Brexit: „Kotku, z nami koniec”, czyli o co chodzi w artykule 50.?

Artykuł opublikowany 13 lipca 2016
Artykuł opublikowany 13 lipca 2016

Trzy tygodnie po referendum w sprawie Brexitu rozwód Zjednoczonego Królestwa z Unią Europejską zapowiada się boleśnie, mimo że właśnie tego starali się uniknąć małżonkowie podczas obrad Rady Europejskiej 28 i 29 czerwca. Zanim oficjalnie zostaną eks, czeka ich jeszcze długa droga. Jak długa? Wszystko szczegółowo opisuje artykuł 50. Traktatu Lizbońskiego. I wcale nie będzie to bułka z masłem.

Orzeczenie rozwodu nie może nastąpić natychmiast po wynikach Brexitu, a to dlatego, że brytyjskie referendum nie jest uznawane w prawie europejskim. Innymi słowy, nie ma wiążącej mocy prawnej. To trochę tak, jakby podczas wieczornej kłótni Zjednoczone Królestwo wypaliło do Europy: „To koniec, mam dosyć, zostawiam cię. A tak w ogóle to jesteś brzydka!”. Jasne, to dosyć ostre słowa, ale nie oznaczają jednak, że umowa małżeńska została z miejsca rozwiązana, a klucze od mieszkania oddane.

Rozwiązanie węzła małżeńskiego

„Dobre wieści” - Traktat o Unii Europejskiej (TUE) jasno mówi, jak należy postępować w przypadku takiego zerwania. Chodzi tu o słynny artykuł 50., który reguluje wiele różnych kwestii.

Po pierwsze, trzeba w odpowiedni i należyty sposób otworzyć procedurę rozwodową. Oznacza to, że Zjednoczone Królestwo musi „zawiadomić” Wspólnotę o zamiarze jej opuszczenia, jednocześnie określając warunki, na jakich chce to zrobić. Właśnie dlatego wszyscy przywódcy europejscy naciskają na Brytyjczyków, żeby zabrali głos w tej sprawie. Ponieważ zanim obrońcy powódki i pozwanego staną w szranki i zaczną się ścisłe negocjacje na temat tego, kto zatrzyma samochód, psa, dom i rodzinną biżuterię, każda ze stron nich musi wiedzieć, co ta druga chce odzyskać i jak wyobraża sobie dalszy ciąg ich relacji. Słowem - zerwanie związku musi być prawdziwym zerwaniem. Nie można go załatwić przez telefon albo SMS-em, trzeba zwrócić się do sądu.

Podczas swojej konferencji prasowej z 29 czerwca Angela Merkel podkreśliła, że przed uruchomieniem artykułu 50. nie dojdzie do żadnych rozmów, „ani oficjalnych, ani nieoficjalnych”. Państwa członkowskie ukróciły w ten sposób nadzieje tchórzliwego partnera, który chciałby załatwić sprawę podziału majątku zanim przyjęcie pozwu o rozwód zostanie odnotowane przez sąd. Zalecana jest stanowczość, żeby nie ulec porywczemu kochankowi. Właśnie takie było prawdziwe znaczenie słów wypowiedzianych przez premiera Luksemburga Xaviera Bettela: „My tu nie jesteśmy na Facebooku. Albo jesteśmy małżonkami, albo nimi nie jesteśmy”.

Zmuszony do dymisji David Cameron spieszy się z przekazaniem swojemu następcy trudnego zadania, jakim jest oficjalne zerwanie z UE. Nowym szefem rządu Wielkiej Brytanii będzie dotychczasowa minister spraw wewnętrznych Theresa May.

I tu pojawia się pytanie, kiedy nowy premier zdecyduje o powiadomieniu Rady Europejskiej o chęci rozwodu z UE. Tak czy inaczej, będzie ciążyła nad nim tak duża presja polityczna, że nie będzie mógł zbyt długo z tym zwlekać. Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker potwierdzał na nocnej konferencji prasowej z dyskretnym uśmiechem grającym na ustach: „Jeśli nowy premier będzie popierał kampanię Remain, będzie miał dwa tygodnie na uruchomienie procedury. Jeśli będzie za Brexitem, będzie miał dwa dni”.

