Bonino: "Islam i Demokracja współistnieją"

Artykuł opublikowany 19 stycznia 2006
opublikowano w społeczności
Artykuł opublikowany 19 stycznia 2006

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Emma Bonino, która prowadziła Misję Obserwacyjną wyborów parlamentarnych z 18 września w Afganistanie jest optymistką jeżeli chodzi o demokrację afgańską, chociaż w kraju jest jeszcze wiele do zrobienia.

Eurodeputowana z roku 1979, była Komisarz Europejska, odpowiedzialna między innymi za Europejskie Biuro do Spraw Kryzysowej Pomocy Humanitarnej (Echo), wyróżniająca się postać Włoskich Radykałów, zawsze pogrążona w pracy na poziomie światowym nad powracającym tematem ludzkich praw, wolności i demokracji - od Santiago w Chile po Kair. Wspierając je, aktualnie jest szefem Misji Obserwacyjnej z ramienia Unii Europejskiej w Afganistanie, który obecnie przeżywa wątpliwości i euforie związane z pierwszymi od 1969 roku wyborami parlamentarnymi.

Czy z punktu widzenia sytuacji politycznej Afganistan był rzeczywiście przygotowany do wyborów parlamentarnych?

Kwestia bezpieczeństwa w tym kraju jest nadal bardzo niestabilna a skutki tego odczuwa trudny proces demokratyzacji. W tym kontekście wybory parlamentarne oraz samorządowe były niezaprzeczalnie ważnym krokiem naprzód umacniającym państwo prawa i dającym narodowi bezpośrednie polityczne przedstawicielstwo. Oczywiście proces ten jest kruchy i widać wiele słabości. Na przykład program edukacji cywilnej mający na celu poinformowanie obywateli o ich prawach i na co w ogóle szli głosować nie przyniósł odpowiednich rezultatów. Sami kandydaci są bardzo niepewni co do swoich ról, kiedy już zostaną wybrani. Ale jest to proces przejściowy i jego przeprowadzenie na pewno zajmie wiele lat. Więc im szybciej się zacznie, tym lepiej.

Jaki był wkład Europy w odbudowę tego kraju po interwencji zbrojnej, która doprowadziła do upadku reżimu Talibów?

Zaangażowanie Europy przyjęło różne formy. Była obecna zarówno zbrojnie w siłach międzynarodowych Isaf, jak również wspierając odbudowę cywilną kraju, to jest infrastrukturę i instytucje, co osobiście śledzę z bliska. Właśnie kilka dni temu Komisarz Europejska do Spraw Kontaktów Zewnętrznych, Banita Ferrero-Waldner, zapowiedziała kolejny wkład w kwocie dziewięciu mln EURO na pokrycie kosztów wyborów parlamentarnych i samorządowych, co należy dodać do wyasygnowanych już wcześniej ośmiu i pół miliona. Ponadto Unia Europejska finansuje kwotą 4,1 mln EURO kierowaną przeze mnie Misję Obserwacyjną wyborów i kwotą kolejnych trzech milionów funkcjonowanie przyszłego Parlamentu. Jeżeli dodać do tego wkłady na zasadzie dwustronności poszczególnych krajów członkowskich, Europa pokryła ponad 40% z 159 mln dolarów, które pochłonęły te wybory. W sumie jest to znacząca inwestycja w przyszłość tego kraju.

Jaki był cel misji obserwacyjnej UE, którą Pani prowadziła? Czy Islam i Demokracja mogą współistnieć?

Celem misji jest “obserwacja” a nie “wtrącanie się” w procesy wyborcze. Misja oceni wybory bazując na międzynarodowych zobowiązaniach, które Państwo Afgańskie podpisało. W szczególności chodzi o Międzynarodową Konwencję do Spraw Praw Cywilnych i Politycznych z roku 1966, gdzie zostały sprecyzowane, między innymi, niektóre wytyczne dotyczące okresowości wyborów, powszechności, prawa do kandydowania, tajności głosu, wolności wyrażania woli ludu.

Ja zawsze byłam zdania, że Islam i Demokracja mogą współistnieć. To nie jest tylko kwestia posłuszeństwa Islamowi, które każdy interpretuje na swój sposób. Proszę pomyśleć o różnicach w sytuacji kobiet w Maroku, Tunezji czy Turcji i na przykład o problemach z Arabią Saudyjską, które nadal pozostają nierozwiązane. Poza kwestią Islamu należy liczyć się z kwestią społeczeństwa patriarchalnego, plemiennego i ponadto wyrytego przez reżim Talibów mizoginizmu, co jest podstawowym powodem ewidentnego zacofania politycznego, socjalnego i gospodarczego kraju. Tak więc nie jest to zderzenie cywilizacji ani tym samym pomiędzy religiami, ale według mnie pomiędzy społeczeństwami „zamkniętymi” a mniej lub bardziej „otwartymi”, demokratycznymi lub w trakcie demokratyzacji.

Oficjalnie wojna w Afganistanie się zakończyła. Jednak od początku 2005 roku pochłonęła 1300 ofiar. Jak wywalczyć pokój?

Ten kraj pod każdym względem musi stanąć na nogi, poczynając od nieistniejącej dziś infrastruktury. Wystarczy pomyśleć, że istnieje niewiele ponad dwadzieścia pięć kilometrów drogi asfaltowej w całym kraju. Należy także poczynić poważne inwestycje w systemie sanitarnym w kraju, w którym kobiety afgańskie żyją nadal na jednym z najniższych poziomów w świecie, jeżeli chodzi o ochronę zdrowia i zapobieganie kwestiom takim jak analfabetyzm i powszechna nędza. Według UNICEF-u 90% kobiet rodzi samotnie z odsetkiem śmiertelnym wśród rodzących w wysokości około 1600 na każde 100000 narodzin. Z politycznego punktu widzenia należy brać za cel stworzenie silnych instytucji pomagając afgańskiej klasie rządzącej w doprowadzeniu do końca wizji przyszłości własnego kraju. Wreszcie należy także zakończyć ciągłe zgubne wtrącanie się państw ościennych, w szczególności Pakistanu i Iranu.

25% miejsc w parlamencie zarezerwowane jest dla kobiet, ale BBC wykazuje jak bardzo trudno w niektórych regionach znaleźć kobiety na listach wyborczych. Uda nam się zobaczyć ten Parlament w burkach?

Zwykle jestem przeciwna pomysłowi ustalania stosunku kobiet, ale czasem może to być pożyteczne jako czasowy miernik dla krajów, które zaczynają lub powracają do modelu demokracji. W przypadku Afganistanu powiedziałabym, że jest to prawie konieczne. Oczywiście podczas tej kampanii wyborczej kandydatki były szczególnie słabe z powodu onieśmielenia. Według niedawnego raportu Human Rights Watch dotyczącego udziału kobiet we wrześniowych wyborach, kandydatki musiały stawić czoła przeszkodom, często nieprzezwyciężonym, takim jak brak dostępu do informacji, możliwości uczestnictwa w inicjatywach publicznych, wolności przemieszczania, ryzyko naruszenia nietykalności osobistej oraz dysproporcje we wsparciu finansowym męskich kandydatów.

Wszystko to potwierdzają także nasi obserwatorzy rozproszeniu po prowincjach od początku sierpnia. Ale, zgodnie z prawem, Izba Niższa będzie miała sześćdziesiąt osiem parlamentarzystek kobiet a Rady Samorządowe około 25% radnych kobiet. W burkach lub bez.