby w razie jakiegokolwiek niebezpieczeństwa komunikowały się ze mną jak najprędzej”.

Grecki Związek Muzułmanów

W obliczu sprzeciwu społecznego, populacja muzułmańska nie ma odwagi na swobodne praktykowanie własnej religii. Dla Egipcjanina Naima El Ghandour'a, prezesa Greckiego Związku Muzułmanów, jest to oznaką regresu politycznego i przeszkodą, która hamuje wielokulturowość w Europie.

Rasistowskie zachowanie wobec muzułmanów jest zaskakujące dla Naima i jego żony Anny Samrou, która jest rdzenną mieszkanką Aten.

„Społeczność muzułmańska, do której należymy, jest bardzo zintegrowana. Nasze dzieci uczęszczają do greckich szkół, jesteśmy dobrze edukowani i uznawani pod każdym względem z wyjątkiem religii! To bardzo rozczarowujące” – mówi Anna Samrou. „Ze względu na negatywne reakcje ze strony otoczenia, muzułmanie obawiają się publicznego okazywania swojej wiary”.

Praktykowanie religii w miejscach publicznych nie jest w żaden sposób zakazane przez rząd grecki. Mimo wszystko wspólnota muzułmańska wciąż kryje się w nieoficjalnych miejscach modlitw. W Atenach mieści się od 100 do 120 prowizorycznych meczetów.

„Wciąż nie możemy uzyskać pozwolenia na budowę oficjalnego meczetu. Zaoferowaliśmy nawet rządowi pokrycie kosztów budowy, jednakże władze oznajmiły, że to nie koszty stanowią problem” – wyjaśnia El Ghandour.

Według Ghandour'a, główną podstawą polityczną takiego postępowania jest rosnący wpływ skrajnie prawicowych partii w całej Europie. „Myślę, że rząd stanąłby po naszej stronie, gdyby nie potrzebował poparcia również  prawicowych wyborców. Jednak w sytuacji, w której się obecnie znajdujemy, rząd nie jest w stanie zaoferować jakiejkolwiek społecznej pomocy dla mniejszości narodowych w kraju” – opiniuje. 

Zgoda na budowę meczetu została po raz ostatni wydana w 2014 roku, jednakże od tamtej pory nie zostały podjęte żadne działania w celu realizacji planu.

Mimo, że polityczny sprzeciw wobec budowy oficjalnego meczetu jest bardzo odczuwalny, El Ghandour nie zauważył żadnych negatywnych reakcji ze strony samych Greków.   

 „Ogólnie nie odczuwa się żadnych negatywnych reakcji. Grecy nie maja nic przeciwko temu, abyśmy praktykowali naszą religię. Pomimo tego, że przedstawiciele partii prawicowych nawoływali ludność do bojkotu budowy meczetu, nie uzyskali żadnego wsparcia ze strony obywateli.

To wyjaśnia dlaczego El Ghandor jest wciąż pełen nadziei na realizację planu dotyczącego wzniesienia meczetu w Atenach. Według niego priorytetem rządu jest rozwiązanie problemów finansowych Grecji i w drugiej kolejności zajęcie się troskami, które targają jej  społeczeństwem.

Niezmiennie jednak stanowi to wyzwanie dla greckich muzułmanów. Muszą oni walczyć o prawa, które zostały już dawno ustanowione w reszcie krajów Unii Europejskiej. Jednak El Ghandour jest gotowy stawić czoła temu wyzwaniu. „To kwestia polityczna, musimy więc ich przycisnąć! Decyzja musi należeć do osoby, która będzie miała wystarczająco odwagi, by przyznać, że kraj zamieszkały jest również przez populację muzułmańską, która zasługuje na wsparcie w kwestii swobodnego wyznawania wiary” – mówi.

Artykuł Jennifer DassySaskii Wöhler i Manon Jacob. Powstał w ramach partnerstwa cafébabel i Forum for European Journalism Students 2015 (FEJS), które odbyło się w Atenach w dniach 16-21 kwietnia.