Bośnia: ćevapi vs. Big Mac

Artykuł opublikowany 28 marca 2011
Artykuł opublikowany 28 marca 2011
Sobota przed południem to godziny szczytu dla „Ćevabdžinica kod Muje”, tradycjonalnej bośniackiej grillowni, najsłynniejszej w całej Banja Luce. Kelnerka uwija się między klientami wygodnie ulokowanym na słonecznym tarasie, i nikt zdaje się zbytnio nie przejmować rychłym wejściem na bośniacki rynek amerykańskiej sieci fast foodów McDonald’s.
Mimo to, chwila prawdy zbliża się wielkimi krokami: czy ćevapi będzie w stanie stawić czoła Big Macowi?

Nadchodzi posiłek. Ruloniki mięsa mielonego grillowane na węglu drzewnym oraz surowa cebula są serwowane w okrągłym chlebie o nazwie lepinja. Sam zapach sprawia, że aż ślinka cieknie z ust, mimo iż mogłoby się początkowo wydawać, że danie jest za ciężkie jak na śniadanie. Napojem, który najbardziej pasuje do ćevapi, nie jest Coca-Cola, której logo widnieje na obrusach wszystkich stołów i ostentacyjnie rzuca się w oczy, ale zwykły, naturalny jogurt do picia.

Ćevapi: dobrze strzeżona tajemnica

Przepisy są pilnie strzeżoneNa pierwszy rzut oka wydaje się, że ćevapi nie jest trudne do przyrządzenia, jednak wcale nie jest tak łatwo znaleźć na nie przepis. Każda renomowana ćevabdžinica chciwie skrywa sekret swoich składników. To uwielbienie dla tajemnic jest obecne w „Kod Muje” („u Muja”). Na temat legendarnego ćevapi udziela nam się tylko małych wskazówek: potrzeba różnych rodzajów mięsa najwyższej jakości, doprawianego odpowiednimi przyprawami, których proporcje oraz informacje o pochodzeniu są przekazywane z pokolenia na pokolenie. I to byłoby na tyle.

W internecie można znaleźć mnóstwo forów, które poświęcone są tej potrawie. Na niektórych z nich użytkownicy podają prawdziwe przepisy, podczas gdy na innych wrą zażarte dyskusje dotyczące miejsca, gdzie serwuje się najlepsze ćevapi w Bośni i Harcegowinie, a także sposobu przygotowania chleba, w którym się je podaje.Te dyskusje bez końca pokazują, jak bardzo ćevapi jest w Bośni poważaną sprawą...

Do tego stopnia, że istnieje rywalizacja między miastami, które przygotowują potrawę według różnych przepisów lokalnych. Dlatego uwaga! Ćevapi nie jest przygotowywane w ten sam sposób w Banja Luce, Sarajewie, Travniku czy Mostarze. „Banjalucki ćevapi” różni się trochę od „Sarajevski ćevapi” zarówno w smaku, jak i w sposobie podawania – mięso jest tu serwowane w czterech kawałkach. Trzeba dodać, że amatorzy ćevapi zdradzają, iż prawdziwy sekret tej potrawy tkwi w atmosferze licznych bośniackich ćevabdžinic oraz w zapachu dymu węglowego, który się w nich unosi.

McDonald’s zrzuci z tronu ćevapi?

Niestety, po pisowni widać, że towar importowany...Bardzo trudno jest już znaleźć kraj, mający na swoim terytorium restauracji McDonald’s. W Europie tylko cztery państwa nie dostąpiły tego „zaszczytu”. Bośnia i Hercegowina są jednym z tych nielicznych już obszarów (pozostałe państwa to: Islandia, Armenia i Albania). Pierwszy McDonald’s zainstalował się w Belgradzie w 1988 roku, następnie jego szyldy szybko rozprzestrzeniły się po innych miastach i republikach byłej Jugosławii. Jak dotąd, omijały one, uznawany za niepewny, rynek bośniacki.

Trzeba przyznać, że ta nieobecność sprzyja niektórym lokalnym fast foodom, które bawią się przekręcaniem loga i nazwy amerykańskiego giganta, jak na przykład fast food McMilano’s w Visoko, mieście piramid. Jeśli wierzyć bośniackim mediom, przedstawiciele amerykańskiej korporacji przyjechali do kraju w poszukiwaniu miejsc instalacji restauracji. Niepotwierdzone źródła podają, że pierwszy McDonald’s powinien pojawić się w Sarajewie już tego lata, a niedługo po nim otwarte zostaną także restauracje w Banja Luce i innych miastach bośniackich.

Według analityków, przybycie McDonald’s do Bośni i Hercegowiny jest dobrym sygnałem wskazującym na to, że kraj stał się wreszcie interesujący pod względem ekonomicznym dla zagranicznych inwestorów. Jednak niektórzy nie potrafią ukryć swoich obaw: czy wdrożenie McDonald’s w Bośni i Hercegowinie nie doprowadzi do zamknięcia licznych tradycjonalnych ćevabdžinic oraz innych miejscowych fast foodów? Jeden z klientów „u Muja” zdecydowanie odpowiada na to pytanie. „Hamburger nie może być porównany z naszymi lokalnymi specjalnościami”, rzuca, wciśnięty w krzesło, z wykałaczką między zębami. „Przyjechać tutaj i nie spróbować ćevapi, to jak... pojechać do Paryża i nie zobaczyć wieży Eiffela!”

Fot. główne, menu i "u Muja": ©Sladjana Perkovic ; ćevap w Kanadzie: (cc)Melita/flickr