Bliski Wschód – Meksyk dla Czech?

Artykuł opublikowany 3 lutego 2009
Artykuł opublikowany 3 lutego 2009

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Trzy tygodnie walk zakończyły się kruchym zawieszeniem broni, które zbiegło się w czasie z przejęciem przez Czechy prezydencji w Unii. Wybory w Izraelu mają się odbyć 10 lutego, a czeska parlamentarzystka Jana Hybaskova stawia diagnozę nowemu unijnemu traktatowi mającemu zapewnić pokój na Bliskim Wschodzie.

„Bliski Wschód jest tak istotny dla Europy, jak Meksyk dla Stanów Zjednoczonych, dlatego też UE w miarę krzepnięcia będzie domagała się uznania swego stanowiska w jego sprawie.” [cytat pochodzi z ze zbioru esejów „Wybór. Dominacja czy przywództwo”, tłum.: Bartłomiej Pietrzyk, Agnieszka Pokojska]. Tak oto Amerykanin polskiego pochodzenia Zbigniew Brzeziński, były doradca Jimmy’ego Cartera pisze w „Ruchomych piaskach hegemonii”, eseju napisanym w 2003 roku. Jest to doskonały opis tego, co oznacza konflikt palestyńsko-izraelski dla Unii Europejskiej. Jego kontrowersyjna rola, połączona z wagą długotrwałego pokoju między tymi dwoma grupami etnicznymi sprawia, że interwencja dyplomatyczna jest naprawdę konieczna.

(reway2007/flickr)Izraelska kampania wojskowa skierowana przeciwko okupowanym terytoriom palestyńskim w Strefie Gazy zaczęła się 27 grudnia. Po trzech i pół tygodniach, podczas których niszczono enklawy Hamasu (który ostrzeliwał izraelskie miasta podczas długotrwałej ofensywy) obydwie grupy walczących ogłosiły 18 stycznia zawieszenie broni. W czasie akcji zginęło 1300 Palestyńczyków, w tym 700 cywili i dzieci, podczas gdy po stronie izraelskiej zginęło 13 osób, w tym 4 żołnierzy. Międzynarodowe środowisko powinny stworzyć podstawy stałego pokoju. Ataki być może się skończyły, ale problem pozostaje: zostały zbombardowane szkoły ONZ-u w Strefie Gazy, a ofiary w cywilach spowodowały szerokie potępienie ze strony świata.

Czeska prezydencja na Bliskim Wschodzie

(hybaskova.cz)Czechy przejęły prezydencję w Unii 1 stycznia. „Prezydencja powinna mówić utrzymać jeden głos, pozycję i politykę UE na Bliskim Wschodzie.” – mówi Jana Hybaskova (zdj.: po lewej), która jasno stwierdza w rozmowie z nami, że nie wypowiada się jako przedstawiciel rządu czeskiego czy prezydencji, ale jako czeska parlamentarzystka. „UE musi lepiej wykorzystać swoją pozycję głównego darczyńcy w regionie”. W 2008 roku Komisja Unii Europejskiej przyznała regionowi 73 miliony euro. „Należy jasno powiedzieć, że żąda wysłuchania i zaakceptowania pewnych warunków. Hamas nie może być uznany partnera do dialogu gdy pozostaje organizacją terrorystyczną [jak został zaklasyfikowany przez UE i USA – przyp. red.]. Strefa Gazy powinna zostać zdemilitaryzowana. Jej ludność powinna przestać popierać Hamas, inaczej nie będzie otrzymywać setek milionów euro od Unii. Sprawa obozów dla uchodźców, które tam istnieją od ponad 60 lat musi zostać rozwiązana. Kraje arabskie, przewodzone przez sąsiadujący Egipt powinny w końcu zacząć pełnić aktywniejszą rolę w procesie pokojowym.”

W rozszerzającej się Europie Środkowy Wschód staje się priorytetem Unii. Konflikt wybuchł w ostatnich dniach francuskiej prezydencji w UE. „Każda prezydencja jest troszkę inna” – stwierdza Jana Hybaskova. „Niemniej jednak większość inicjatyw płynących ze strony Francji zostały oparte na tym, co poprzednio zrobiła Francja.

Według ministra spraw zagranicznych Karela Schwarzenberga, Czechy chcą zapewnić ciągłość w relacjach UE z Gazą”. Aż do teraz charakteryzowały się one czynnikami gospodarczymi. Unia była raczej „płatnikiem” niż „graczem”. Wielu ekspertów stwierdza, że nadszedł czas na zmiany. „Europa powinna mieć wpływ adekwatny do pieniędzy, które przeznacza na Gazę” – mówi dalej Hybaskova. Różne stanowiska powinny zostać uwzględnione we wspólnej polityce Unii, jednak biorąc pod uwagę obecne prawodawstwo nie ma takiej możliwości.”

Czas na wybory?

Biorąc pod uwagę kryzys humanitarny, przemyt jedzenie i broni oraz nadchodzące wybory parlamentarne w Izraelu, które będą mieć miejsce 10 lutego, Bliski Wschód stał się bardzo złożoną układanką. Komentatorzy widzą polityczne manewry w akcji wojskowej. Wybory będą mieć miejsce po tym, jak minister spraw zagranicznych Tzipi Livni, zwany przez prasę zagraniczną „Olmertem w spódnicy” nie zdołał uformować w Listopadzie 2008 rządu będącego następcą rządu Ehuda Olmerta, który odszedł ze stanowiska po oskarżeniach o korupcję.

Talal Nizameddin, analityk z American University od Beirut twierdzi, że mimo zaprzeczeń ze strony przywódców izraelskich, lokalna polityka była główną przyczyną ataku na gazę. Opinia ta pojawiła się również w 2000 roku, gdy były premier Ehud Barak wycofał izraelskie wojska z Libanu. Niektórzy analitycy są przekonani, że operacja wojskowa jest testem ministra obrony, który chce zdobyć zwolenników podczas wyborów. Z drugiej strony, Livni broni ofensywy w Gazie twierdząc, że bojownicy Hamasu w większym stopniu niż izraelscy przywódcy „ustawili scenę” dla akcji Izraela – podobno przeprowadzili w 2007 roku 800 ataków.

(World Economic Forum/Wikimedia)

W tej sytuacji Unia Europejska nie może i nie chce pozostać w kącie. Jana Hybaskova proponuje bardziej efektywną politykę UE poprzez stworzenie traktatu podobnego do Traktatu lizbońskiego. „Powinien on pogłębić ogólny wymiar integracji europejskiej, zwłaszcza na polu spraw zagranicznych, bezpieczeństwa i obrony” – oto jej diagnoza dla Izraela i Palestyny mająca, cytując Brzezińskiego „postawić kreski na t i kropki nad i”.