Bagheria: z planu filmowego Giuseppe Tornatore do Paryża

Artykuł opublikowany 30 kwietnia 2012
Artykuł opublikowany 30 kwietnia 2012
W filmie Giuseppe Tornatore - „Baarìa” - interpretowali utwory sycylijskich wozaków, których to są przedstawicielami i zarazem potomkami. Odbyli już koncerty między innymi w Paryżu, w Belgii, w Algierii, jednak nie udało im się jeszcze znaleźć swego miejsca na tej Sycylii, gdzie każdy spektakl i każde wydarzenie chciałoby się nazwać „tradycyjnym”.
Te koncerty są żenujące oraz przepełnione kiczem, trochę jak weneckie gondole” - twierdzi Giovanni Di Salvo, 28-letni wozak i student filozofii.

Jest ich pięcioro, w przedziale wiekowym od dwudziestu dwóch do siedemdziesięciu dwóch lat. Czworo z nich pochodzi z sycylijskiej miejscowości Bagheria, jeden z nich jest z Palermo. Razem promują pieśni wozaków w całej Europie. Wykonywane przez nich utwory przyjmują poetyczną formę dźwiękową w postaci oktawy sycylijskiej (osiem jedenastozgłoskowców o przeplatanym rymie, jedna z najbardziej dawnych i szlacheckich odmian w tradycji literackiej). Teksty które powstały wiele wieków temu, to efekt ludzkiej pracy oraz przebytych kilometrów. Są Sycylijczykami, jednak nie śpiewają na ich ojczystej ziemi: „Moglibyśmy występować na festynach z okazji święta naszego patrona, jednak wyprzedzają nas wszystkie zespoły folklorystyczne, istne miernoty. Ich kostiumy, wózki, białe podkolanówki i czerwone pompony nie mają nic wspólnego z Sycylią”.

Maison de Cultures du Monde, Parigi.

„Jeżeli nie pochodzisz z rodziny wozaków to nie możesz śpiewać tych utworów"

Giovanni di Salvo (28 lat), członek i jednocześnie lider muzycznej grupy Cantori di Bagheria, nie boi się tych słów. Jego zespół, gość podczas „Festival de l'Imaginaire” w Paryżu, jest jednym z ostatnich przedstawicieli tradycji muzycznej oraz kulturowej, która nie podzieliła tego samego losu co zawód, który ją zapoczątkował. Pieśni 'a la carritera (pieśni wozaków) służyły do wyznaczania rytmu pracy: mam tu na myśli piosenki rybaków, których słuchali podczas połowu tuńczyka oraz robotników w kopalniach soli. Nasze piosenki pomagały wozakom, oczekującym na wyjazd z magazynu (miejsce wypoczynku dla mężczyzn oraz zwierząt), w tym aby nie zasnąć lub aby wzajemnie dotrzymywać sobie towarzystwa w czasie podróży.

Siedząc na ławce w ogrodzie Maison des Cultures du Monde, podczas ciepłego kwietniowego popołudnia, mam wrażenie, iż w słowach Giovanniego widzę gesty oraz przedsięwzięcia ich ojców: „Nie możesz śpiewać tych utworów jeżeli nie wychowałeś się w rodzinie wozaków – wyznaje, podczas gdy opowiada mi historię swego dziadka Domenico Lanza. „Nie liczy się głos, tylko 'a carenzia' (kadencja), umiejętność nie fałszowania przeplatając dźwięki wysokie z niskimi”.

Jest to umiejętność, której nie da się nauczyć czytając nuty. Girolamo Garofalo, pracownik naukowy na Uniwersytecie w Palermo, specjalista w dziedzinie etnografii muzycznej, przyznał że „w Bagheria, wielu młodych ludzi kontynuuje uprawianie sztuki śpiewu 'a la carrittera, wywołując tym ogromne wzruszenie wśród krewnych wozaków oraz poczucie przynależności do grupy”.

Na końcu każdej oktawy, wozak zwraca się zwykle do swoich towarzyszy w formie dwuwiersza namawiając ich do pojedynku na słowa: „przy stole, podobnie jak podczas śpiewu, rywalizacja dominuje w każdej sferze życia społecznego wozaków: począwszy od tego kto zje więcej, kto jest w stanie wypić więcej niż inni, kończąc na tym kto śpiewa lepiej". A ręka na uchu? Na to są dwa wyjaśnienia, mówi Giovanni: „Pomaga odizolować się od publiczności, pomaga znaleźć ton”. Prawdą jest też, że dawno temu, wozacy, aby śpiewać, opierali się o wózek. W istocie, niektórzy podszywający się pod tradycyjnych „wozaków”, trzymają zamkniętą dłoń na uchu, nie wiedząc nawet dobrze czemu to robią".

