Brexit: dramat obywatelski

Artykuł opublikowany 23 maja 2017
Artykuł opublikowany 23 maja 2017

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Są młodzi, piękni i odwiedzają Europę. Problem? Są Brytyjczykami. Z powodu Brexitu, już niedługo nie będą mogli czerpać korzyści z europejskiego obywatelstwa. Zwykła formalność czy kryzys tożsamości? Oto historia kilku z nich dla których obywatelstwo europejskie jest czymś więcej niż kilka gwiazdek na paszporcie.  

Dla Laury, 24 letniej absolwentki Oksfordu, koncept bycia obywatelem europejskim nie jest jej obcy. „Prawo do głosowania w wyborach lokalnych i europejskich. Prawo do przemieszczania się po całej Unii. Brak dyskryminacji”. Młoda Brytyjka mieszka w Paryżu gdzie uczęszcza na studia magisterskie z Europeistyki. Znając wszystkie prawa, które jej przysługują, Laura zwraca uwagę przedewszystkim na „poczucie bycia częścią wspólnoty europejskiej i jej jedność. Według mnie, Unia reprezentuje wspólne dążenie do celu poprzez współpracę”.

Zagożała zwolenniczka projektu europejskiego, Laura zagłosowała za pozostaniem w UE. Dla niej jak i wszystkich Brytyjczyków, Brexit oznacza koniec przygody z europejskim obywatelstwem, które jest tylko zarezerwowane dla osób z krajów członkowskich. Jest to okazja dla wielu do zastanowienia się nad tym pojęciem, które jest często źle rozumiane i odkładane na bok.

Codzienne nawyki

Eruopejskie obywatelstwo narodziło się 1 stycznia 1992 roku wraz z podpisaniem traktatu z Maastricht. Na początku dość niejasny status prawny przeszedł wiele zmian. Dziś obejmuje zarówno prawa gospodarcze i polityczne (udział w wyborach lokalnych i europejskich, prawo do inicjatyw obywatelskich, gwarancje prawne, itd.). Jednak poza czystym protokołem, europejskie obywatelstwo odnosi się do bardziej konkretnych rzeczy; nietypowych osobistych doświadczeń.

Madeleine jest dobrym przykładem. W wieku 21 lat, pochodząca z środkowej Anglii, posmakowała życia w Unii mieszkając w dwóch różnych państwach członkowskich. Najpierw we Włoszech we Florencji, a następnie w małej miejscowości w regionie Apulii (południowe Włochy), gdzie pracowała jako au pair. We Francji, przebywała w mieście Bourges (środkowa Francja) jako nauczyciel angielskiego. Dla Madeleine, obywatelstwo europejskie umożliwia poznawanie różnych kultur lub wyszukiwanie tych „małych różnic, których nie znajdzie się w innych miejscach”. „Wszystkie miejsca z znaczeniem kulturowym we Florencji, nad pięknym wybrzeżem Apulii, w Bourges na festiwalu i wreszcie .... ser Camembert mojego francuskiego współlokatora!”, mówi. „Głosowałam za pozostaniem, a dziś jestem zaniepokojona, jak wyjście Wielkiej Brytanii z Unii wpłynie na moją możliwość do życia i pracy za granicą”.

Zmiana stylu życia 

Między często niezrozumiałymi sformułowaniami prawnymi, istnieje przede wszystkim jedna zasada, której Madeleine i większość brytyjskich młodych ludzi trzyma się kurczowo: swoboda przemieszczania się. Prawdziwy wyznacznik projektu europejskiego, to prawo do przemieszczania i osiedlania się we wszystkich państwach członkowskich. Dla niektórych, poza samym faktem ułatwionej podróży, swobodne przekraczanie granic oferuje możliwość wyrwania się z miejsca i trzeba podkreślić - inny styl życia.

