Berlinale: „Black”, czyli Romeo i Julia w Brukseli 

Artykuł opublikowany 4 marca 2016

Odznaczona wyróżnieniem 2016 European Shooting Stars Martha Canga Antonio wciela się w główną rolę w filmie Black - historię gangów miejskich brukselskiej dzielnicy Molenbeek. Po atakach w Paryżu oczy całego świata zwróciły się na tę właśnie okolicę. We Francji zakazano wyświetlania filmu z obawy przed zamieszkami. Aktorka zdradza nam, jakie uczucia towarzyszyły jej podczas kręcenia filmu

W 2015 r. Martha Canga Antonio zadebiutowała w filmie Black, wyreżyserowanym przez dwóch Belgów: Adila El Arbiego oraz Bilalla Fallaha. Aktorka wciela się w rolę Maveli, 15-letniej mieszkanki Brukseli, która zakochuje się w gangsterze z wrogiej bandy. Film Black to swoista historia Romea i Julii w miejskiej dżungli. Za rolę w filmie Martha Canga Antonio została odznaczona wyróżnieniem 2016 European Shooting Stars podczas tegorocznego festiwalu Berlinale.

cafébabel: W filmie Black wydajecie się nierozłączni z Aboubakrem Bensaihïm, który gra rolę Marouane'a. Jak ci się z nim pracowało?

Martha Canga Antonio (MCA): Uwielbiam go! Od początku świetnie się dogadywaliśmy i wszystko wychodziło bardzo naturalnie.

cafébabel: Co łączy cię z bohaterką, którą grasz, Mavelą?

MCA: Nie wiem, ale z pewnością była to niezwykle ciekawa do odegrania rola. Mavela jest dojrzewającą nastolatką, która jeszcze poznaje siebie i poszukuje swojego miejsca w świecie. Szuka również stabilizacji, miejsca, w którym zostałaby doceniona. Niestety osoby, z którym się identyfikuje, pochodzą z nieciekawego środowiska. Jednak Mavela zakochuje się i powoli znajduje w sobie siłę, by zerwać z tym toksycznym światem.

cafébabel: Jak oceniasz współpracę z dwoma młodymi reżyserami Adilem El Arbim i Bilallem Fallahem?

MCA: To szaleńcy! Jednak łatwo było z nimi pracować. Wiedzą, czego chcą i dokąd zmierzają. Kiedy spotykasz ich po raz pierwszy, myślisz sobie „Co to za ludzie?!”. Oni jednak świetnie się uzupełniają i poświęcają dużo czasu, by dokładnie wyjaśnić, czego oczekują. To zdecydowanie ułatwia pracę.

cafébabel: To twoje pierwsze doświadczenie w roli aktorki. Jak wrażenia?

MCA: Dopiero po ukazaniu się filmu w listopadzie 2015 roku pomyślałam o sobie jako o aktorce. Wtedy po raz pierwszy stwierdziłam: „Rzeczywiście, teraz jesteś aktorką”. To był szok. Wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy, jednak obecnie widzę się w tym zawodzie. 

cafébabel: W filmie Black jest bardzo dużo scen przemocy, jak na przykład scena gwałtu. Jak sobie z tym poradziłaś?

MCA: Nikt nie chce mówić o przemocy seksualnej, której ofiarami są kobiety. To nadal temat tabu. Ciężko wymierzyć sprawiedliwość rzeczywistości. Właśnie dlatego dałam z siebie wszystko, mimo że niektóre sceny były naprawdę trudne. Wywarłam na samej sobie presję, by zagrać najlepiej, jak potrafię, przede wszystkim z szacunku dla wszystkich kobiet, które nie mają odwagi opowiadać o swoich dramatch.

cafébabel: Czy Black ukazuje rzeczywistość Brukseli?

MCA: Bruksela to duże miasto i miliony historii. Jedną z nich jest ta ukazana w filmie. Wszyscy postrzegają Brukselę jako miasto gofrów i frytek, jednak w tle rozgrywają się sceny, jak z filmu, o czym też trzeba mówić. To właśnie zrobił Mathieu Kassovitz, nagrywając film Nienawiść o paryskich przedmieściach. Potrzebujemy filmów ukazujących inne oblicza miast, które znamy. 

Zwiastun filmu Black.

cafébabel: Wiele scen nakręcono w dzielnicy Molenbeek, o której dużo się mówiło po atakach w Paryżu. Jakie wrażenie zrobiło na tobie to miejsce?

MCA: Mieszkańcy tej dzielnicy byli bardzo mili, pomocni i ciekawi. Wspierali nas i nie sprawiali żadnych problemów. Molenbeek nie powinno być identyfikowane z terroryzmem, tak samo jak Black nie powinien być odbierany jako odzwierciedlenie Brukseli. Wszyscy brukselczycy są przekonani, że nie należy zapuszczać się do Molenbeeka, bo to niebezpieczne. Jednak należy pamiętać, że to jedynie znikoma część rzeczywistości. Niebezpieczne jest jedynie uogólnianie.

cafébabel: Również muzyka odgrywa bardzo ważną rolę w filmie. Dla ciebie w szczególności...

MCA: To prawda, część ścieżki dźwiękowej to utwory mojego zespołu SoulAart. Znalezienie najlepszego sposobu na wyrażenie siebie jest dla mnie bardzo ważne.

cafébabel: Czy początki w świecie kina były trudne?

MCA: Zanim zostałam aktorką, uczyłam się, tak jak moi rówieśnicy. Nie było to dla mnie oczywistością. Nadal staram się przywyknąć do nowej roli. Być może nigdy mi się to nie uda, jednak to tylko jeden z aspektów tego zawodu. Bycie aktorką nie oznacza tylko grania w komediach, ale również wszystko, co z tym związane: uczestniczenie w sesjach zdjęciowych, udzielanie wywiadów itp. Najważniejsza jest dla mnie ta część artystyczna. Można godzinami przed kamerą recytować dialogi, ale nie ma to większego sensu, jeśli nie ma się do tego talentu. Kino to nie tylko wywiady i czerwony dywan.

cafébabel: Jakie masz plany na przyszłość?

MCA: Na tę chwilę nic konkretnego. Dostaję różne propozycje, również od osób, które spotykam tutaj, na Berlinale. Nie zamierzam się spieszyć, chcę dokonać dobrych wyborów. Nie chciałabym wpaść w pułapkę i zostać aktorką, która zaznała  jedynie „szczęścia początkującej”.

___

Artykuł autorstwa ekipy lokalnej cafébabel Turyn