Brexit: podano do stołu!

Artykuł opublikowany 10 maja 2017
Artykuł opublikowany 10 maja 2017

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

Spotkanie 27 szefów rządów Unii Europejskiej 29 kwietnia 2017 zakończyło się ustaleniem wspólnych wytycznych co do negocjacji z Wielką Brytanią. Czas na rozmowy.

Możemy zacząć rozmowy… w sumie nie do końca. Trzeba jeszcze poczekać na wybory powszechne na wyspach 8 czerwca. Wtedy, będziemy mogli rozpocząć negocjacje - studzi zapały Niemiecka kanclerz, Angela Merkel. 

Cały świat zwrócił wzrok na Brukselę 29 kwietnia podczas szczytu Rady Europejskiej, którego głównym tematem był Brexit. Z tego powodu szefowie krajów członkowskich chcieli za wszelką cenę pokazać jedność bloku. Przewodniczący Komisji Europejskiej, Jean-Claude Juncker, nie krył zatem zadowolenia z szybkości podjęcia wspólnej decyzji, która zajęła tylko 15 minut. „Jedność w akcji” skwitował na swoim Twitterze.

Podczas szczytu, nie było widać żadnych podziałów. W niepamięć poszła polemika związana z poprzednim szczytem Rady Europejskiej, gdzie Beata Szydło jako jedyna wyraziła sprzeciw wobec reelekcji Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej. Zeszło też napięcie związane z kontrowersyjną ustawą o szkołach wyższych na Węgrzech przedstawioną przez premiera Viktora Orbana. „Powiedziano mi bym był rozsądny” - zadeklarował Orban podczas szczytu Europejskiej Partii Ludowej na początku tego samego tygodnia według Euobserver.

Czas leci

Minął prawie rok od referendum w Wielkiej Brytanii. Jednak aby wprawić w ruch jakiekolwiek procedury artykułu 50, musieliśmy czekać na formalne powiadomienie z strony brytyjskiego rządu, toteż nadeszło dopiero 31 marca br. Dzięki temu obie strony będą mogły niebawem spotkać się przy stole negocjacyjnym. Aby do tego doszło, wpierw kraje członkowskie musiały uzgodnić silną taktykę przed wejściem na ring. Do ustalenia szczegółów  jeszcze daleka droga, ale zarys głównych tematów negocjacji został już określony. 

Wszechstronne negocjacje

Jak było wiadomo od samego początku zaraz po referendum z 23 czerwca 2016, przyszłe porozumienie pomiędzy UE i Wielką Brytanią nie będzie „à la carte”. Jeśli Brytyjczycy chcą utrzymać mocne więzi gospodarcze z wspólnotą europejską takie jak swobodny przepływ kapitału i dóbr to będą musieli też zaakceptować swobodny przepływ pracowników. Ten ostatni aspekt był głównym hasłem „kampanii” eurosceptyków z Nigelem Faragem na czele.

Wniosek z szczytu europejskiego z 29 kwietnia jest jasny: cztery filary wspólnego rynku tworzą spójność i nie można rozdzielać. Negocjacje skupią się na tych wartościach gospodarczych jako całość i nie będą brane pod uwagę z osobna.

Przyszłość obywateli

Jeden z najbardziej konkretnych aspektów przyszłych relacji pomiędzy UE a Wielką Brytanią jest przyszłość samych obywateli. Prawo podjęcia pracy w każdym kraju członkowskim przez obywatela wspólnoty jest fundamentem jej konstrukcji, który zatrząsnął się po ubiegłorocznym referendum. Co się stanie z tysiącami ludźmi mieszkającymi obecnie w Zjednoczonym Królestwie i na odwrót? To jest palące pytanie, które podkreślił przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. Zaznaczył on, że obywatele są „priorytetem, których szanujemy i chcemy zadbać o ich prawa”. Wygląda na to, że ich przyszłość może nie być bezpośrednio zagrożona. Brytyjska premier Theresa May zadeklarowała ostatnio chęć zapewnienia „praw obywateli Unii Europejskiej zamieszkujących na terenie Wielkiej Brytanii i Brytyjczyków osiedlonych na terenie innych krajów członkowskich”. 

Czy Irlandia będzie drugim zjednoczeniem krajów w historii Europy?

Główne założenia uzgodnione podczas szczytu 29 kwietnia br. zapewniają respektowanie porozumień wielkopiątkowych z 1992 roku w celu zakończenia konfliktu pomiędzy unionistami i republikanami. Układ ten może otworzyć furtkę na unifikację wyspy poprzez referendum powszechne. 

Premier Republiki Irlandii, Enda Kenny, potwierdził, że w takim przypadku Irlandia Północna byłaby automatycznie członkiem Unii Europejskiej – 56% mieszkańców tego kraju zagłosowało za pozostaniem w wspólnocie. Niemniej jednak Kenny przyznał, że warunki do rozpisania referendum nie są jeszcze spełnione. „To jest coś co może się zdarzyć w przyszłości, ale nie od razu” podsumował.  

Zresztą, obywatele Irlandii Północnej, którzy chcą pozostać obywatelami UE nie muszą wcale czekać na hipotetyczne połączenie obu krajów – traktat z 1992 daje im możliwość przyjęcia obywatelstwa Republiki Irlandii jeśli by tak zechcieli. 

Skoro główne tematy do debaty zostały już uzgodnione, to obie strony mają dwa lata na dojście do porozumienia; ciąg dalszy nastąpi.