Austria i wybory do Parlamentu Europejskiego: spojrzenie na rok 1999 i 2004

Artykuł opublikowany 27 marca 2009
Artykuł opublikowany 27 marca 2009
Autor: Daniel Spichtinger Tłumaczenie: Aleksandra Szczęsny 7 czerwca 2009 Austriacy oddadzą swoje głosy w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Spójrzmy, jak przebiegały kampanie w 1999 i 2004 roku, aby dowiedzieć się, co możę nas czekać w 2009.

W poprzednich wyborach partia ÖVP (Austriacka Partia Ludowa) zaprezentowała się jako najbardziej pro-europejski wybór. Zarówno w 1999 jak i w 2004 roku kandydatka Ursula Stenzel była filarem kampanii, do tego stopnia, że inni politycy rzadko pojawiali się na plakatach ÖVP. Lecz nawet ta partia prezentowała siebie w świetle obrony interesów Austrii w UE a Stenzel jako „głos Austrii”. W 2004 roku ÖVP mniej więcej powtórzyła swoją strategię wyborczą, zapewniając ponownie, że Stenzel jest najlepszym i najsilniejszym reprezentantem Austrii w Unii Europejskiej. Stenzel nie kandyduje w tym roku, ale ÖVP w dalszym ciągu ma zamiar przedstawiać się jako partia Europy.

Socjaldemokraci z SPÖ także prowadzili spersonalizowaną kampanię w 1999 roku skupiając się na swoim najlepszym kandydacie do Parlamentu Europejskiego, H.P. Martinie (teraz niezależny członek Parlamentu) a następnie na kanclerzu, Viktorze Klima. W czasie interwencji zbrojnej w Kosowie, ich kampania odwoływała się do potrzeby zachowania neutralności Austrii w UE. W 2004 jednak, SPÖ było w opozycji i prowadziło dużo bardziej polemiczną kampanię. Wtedy głównym kandydatem był Hannes Svoboda, który zapowiadał walkę nie tylko o lepsze systemy społeczne w Europie, ale także o to, by „głos Austrii był słyszany w Brukseli” czy nawet o ochronę austriackiej wody przed prywatyzacją (plan rzekomo w trakcie przygotowań w Brukseli). Socjalna Europa będzie też prawdopodobnie ich hasłem przewodnim kampanii 2009.

Prawicowa partia FPÖ (Partia Wolnościowa Austrii) była konsekwentnie anty-europejska w obydwu kampaniach, nagłaśniając skandale korupcyjne i potrzebę kontrolowania poczynań Brukseli. W 2004 roku dodatkowym tematem było odrzucenie członkostwa Turcji oraz polityka anty-nuklearna. Po tym, jak kandydat SPÖ Svoboda nazwał członków FPÖ rasistami w otwartym liście, FPÖ w odwecie nazwało SPÖ zdrajcami i ogłosiło „każdy głos na FPÖ głosem na Austrię”. Przewiduje się, że pod przewództwem populisty H.C.Strache, FPÖ wypadnie dobrze w nadchodzących wyborach.

Zieloni próbowali umieścić się jako partia pro-europejska po lewej stronie politycznej sceny. W 1999 roku ich kampania opierała się głównie na kandydacie Johannesie Voggenhubberze. W 2004 roku Zieloni mieli ambicje poprowadzić prawdziwie europejską kampanię. Na swoich plakatach próbowali połączyć tematy narodowe z europejskimi, umieszczając unijne slogany obok postaci krajowych polityków. W niektórych przypadkach łatwo było znaleźć związek pomiędzy sloganem a postacią ( jak na przykład postać Haidera i slogan „głosuj przeciwko nacjonalizmowi), ale w innych już nie. Ze względu na konflikty wewnętrzne w partii oraz obecny klimat polityczny, liczba głosów na Zielonych prawdopodobnie nie zmieni się wiele w wyborach 2009.

Jaki był wynik tygodni i miesięcy starannie przygotowywanych kampanii? Zarówno w 1999 jak i 2004 wygrało SPÖ z przewagą, odpowiednio, 31,7% i 33,4% głosów. Partia ÖVP deptała im po piętach zdobywając 30,67% głosów w 1999 roku i 32,7% w 2004. Jednak różnica w sytuacji politycznej w 1999 i 2004 roku skutkowała bardzo różnymi wynikami innych partii. W 1999 roku FPÖ było u szczytu swojej mocy i zdobyło 23,4% głosów. Jednak po kilku latach w rządzie, większość ich wyborców przejrzała na oczy i jedynie 6,3% głosowało na Partię Wolnościową w 2004 roku. Natomiast w 2004 trzecie miejsce zajął inny eurosceptyk, Hans-Peter Martin (który w 1999 startował z ramienia Socjalistów, ale zdecydował się opuścić partię). Zieloni zdobyli 9,29% głosów w 1999 i udało im się zwiększyć liczbę głosów do 12,8% w 2004.

Patrząc na poprzednie kampanie, staje się jasne, że wybory europejskie tak naprawdę nie istnieją w Austrii. Raczej wszystkie, nawet najbardziej pro-europejskie, partie rozgrywają europejskie wybory na krajowym polu. Członkowie Parlamentu Europejskiego są przedstawiani bardziej jako obrońcy austriackich interesów niż ci, którzy decydują o różnych europejskich sprawach wraz z kolegami z Europejskiej Partii Socjalistycznej, Europejskiej Partii Obywatelskiej czy Europejskich Zielonych. Prawdziwa europejska kampania, gdzie porusza się kwestie ważne dla całej Unii, ma dopiero nadejść.

Pozostaję dłużny Stefanowi Ferstererowi za kompleksową analizę kampanii wyborczych w latach 1999 i 2004.