Berlin - inkubator gwiazd

Artykuł opublikowany 6 lutego 2007
na stronie głównej
Artykuł opublikowany 6 lutego 2007
57 Festiwal Berlinale. Młode talenty w centrum uwagi.

Daniel Brühl, aktor bez granic

W 2003, Daniel Brühl został odkryty jako aktor dzięki roli Wolfganga Beckera w filmie "Good bye, Lenin", który to film przyciągnął do kin prawie 9,2 miliona widzów w całej Europie. Za wzruszającą rolę syna, który za wszelką cenę stara się ukryć upadek muru berlińskiego przed swoją matką, Brühlowi, wtedy dwudziestopięciolatkowi, został przyznany przez Filmpreise, tytuł europejskiego aktora roku - gwarantujący początek kariery międzynarodowej. Urodzony w roku 1978 roku w Barcelonie, Daniel Brühl mieszka dziś w Berlinie, zachowując mimo wszystko bliski kontakt ze swoją hiszpańską rodziną. Zawsze uważałem się za aktora europejskiego. Cieszę się z tego, że wystarczy przemierzyć jedynie 50 kilometrów, aby znaleźć się w kręgu zupełnie innej kultury zwierzył się niedawno Brühl belgijskiej gazecie La Libre Belgique. Po roli w filmie "Boże narodzenie" francuskiego reżysera Christiana Cariona (2005), odkrywamy go na nowo w "Salwadorze" Manuala Huerga, wcielającego się w rolę ostatniego żołnierza - anarchisty, który został skazany na śmierć w Hiszpanii w roku 1974. Następny cel to Stany Zjednoczone, gdzie wystąpi w trzeciej części thrillera pod tytułem "Zemsta w krwi" w reżyserii Paula Greengrassa u boku Matta Damona.

François Ozon, anielski reżyser

Gdy w roku 1990 dostał się na wydział reżyserii, François Ozon nie przypuszczał, że stanie się przedmiotem zazdrości i obiektem pożądania. W tym roku zaprezentuje na festiwalu Berlinale adaptację powieści Elizabeth Taylor, "Anioł". Przez dekadę, z filmami takimi jak "Sitcom", "Osiem kobiet" czy "Basen", Francuz odniósł sukces w narzuceniu swego stylu, intymnego i zmysłowego. Film, który opowiada zapierającą dech w piersiach historię Angelo Deverella, wspaniałego młodego pisarza, reżyserował w całości po angielsku. Po angielsku ma się możliwość wyrażenia rzeczy w sposób bardzo konkretny i dokładny, by z jeszcze większą surowością i trafnością, dwuznacznością i ironią, iść prosto do celu. Ten film powinien otworzyć mu drzwi do sal europejskich kin: Chcę wszystkiego: sukcesu, sławy, talentu, ale za życia! - wykrzykuje reżyser.

Jiri Menzel, rozpoczynająca się nieśmiertelna sława

W głowie mam wciąż dwadzieścia lat! wykrzyknął Jiri Menzel podczas poprzedniej edycji festiwalu w Cannes. Czeski artysta pokaże w Berlinie swój czternasty film pełnometrażowy pod tytułem "Obsługiwałem angielskiego króla". Urodzony w roku 1938 w Pradze, jest jednym z ostatnich przedstawicieli czeskiej Nowej Fali i absolwentem słynnej Praskiej Szkoły Filmowej (FAMU). Za przykładem Milosa Formana, reżysera nagrodzonego w roku 1968 i 1984, wygrał otrzymał Oskara za najlepszy film zagraniczny, "Pociągi pod specjalnym nadzorem". Niestety, jego kariera musiała się zakończyć po tragicznych wydarzeniach Praskiej Wiosny. W roku 1990, Jiri Menzel dostał Złotego Niedźwiedzia za "Skowronki na uwięzi", film... z 1969 roku! Jako ledwo ukryta krytyka władzy autorytarnej, to dzieło kinematografii było zakazane przez czeską cenzurę aż do czasu upadku komunizmu.

Alain Goldman, producent w (ponownej) ofensywie

Aktor, który został producentem. Wiceprezes Unifrance jest uosobieniem sukcesu. Nareszcie zakończył produkcje oczekiwanego z niecierpliwością filmu pełnometrażowego Olivera Dahana "Dzieciak", pokazanego podczas inauguracji festiwalu w Berlinie. Piaf jest jedną z nielicznych osobowości, które cieszą się jednogłośną sławą wśród mężczyzn, kobiet, młodszych i starych. Jej status jest wyjątkowy, ona unosi się ponad wszelkimi kategoriami, mówi Goldman na temat filmu. Za dziesięć lat Alain Goldman stanie się jednym z największych producentów europejskich. Od filmu "1492: Wyprawa do raju" Ridleya Scotta w 1992 do "99 franków" Jana Kounena, który ukaże się już niebawem, udowodnił wszystkim swoje umiejętności. Nowy film już teraz sprawia wrażenie wielkiego sukcesu, a ma się ukazać w sumie w ośmiu krajach europejskich.