Brak czasu dla europejskiej duszy

Artykuł opublikowany 28 listopada 2006
Artykuł opublikowany 28 listopada 2006
Na berlińskiej konferencji "Dusza dla Europy" wysoko cenieni mówcy wykładali o europejskiej tożsamości. Na dyskusje nie mieli już czasu.

Ponad pięciuset uczestników: plejada gwiazd a wśród nich komisarze europejscy, czołowi politycy i twórcy kultury z wielu europejskich państw. Wszyscy zjechali się w dniach 15-17 listopada do Berlina, aby dyskutować, jak można "stworzyć duszę dla Europy". Obwieszczono rozpoczęcie szerszej wymiany myśli o potrzebach i sile kultury jako warunku dla istnienia pomyślnego europejskiego zjednoczenia.

Podniosły cel, duże wymagania

Konferencja została przygotowana w najdrobniejszych szczegółach przez prywatne firmy i zgromadziła liczne osobistości, zaangażowane w porozumienie i zjednoczenie, takie jak Richard von Weizsäcker, Bronisław Geremek, George Soros i Wim Wenders. Optymalny warunek, aby zintensyfikować dialog pomiędzy kulturą a polityką.

Prezydent Komisji Europejskiej José Manuel Barroso stawia na myśli, które sam przywołał w pełnej emocji i bardzo osobistej mowie na rozpoczęcie konferencji. Są to wartości takie jak wolność, humanizm i tolerancja jako podstawa społeczeństwa. "Pozwólmy bronić wolności, dzięki której nasze prawo nabiera znaczenia i pozwala marzyć o demokratycznej, tolerancyjnej i pokojowej Europie", apeluje Barroso. Cenne jest zwłaszcza wzmacnianie kulturowych więzów europejskiego zjednoczenia.

Volker Hassemer, jeden z inicjatorów konferencji podkreśla, że jego obawy dotyczą kultury Europy, a nie są to obawy o dobrobyt kultury. "Nie jesteśmy lobby kulturalnym, w momencie kiedy mówimy, że Europa dla własnego powodzenia musi posiadać siłę w kulturze", podkreśla. On i jego towarzysze broni uważają się za kogoś, kto ma nadać całej sprawie impuls. Przy udziale społeczeństwa obywatelskiego chcą wyciągnąć Europę z odmętów bezczynności.

Brak lobby kulturalnego

Na przekór wszystkim ambitnym celom i dumnie brzmiącym deklaracjom myśl przewodnia konferencji - wciągnięcie polityki i kultury w dialog - nie jest poważnie brana do serca. Oprawa konferencji nie jest niezbędna do konstruktywnej wymiany zdań. Podstawową przesłanką konferencji poza niedzielnym przemówieniem o wartości kultury jest przede wszystkim poruszenie i konstruktywne odniesienie się do wypowiedzi innych osób.

Struktura konferencji nie pozostawiła miejsca na coś takiego. Typowe były dyskusje na podium, w których różni, wysocy rangą, aktywni i byli politycy ze spokojem każdorazowo zgadzali się z poglądem na temat europejskiej kultury. Innych ważnych uczestników konferencji, wywodzących się ze wszystkich części Europy, zbywano częściowo przy pomocy jednominutowych wypowiedzi. Jest to umniejszające dla postaci takich jak Avi Primor, były ambasador Izraela w Niemczech. Niewielu było tutaj bardziej jednoznacznych.

Można oczywiście argumentować, że taki sposób organizacji i tak stwarzał możliwości, aby w trakcie (licznych) przyjęć i przerw na kawę z ciastkiem nawiązać kontakty.

Politycy przeważnie przybywali tylko na swoje wykłady. Takie zachowanie było powszechne wśród wszystkich. Budujące były pozytywne postawy niektórych posłów. Przede wszystkim Hans-Gert Pöttering, który wykazał inicjatywę przy tak zwanym "Komitecue Steeringa" a także były francuski minister kultury Jacques Toubon.

Brak jednoznacznych definicji

Do tego dochodzi zamieszanie związane z definicjami pojęć, które podczas konferencji były ciągle krytykowane. Czy kiedy mówcy mówią o Europie, myślą o Unii Europejskiej? Co rozumieją pod hasłem "kultura" czy "europejskie wartości"? W wielu wypowiedziach pozostaje to dwuznaczne. Wiele mówiło się w trakcie konferencji o znaczeniach w kontekście tłumaczeń. Byłoby lepiej, gdyby jasno zdefiniować pojęcia, zanim zacznie się je tłumaczyć.

W dalszym ciągu trwa oprawienie konferencji w polityczny proces i nadawanie rangi tej inicjatywie. Nie chodzi o samo podkreślenie wybitnego procesu, jak zdołały nam pokazać trzy dni konferencji w Berlinie. Pomysły do realizacji w konkretnych i długotrwałych w skutkach projektach są podane na tacy.

Pomysłodawcom trzeba życzyć wszystkiego dobrego, a przede wszystkim motywacji. Jak w trakcie konferencji Wim Wenders podkreślił w porywającej mowie: Kultura jest "spoiwem, klejem, spójnością europejskich uczuć!" W rynku wewnętrznym jeszcze się nikt nie zakochał.