Beáta Palya: "Europa jak gruba kobieta łapiąca młodzieńców za kark..."

Artykuł opublikowany 24 sierpnia 2007
Artykuł opublikowany 24 sierpnia 2007

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Wiejska dziewczyna międzynarodową gwiazdą. 30-letnia piosenkarka czerpie inspiracje z węgierskiego i bułgarskiego folku, jazzu a nawet poematów śpiewanych w po persku i w hindi.

Jej życie jest opisywane jak bajka, w której dziewczyna z małej wsi znajdującej się na krancu świata podbija Europę. W 2004 roku śpiewała w międzynarodowej drużynie podczas Olimpiady Kulturalnej w Atenach, rok później skomponowała muzykę do filmu Tony'ego Gatlifa, zatytułowanego "Transylwania". Zagrała również w nim rolę śpiewaczki kabaretowej, dzięki czemu podczas jego promocji pojawiła się na festiwalu w Cannes. W 2006 roku podpisała kontrakt z francuską firmą fonograficzną Naïve, opiekującą się również Carlą Bruni i Pink Martini, a jej terminarz na 2007 rok jest wypełniony koncertami na Węgrzech i za granicą. Umówienie się z nią na spotkanie jest niemal niemożliwe ze względu na jej napięty grafik. W tym roku wybrano ją na węgierskiego ambasadora równych szans i pojawiła się na okładce francuskiego magazynu kobiecego. Jak widać, jest wszędzie.

Dziewczyna z okładki

Dziewczyna, ktora pojawia się na spotkaniu jest jednak spokojna i przyjazna. Przypominam sobie, że w którymś z wywiadów udzielonych rok temu określiła się jako "ptak wędrowny żyjący na obrzeżach społeczeństwa". Gdy pytam ją, jaki wpływ ma skierowana na nią uwaga mediów, odpowiada: "dzięki poezji, intymności piosenek, temu, że nie śledzę wszystkich trendów, pływaniu, jodze, wodzie, wyłączaniu telefonu komórkowego i pisaniu, czyli rzeczom, które nie prowadzą do gwiazdorstwa, ładują się moje akumulatory i jestem w stanie uzyskać dobre efekty. Cieszę się, że moja kariera muzyczna nabiera tempa."

"Zajmuję się sztuką. Ludzie poszukują wartości, a ja pozwalam im zaspokoić ich potrzeby. W moich piosenkach mówię o wielu rzeczach: o miłości, o byciu w drodze, umiejętności odmawiania, byciu kobietą, dzieckiem lub mężem. Lubię, gdy ludzie słuchają mojej muyki, zarówno uszami jak i sercami. Tworzenie dobrej muzyki jest służeniem ludziom".

Jako że ludzie jej słuchają, Bea Palya występuje na całym świecie. A ponieważ wiele podrózuje, postrzega miasta jak ludzi, swoich przyjaciół. "Paryż jest kobietą, gadatliwą, kolorowo ubraną, czasem mówiącą zbyt dużo po to, żeby ukryć swoje uczucia. Amsterdam jest zepsuty, jednak jego zepsucie jest promieniujące. Jednocześnie panuje tam wolność. Gdy jeździsz rowerem, możesz zobaczyć wiele kaczek i królików, jakbyś jeździł po wiosce. Teraz czuję, że jestem w ciągłym ruchu, a w Budapeszcie jest mój schron. Ciągle jednak podróżuję w tę i z powrotem. Tak właściwie to mój dom jest wszędzie. Czuję, że mogę chodzić po Paryżu, Brukseli, Amsterdamie, Sofii czy Londynie wszędzie czując się równie komfortowo".

Zjednoczeni w różnorodności

Palya opowiada swoje historie, a ja jestem pod wrażeniem jej energii i sposobu życia. Nagle przypomina mi się motto Unii Europejskiej "jedność w różnorodności". "Oczywiście, o tym mówi moja muzyka. Uwielbiam różnorodność kulturową. Z elementów różnych kultur tworzę sama coś nowego. To właśnie jest jedność. Biorę zawsze dwie rzeczy które mnie ciekawią, które dokądś prowadzą. Muzyka bałkańska i żydowska to dwa rodzaje, na badaniu których można spędzić całe życie, jest w nich tyle piękna i różnorodności pod względem rytmu lub muzyki. To również pojawia się w innych rodzajach muzyki, na przykład w muzyce cygańskiej, w węgierskiej muzyce ludowej albo w muzyce Wschodu. Jednak mam tylko jedno życie i mało czasu, staram się więc wybierać to, co w nich najlepsze".

Bea Palya jest zadowolona z rozszerzenia Unii na Wschód bo, jak mówi, ułatwia jej to podróżowanie, spotykanie muzyków i odkrywanie muzyki. "Bałkany to skarbnica z którą trzeba ostrożnie się obchodzić. Przykro by mi było zobaczyć ich wartości, które przetrwały setki lat w zaniku. Najważniejsze, to żeby Europa nie próbowała chwytać bałkańskich macho za karczek, podobnie jak gruba kobieta łapiąca młodych mężczyzn w filmie Felliniego Amarcord. Powinna ich raczej uwodzić i być delikatnie uwodzoną, po to, aby ich miłość była wzajemna".

Słuchając tego, co mówi z takim entuzjazmem o rzeczach ważnych dla niej, zaczynam czuć jej pozytywną energię, i życzyć sobie, żeby muzyka wszystkich brzmiała w rytmie Palya Bea.

Tłumaczenie z węgierskiego na angielski: Beke Daniel