Berlin: tajski boks tylko dla kobiet

Artykuł opublikowany 22 listopada 2012
Artykuł opublikowany 22 listopada 2012
Berlin to dla wielu europejska stolica feminizmu i ruchu queer. Nic więc dziwnego, że to właśnie tutaj stowarzyszenie Lowkick organizuje zajęcia sztuk walki i samoobrony, wyłącznie dla kobiet: tych cis- i tych transseksualnych. Reportaż z lekcji boksu tajskiego.

Są spocone. Zajęcia zaczęły się dopiero kwadrans temu, ale szyby sali gimnastycznej zdążyły już zaparować. Piątkowy wieczór w Berlinie. Na lekcję prowadzoną przez Ruth, przyszło w tym tygodniu 8 uczestniczek. Wszystkie, po dwóch latach trenowania w feministycznym klubie w berlińskiej dzielnicy Neukolln (na południu miasta), nie wyobrażają sobie już swojego życia bez tajskiego boksu. “W klubach, gdzie mężczyźni i kobiety trenują razem, cały czas czułam, że muszę coś udowadniać. Inaczej nikt nie potraktuje mnie poważnie” – wyjaśnia Caro. Ma krótko ścięte włosy. Jest ubrana w różowe szorty, jej kark zdobi tatuaż. Nicole, z dużym doświadczeniem w zajęciach sztuk walki, tak komentuje realia klubów koedukacyjnych: “Albo nie chcą cię uderzyć bo jesteś dziewczyną i jesteś taka delikatna, albo uderzają jak najmocniej, by udowodnić swoją przewagę!”.

Inicjatywa z feministycznym przesłaniem

“To specyficzne srodowisko: wywodzi sie z tradycji militarnej i wiąże się z oddawaniem czczi mistrzowi”

Lowkick zostało założone w 2009 roku przez Claudię Inken i jej byłe uczennice, Ruth i Gisę. Kierowała nimi chęć stworzenia miejsca, gdzie kobiety będą mogły trenować tajski boks, kick boxing i samoobronę wyłącznie w swoim, żeńskim, towarzystwie. Dziś stowarzyszenie liczy 250 członkiń.

Stowarzyszenie oferuje także pomoc obcokrajowcom, głównie kobietom i dzieciom. kTa inicjatywa niesie też feministyczne przesłanie, uformowane dzięki walce o kobiece równouprawnienie, toczącej się już od 20 lat. “Dla niektórych klub feministyczny to jedyne miejsce, gdzie naprawdę można zapomnieć o swojej płci. W Lowkick nie koncentrujemy się też na tym, kto jest lepszy, a kto gorszy” – wyjaśnia, z promiennym uśmiechem na ustach, Ruth.Dziś wieczorem, tak jak na każdym spotkaniu, uczestniczki siadają w kole, przedstawiają się i mówią, jak się czują. Jedna narzeka na ból stopy. Inna będzie dziś uważać na swoje ramię. Ruth tłumaczy: “To nasz sposób na pokazanie, że przychodzą tu konkretne osoby i każda ma swoją historię”. Berlińskie stowarzyszenie nie przyjmuje bezkrytycznie zasad świata sztuk walki. “To specyficzne środowisko: wywodzi sie z tradycji militarnej i wiąże z oddawaniem czczi mistrzowi”, wyjaśnia Ruth. W Lowkick proponuje się inne, bardziej indywidualne, podejście. A te kobiety, których nie stać na zajęcia – cena waha się od 25 do 50 euro – zawsze mogą o tym porozmawiać i wspólnie z pracownikami stowarzyszenia zastanowić się nad możliwym rozwiązaniem tej sytuacji.

Ich bin ein Berliner queer

Krótka przebieżka, kilka pompek i zaczyna się rozgrzewka w parach. Oświetlona jarzeniówkami sala tonie w żółci. Za oknem zapada zmrok. Ręce bokserek są owinięte specjalnym bandażem. Powtarzają jeden ruch. Cel: dosięgnąć głowy przeciwniczki z prawej strony, jednocześnie dotykając jej żeber z lewej. Ruch musi stać się mechaniczny. Miarowe ''biip” wydobywające się ze specjalnego, małego, czarnego urządzenia, które Ruth położyła obok odtwarzacza CD, wyznacza rytm zajęć i czas każdego ćwiczenia.

Boks tajski to najbardziej feministyczna sztuka walki? ''Nie!” – śmieje się Ruth - ''Wszystko zależy od tego, co ci się bardziej podoba! Tu używamy całego ciała, również nóg. W boksie używa się tylko górnej partii ciała. Znowu w kick-boxingu wszystko ogranicza się do kolan i łokci’’.