Zapisy traktatu przewidują domyślnie okres dwóch lat na przeprowadzenie negocjacji. Może on zostać przedłużony jedynie, jeśli zgodzą się na to głowy 27 państw oraz Zjednoczonego Królestwa. Póki co nic nie wiadomo o ewentualnym przedłużeniu dwuletniego terminu, ale należy zaznaczyć, że negocjatorów czeka mnóstwo pracy. Poza tym Merkel wciąż przypomina, że dwudziestka siódemka czeka „aż Wielka Brytania jasno określi, jakiego związku chce z UE, a wtedy zobaczymy, czy ich oczekiwania są zgodne z naszymi i czy leżą w naszym interesie”.

Nawet po 43 latach małżeństwa nie wszystko jest dozwolone

Posiedzenie z 28 czerwca upłynęło pod znakiem wzruszających pożegnań Camerona z europejskimi kolegami po fachu na jego ostatnim posiedzeniu Rady Europejskiej. Następne odbędzie się najwcześniej we wrześniu.

To właśnie dlatego podsumowanie rozmów z 29 czerwca prezentuje się w formie zaledwie kilku linijek opisujących li i tylko to, co już się wydarzyło: „Premier Zjednoczonego Królestwa poinformował Radę Europejską o wyniku referendum, które odbyło się Wielkiej Brytanii”. Natomiast jego ministrowie oraz następca będą musieli regularnie stawiać się na europejskich szczytach i posiedzeniach Rady Unii Europejskiej - instytucji, która wraz z Parlamentem Europejskim tworzy władzę ustawodawczą w Europie.

Traktat o Unii Europejskiej zakłada, że przed i podczas negocjacji, Zjednoczone Królestwo zachowa swoje prawa i obowiązki aż do ustalenia i wejścia w życie warunków rozwodu z Unią. De facto, w najbliższych latach Królestwo pozostanie zwykłym członkiem UE i będzie uczestniczyło w decydowaniu o przyszłości Unii. Dopóki nie skończy się okres najmu, trzeba dzielić mieszkanie.

Jeśli chodzi o negocjacje, które zaczną się we wrześniu, będą one prowadzone zgodnie z procedurą opisaną w artykule 218. Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE), aktu rozstrzygającego kwestie „techniczne” wewnątrz UE. Wspólnota ucieka się do tego artykułu, kiedy negocjuje porozumienia z tzw. „państwami trzecimi”, niebędącymi jej członkami.

UE zdecydowała więc, że nie przyzna Wielkiej Brytanii żadnych przywilejów i będzie ją traktowała jak resztę krajów. Prezydent Francji François Hollande wyjaśniał: „Zjednoczone Królestwo nie będzie miało poza Unią tego, czego nie miało w Unii. Jeśli chce korzystać ze swobodnego obrotu towarów, kapitału i usług, będzie musiało zgodzić się na swobodny przepływ osób”. To, że było się razem przez 43 lata, nie oznacza, że wszystko jest dozwolone.

Lepiej dwa razy pomyśleć

A gdyby Wielka Brytania mimo wszystko za kilka lat chciała wrócić do UE? W takim wypadku będzie musiała postać w kolejce tak jak wszyscy i cierpliwie znosić całą procedurę ubiegania się o członkostwo przewidzianą w artykule 49. TUE. Jest to ta sama procedura, która obowiązuje wszystkie państwa trzecie - dobrze zna ją na przykład Turcja. Trzeba będzie odbudować zaufanie starej, poczciwej Europy i liczyć na jej dobre serce.

___

Artykuł został opublikowany przez naszą ekipę lokalną Cafébabel Florencja.   

___

Nawet wspólne śpiewanie „Zostańmy razem” nie pomogło - Wielka Brytania przewagą 52% głosów zdecydowała się opuścić Unię Europejską. A oto, co o Brexicie piszą nasi autorzy.