„Mój pierwszy pobyt we Francji był na stażu w start-upie w Paryżu", mówi Sarah, 24. „Wbrałam Francję przez przypadek, ale to doświadczenie było w pewnym sensie objawieniem - teraz staram się wykorzystać każdą okazję, aby wrócić do tego kraju!”. Sarah pochodzi z Halifax, w północnej Anglii. Rejonu szczególnie dotkniętego przez bezrobocie. Gdyby nie jej wyjazd, Sarah nie byłaby w stanie zobaczyć większego kontrastu. Ale nie licząc dysproporcji gospodarczych, młoda kobieta zwraca uwagę zwłaszcza na różnice w codziennym życiu w obu krajach. „Jestem mniej zestresowana, tempo tu jest wolniejsze niż w Anglii. Godzina na obiad we Francji to minimum! Możemy spokojnie odpocząć każdego dnia i to mi się podoba”. „Polubiłam Niemcy jak tylko przyjechałam”, mówi Lucy, która mieszka w Berlinie od trzech lat. „Poza trudnościami z językiem, moja osobowość pasuje tutaj. Berlin zmusił mnie do wyciszenia się, do cieszenia się z życia i moją miłością do historii. Niemcy nauczyli mnie, aby pogodzić się z przeszłością. Nauczyli mnie produktywności i progresywności.”

Obywatelstwo europejskie pozwalało na wręcz zmienie swojego życia? Wszyscy zgadzą się co do faktu, że swobodny ruch umożliwia odkrycie swojego drugiego „wnętrza”. Wyrażanie się w lokalnym slangu, ulubiona marka piwa lub znane supermarkety kreują tożsamość narodową, która jest dostępna dla wszystkich europejczyków.

Logika sięga do samej genezy europejskiego projektu. Cel: wykreowanie uczucia wspólnoty poprzez zbliżenie narodów europejskich. Dziś, założenie wydaje się wykonane na 50%. Jeśli Brexit wyraźnie odrzuca UE, to u niektórych paradoksalnie ujawnił chęć przynależności do Europy. „Czuję się solidarny z osobami w moim wieku z innych krajów europejskich, mówi Bradley, 22 letni Londyńczyk, który pracował przez trzy miesiące w Wiedniu. „Na studiach w Londynie i podczas mojej pracy w Austrii, poznałem wielu młodych Europejczyków. Są moimi przyjaciółmi. Dzisiaj jestem smutny, że mój rząd zamierza osłabiać te więzi”.

Czy dzięki solidarności i poczuciu bliskości jesteśmy świadkami początków europejskiego narodu? Temat jest nadal przedmiotem dyskusji. Obywatelstwo UE oraz rzeczywistość europejska pozostaje ograniczona do pewnych kategorii ludności. Jednak nawet embrionalne poczucie, „bycia Europejczykiem” wydaje się obecne u naszych rozmówców. Wielu powie, że czują się Europejczykami. Mówią oni o europejskim obywatelstwu nie tylko jako status prawny. „Odwiedzając różne kraje, znając języki obce; już teraz czuję się bardziej Europejką niż Angielką!” mówi Sarah. „Wiedząc, że wkrótce będę musiała oddać to obywatelstwo, jest czymś strasznie dziwnym!”

Brexit oznacza również koniec snu dla europejskich Brytyjczyków. Negocjacje jeszcze się nie zaczęły ale problematyka obywatelstwa jest już oczywista. W listopadzie 2016r. luksemburski poseł Charles Goerens zaproponował „prywatne obywatelstwo” dzięki któremu Brytyjczycy mogliby częściowo zachować swoje europejskie prawa. Atrakcyjna oferta, ale wielu z naszych rozmówców podchodzi do niej sceptycznie. „Byłabym szczęśliwa gdybym mogła zachować swoje europejskie obywatelstwo”, mówi Laura. „Ale z drugiej strony prywatne obywatelstwo nie byłoby zgodne z ideą. W przypadku gdy Brytyjczycy mogliby zapłacić za prywatne obywatelstwo to mamy doczynienie z handlażem prawami. Ten projekt jest wspaniały ale jest za późno”, mówi Sarah. „Wielka Brytania zadecydowała o swoim losie i nie ma nic do zaoferowania wzamian.”

Na razie sprawa zawisła w powietrzu w oczekiwaniu na wyniki przedterminowych wyborów parlamentarnych 8 czerwca. Zwołane przez panią Premier Theresę May tak samo zaskoczyły ludzi po obu stronach kanału La Manche. Licząc na wiekszość absolutną konserwatystów, która da mocny mandat do prowadzenia negocjacji w sprawie Brexit mogą przesądzić o przyszłym obywatelstwu europejskim Brytyjczyków. Bezwględu na to, Laura oznajmuje, że „tracąc moje obywatelstwo europejskie nie znaczy, że nie będę już Europejką. Nadal będę częścią wspólnoty kulturalnej i socjalnej".