Caro wyciąga kolczyk z nosa i zakłada ochraniacz na zęby. Rozgrzewka się skończyła. Czas na przygotowanie do kolejnej części zajęć. Rękawice, nagolenniki i nakolanniki to obowiązkowe wyposażenie każdej zawodniczki. Tradycyjna tajska muzyka miesza się z charakterystycznym syczeniem, towarzyszącym każdemu uderzeniu. Uderzać należy zawsze na wydechu. Aby o tym pamiętać, przy każdym uderzeniu wydaje się ten specyficzny dźwięk. Tsssy! Tsssy! Uczestniczki zajęć uderzają łokciami w pięści przeciwniczki, które ta trzyma na wysokości swojej głowy. Tsssy!

''Z czasem, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, twój mózg uczy się pewnych odruchów, zyskujesz pewność siebie”

Neko, na początku przyszła do klubu, by zapisać się na zajęcia z samoobrony. Pauline chciała trenować kick-boxing. Dziś obie są tutaj, dla sportu i dla atmosfery. ''Z czasem, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, twój mózg uczy się pewnych odruchów, zyskujesz pewność siebie” – zauważają Caro i Maria. Przywodzi to na myśl tak ważny w sztuce samoobrony proces ''empowerment”. Co to takiego?  C. JayromeRobinet, autor bloga Ich bin ein Berliner queer wyjaśnia: ''To połączenie trzech czynników. Chodzi o świadomość tego, do czego dążysz – to może być np. poczucie bezpieczeństwa. O środki, które mogą doprowadzić cię do tego celu. I o poczucie, że masz pełne prawo, by tych środków użyć. Często brakuje tego ostatniego. Zajęcia z samoobronny pomagają to wypracować”. Lokwick prowadzi zajęcia z samoobrony. Ale nie dziś wieczór. Ruth chce, by było to jasne: ''Kiedy na ulicy napadnie na ciebie mężczyzna z nożem, lepiej żebyś używała technik samoobrony, mimo, że za ich stosowanie zostałabyś zdyskwalifikowana na sportowym ringu. Tajski boks, kick-boxing czy boks rządzą się swoimi, konkretnymi regułami”.

Tsssy! Tsssy! Zajęcia powoli się kończą. Swobodna walka i ostatnie ćwiczenia w parach. Kobiety przytrzymują głowę przeciwniczki między ramionami i celują w jej brzuch kolanem. Ruth zmienia tradycyjną tajską muzykę na płytę niemieckiego zespołu ska, Irie Revoltes:

oh-les révoltés sont back again, denn der Wiederstand muss weiter gehen.

Kolana uderzaja rytmicznie o brzuchy.

oh-les révoltés sont back again,la musique et le mouvement coulent dans nos vaines.

Sprawa uczestniczek trans

20:30, koniec zajęć. W powietrzu czuć berlińską jesień. Uczestniczki jadą rowerami w stronę Wesetstrasse, pełnej barów ulicy w Neukolln.

Dziś na zajęciach były tylko kobiety cis, czyli te, identyfikujące sie ze swoją płcią. Lowkick zwraca się jednak do wszystkich osób, które czują się kobietami, więc również do kobiet trans. Raz w tygodniu zajęcia otwarte są dla tych, którzy nie identyfikują się z widniejącą w ich metryce płcią.

Bokserki popijające piwo w jednym z barów, są jednak zgodne: mimo wszystko klub nie ma opinii bycia bardzo przyjaznym dla osob trans. “Sprawa ich uczestnictwa w zajęciach cały czas powraca” – podkreśla Caro – “To gorący temat rownież w Seitewechsel” (lesbijski klub sportowy w Berlinie). “Problemem Lowkick jest to, że jeszcze nigdy nie rozpoczęto prawdziwej dyskusji na ten temat. Takiej, która doprowadziłaby do podjęcia jakiejś decyzji. Jakakolwiek by ona nie była” – dodaje. Bo, nawet jeśli chciałyby, żeby klub był bardziej otwarty dla osób trans, doskonale zdają sobie sprawę z potrzeby istnienia przestrzeni zarezerwowanej tylko i wyłącznie dla kobiet.

Kobiety po raz pierwszy w historii wystąpiły w boksie na Olimpiadzie w Londynie w 2012 roku.Osoba cis - osoba identyfikująca się z płcią widniejącą w jej akcie urodzenia. Kobiety trans – osoby identyfikujące się z płcią żeńską, czujące się kobietami, mimo, że w oficjalnych dokumentach określone są jako osoby płci męskiej. By być nazywane trans, osoby te nie muszą koniecznie poddawać się operacji zmiany płci czy terapii hormonalnej.

Artykuł powstał dzięki współpracy zfrancusko-niemieckimbiurem dziennikarzy (OFAJ); w ramach projektuOrient Express Reportrer II. Wielkie podziękowania dla ekipy zespołucafebabel.com w Berlinie.

Fot.: główna (cc) dabemurphy/ flickr; w tekście (cc) Céline Mouzon dla Orient Express Reporter Tripled, cafebabel.com, Berlin 2012