Bośniackie dobra kultury: niekończąca się historia?

Artykuł opublikowany 10 listopada 2015
Artykuł opublikowany 10 listopada 2015

Zemaljski muzej Bosne i Hercegovine (Muzeum Narodowe Bośni i Hercegowiny), jedna z najważniejszych instytucji kulturalnych w tym kraju, po trzech latach niebytu ponownie otworzyła swe podwoje. I chociaż wydarzenie to można uznać za triumf presji społeczeństwa nad biurokracją, dziś sytuacja prawna i finansowa tego liczącego 127 lat budynku stoi pod znakiem zapytania.

W połowie września tego roku pracownicy muzeum oraz grupa osób prywatnych usunęli deski, którymi do tamtej pory zabite było główne wejście do budynku, a także zerwali wiszącą na drzwiach tabliczkę z napisem „zamknięte”. Mimo to, wciąż nie widać końca trwającej już od trzech lat walki o ponowne otwarcie placówki.

Muzeum udało się ponownie udostępnić zwiedzającym dzięki skoordynowanym działaniom na wielu szczeblach: politycznym, dyplomatycznym i społecznym. Na potrzeby całej akcji stworzono nawet specjalny hashtag #jasammuzej („Jestem muzeum”), który cieszył się ogromnym zainteresowaniem ze strony mediów, znanych osób i zwykłych obywateli Bośni i Hercegowiny. To zakrojone na szeroką skalę przedsięwzięcie przyniosło pożądany efekt, bowiem udało się uzyskać zgodę na finansowanie muzeum do roku 2018.

„To jednak tylko przejściowe rozwiązanie, ponieważ nie w pełni wyjaśnia sytuację prawną muzeum” – wyjaśnia Ines Tanović, członkini obywatelskiego stowarzyszenia Akcija Sarajevo. „W świetle prawa placówka należy do państwa, ale uznać tego nie chce z kolei rząd Republiki Serbskiej (druga, obok Federacji Bośni i Hercegowiny, część składowa kraju, przyp. tłum). Zamiast tego przywołuje postanowienia układu w Dayton z 1995 r. (który oficjalnie oznaczał koniec wojny w Bośni), wedle którego dobra kultury nie podlegają państwowej jurysdykcji, a odpowiedzialność za nie spoczywa na władzach kantonów”.

Brakuje pieniędzy, ale nie odważnych pracowników

Podchodzę do kobiety, która sprzedaje bilety wstępu do czterech budynków w stylu austriacko-węgierskim; wzniesiono je jako pierwsze w tej okolicy z wyraźnym zamiarem przekształcenia w muzeum. Moja rozmówczyni wyjaśnia, że jak do tej pory, czyli zaledwie dwa tygodnie po ponownym otwarciu placówki, zgromadzone tu eksponaty z dziedziny archeologii, etnologii oraz nauk przyrodniczych obejrzało ponad 2 tys. odwiedzających. Ponadto, to tu znajduje się hagada sarajewska, czyli niezwykle stara, cenna i ważna dla wyznawców judaizmu średniowieczna księga. Warto tez wspomnieć, że muzeum otacza imponujący ogród botaniczny. W czasie, gdy instytucja ta pozostawała zamknięta, około czterdziestu jej pracowników z własnej woli sprawowało pieczę nad zbiorami. „Chodziliśmy do pracy tylko dlatego, że czuliśmy spoczywającą na nas odpowiedzialność względem tych przedmiotów, gdyż opieka nad nimi należy przecież do naszych obowiązków. Muzealna kolekcja liczy ponad 4 miliony przedmiotów i artefaktów. I chociaż wojna dawno się już skończyła, naszą placówkę i zgromadzone tu eksponaty traktuje się gorzej niż, kiedy trwała” – mówi nam Ana Marić, kurator odpowiedzialna za zbiory z wczesnej epoki żelaza oraz gabinet numizmatyczny Muzeum Narodowego.

O pasjonatach takich jak Ana stowarzyszenie Akcija Sarajevo, we współpracy z fotografem Ziyahem Gaficiem, zorganizowało wystawę oraz wydało książkę pt. „Strażnicy Muzeum”.

Kiedy wchodzi się do starego budynku z beżową elewacją na ulicy Zmaja od Bosne, od razu dostrzec można trzyletnią przerwę w jego funkcjonowaniu, jak również to, że muzeum otrzymuje pomoc finansową zdecydowanie niewystarczajcą na pokrycie wszystkich jego potrzeb. Wygląda jakby niczego nie przestawiono ani nie zmieniono tu od lat 80.: nie ma tablic interaktywnych, gier dla dzieci, ultranowoczesnych ekranów ani świateł. Zamiast tego na podłodze, gdzieś pomiędzy szklanymi gablotkami i średniowiecznymi tabliczkami, walają się stare wypchane zwierzęta.

Odnawiając zabytki Bośni

Niektóre budynki symbolizujące narodową dumę mają się znacznie lepiej niż Muzeum Narodowe. W zeszłym roku ponownie otwarto wspaniale odnowioną Viječnicę, czyli ratusz, podpalony w 1992 r. przez czetników (serbskich nacjonalistów, przyp. tłum). W 1914 r. siedzibę władz miejskich odwiedził sam arcyksiążę Franciszek Ferdynand Habsburg; wizyta miała miejsce między dwiema próbami zamachu: nieudaną i udaną. Chwilę po opuszczeniu tego gmachu, nieco przypominającego meczet, następcę tronu zastrzelono, a wydarzenie to bezpośrednio przyczyniło się do wybuchu I wojny światowej.

Tuż przed wybuchem wielkiego pożaru w trakcie ostatniej wojny w budynku ratusza mieściła się Nacionalna i univerzitetska biblioteka Bosne i Hercegovine, czyli Biblioteka Narodowa i Uniwersytecka Bośni i Hercegowiny. Spłonęło wówczas ponad 70%. całego księgozbioru oraz przechowywanych tam dokumentów. Dziś możemy podziwiać nowy gmach, który odrestaurowano ze szczególną starannością. Zarówno nowe muzeum oraz bibliotekę udostępnia się zwiedzającym, natomiast w reszcie kompleksu mieszczą się biura miejskich radnych i sale konferencyjne.

W 2014 r. w Sarajewie udało się odnowić i ponownie otworzyć kolejny zabytkowy budynek; mowa o bibliotece Gazi Husrev-bey, której oryginalny gmach wzniesiono w roku 1537. Podczas oblężenia Sarajewa w latach 1992–1996 zgromadzone tam zbiory po raz kolejny przeniesiono w różne miejsca. Na oficjalnej stronie biblioteki możemy przeczytać, że „w Gazi Husrev-bey aktualnie znajduje się ponad 100 tys. zabytków piśmiennictwa (rękopisy, druki, periodyki oraz rozmaite dokumenty archiwalne) w językach arabskim, perskim, bośniackim oraz innych językach europejskich”. Jednakże w tym przypadku odbudowa biblioteki stała się możliwe dzięki wsparciu finansowemu udzielonemu przez emira Kataru. Być może, że i dla Muzeum Narodowego jest jeszcze cień nadziei.