Od lewej: Eugenio Donato, Melchiorre di Salvo, Giorgio Provenzano, Giovanni di Salvo i Giuseppe Testa.

Współpraca z Pierre Vaiana i telefon od Giuseppe Tornatore

Miłość, zdrada, ucieczki, gniew, róże, które rozkwitły zbyt wcześnie: oto klasyczne tematy, jednak w interpretacji pozostawia się też sporo miejsca na ironię oraz twórczość własną. „ Na Sycylii nie da się zorganizować zawodów między wozakami. Ja spróbowałem się tego podjąć w 2001 roku. Wraz z Melchiorre Di Salvo (członek zespołu), nazwaliśmy te zawody 'Lo scrusciu', czyli 'hałas głosu'. Problem polega na tym, że wozacy, jeśli nie wygrają wkurzają się, doszukują się wszędzie krzywdy i nadużyć”.

Zespół, który wystąpił w Paryżu, uformował się w ciągu paru lat, jednak tylko część śpiewaków obraca się w muzycznym środowisku Bagherii: wraz z Giovannim byli też Giuseppe Testa (22 lata), Eugenio Donato (30 lat), Melchiorre di Salvo (48 lat), Giorgio Provenzano (72 lata). Organizatorem całego przedstawienia był Pierre Vaiana, syn sycylijskiego emigranta, który wyjechał do Brukseli, dziś znany saksofonista. Vaiana odkrył ich jako pierwszy. W 2006 roku zabrał ich poza granice Wloch, wprost na koncert w „Funduq” w Belgii, a następnie, w 2008 roku, do Algierii na „Dima Jazz”. I ten sam Vaina, w 2011 roku, powrócił na Sycylię, w celu utworzenia zespołu na potrzeby spektaklu w Paryżu.

„Pieśni wozaków przetrwały ponieważ służą rozrywce. W czasach największego rozkwitu gospodarczego na przełomie lat 50/60-tych, odchodzący pracownicy zostawiali sobie konia oraz wózek, dzięki czemu mogli dalej śpiewać i organizować zawody w holowaniu” - kontynuuje cierpliwie Giovanni. „Wcześniej było to nie do pomyślenia, aby trzymać konia bez zmuszania go do pracy”. Dlatego też pewne rzeczy w historii i tradycjach zmieniły się, jednak dziedzictwo pozostaje: „byłem bardzo przywiązany do mojego dziadka. Tylko jeden raz usłyszałem go jak śpiewa, zdarzyło się to po tym jak wyszedł ze szpitala. Wykorzystałem tę okazję aby go nagrać, w ten sposób po jego śmierci pozostała mi pamiątka. Po trzech dniach słuchania kaset magnetofonowych śpiewałem tak jak on, znałem na pamięć piosenki oraz - nawet nie mając o tym pojęcia - przyswoiłem ich kadencję”.

Do podtrzymania tej tradycji w Bagheria przyczynili się też „konstruktorzy wózków”. Ci ostatni (będący ostatnimi potomkami) wywodzą się z rodziny Ducato. Swój wkład wniosło również małżeństwo Claude i Lou Flagel, kierownicy niezależnego wydawnictwa muzycznego „Fonti musicali” w Brukseli, którzy w 2006 roku wydali pierwszą płytę CD zatytułowaną „Canzuna a la carrittiera”. Muzyka zawarta na tej płycie została wykorzystana przez Giuseppe Tornatore w jego filmie „Baarìa”: „Scenę procesji nagrywaliśmy w Tunezji, ja sam robiłem za statystę oraz podkładałem głos”, podsumowuje Giovanni.

Jednak prawdziwym dzisiejszym wozakom nie zależy na pojawianiu się jako statyści.

Fot.: © Jacopo Franchi; tekst: śpiewacy podczas spektaklu, © Pierre Vaiana; zdjęcie sycylijskiego wózka: © Giovanni di Salvo. Wideo: śpiewy alla carrettiera autorstwa editorefalconetv/youtube; scena filmu Baarìa, falcorossonero/youtube.