Brytyjczycy nad Bałtykiem: Kaliningrad zrzucił sowiecką skórę

Artykuł opublikowany 16 grudnia 2009
Artykuł opublikowany 16 grudnia 2009

Z przykrością stwierdzam, że ten artykuł nie został jeszcze poddany edycji i nie jest jeszcze opublikowany w żadnej grupie.

„Skąd jesteś?”, pyta Irina, zamożna moskwianka, „i dlaczego jesteś w Kaliningradzie?”. Ma prawo pytać - bez McDonaldsa czy zaproszenia na wieczór panieński - jest to niezwykły wybór.

Wciśnięte między Polskę i Litwę, półmilionowe miasto zostało oddane ZSRR w 1945r. Zbudowane na ruinach niemieckiego Königsbergu, nazistowskiego „bastionu na wschodzie”, od czasów pierestrojki zyskało sporo złej sławy jako ponury relikt sowieckich czasów. Jako Specjalna Strefa Ekonomiczna w ramach Federacji Rosyjskiej, Kaliningrad otrzymał szczególne względy za rządów Putina: jego żona pochodzi z tego miasta. Dzięki pieniądzom rządowym i dochodom z ropy, miasto skorzystało z boomu budowlanego, i teraz proponuje mieszankę kiczu i błyskotek, z których słynie Moskwa. Dodatkowo całość uatrakcyjniają pobliskie plaże, gdzie od niedawna odnawia się stare niemieckie kurorty.

Modelki i metroseksualni

(Image: ©http://www.flickr.com/photos/bushkov/)W jednej z sieci kawiarni First Coffee na Placu Zwycięstwa, wychudzone kobiety spotykają noworuskich metroseksualnych mężczyzn. Jest to najpopularniejsze miejsce w mieście, gdzie można obserwować ludzi, a cappuccino kosztuje zaledwie 80 rubli (8 złotych), czyli ułamek moskiewskich cen. Przy jednym ze stolików jakaś businesswoman gorączkowo rozprawia o lotach do Petersburga, przy innym nowoczesna mama je sama szybki lunch. W części dla palących kilkoro businessmanów pochłoniętych jest rozmową. A na tarasie turecki student spotyka włoską przyjaciółkę.

Kaliningrad – miejsce politycznie trudne, ale z portem, który nigdy nie zamarza

Kaliningrad jest miastem o dużych ambicjach. Miejscowi porównują je do Ameryki, Australii lub Singapuru. To tygiel różnych narodowości i różnych pochodzeń, miejsce politycznie trudne z niezamarzającym portem. „Za każdym razem, gdy zapytasz kogoś skąd pochodzi”, mówi Marina, nauczycielka z Kirgistanu, „pojawia się historia. Zawsze odpowiadają ‘stąd’, ale wtedy pytasz skąd jeszcze”. Po deportacji ostatnich Niemców w 1946r. ludzie przybywali z całego Związku Radzieckiego – często z centralnej Azji. Uderzające jest, ilu ludzi wciąż wybiera to miejsce.

Atrakcje i sprzeczności

(Image: ©flickr.com/photos/womeos/)W Kaliningradzie nie brak atrakcji, ale część swojego uroku miasto zawdzięcza rzucającym się w oczy sprzecznościom. Stary zrujnowany niemiecki dom stoi w otoczeniu sowieckich wielopiętrowców, zaledwie kilkaset metrów od osiedla Wioska Rybacka, które miało przypominać dawny Königsberg. Tuż przy Placu Zwycięstwa stara siedziba Gestapo mieści niesławne FSB. Lokalny przewodnik Sergei śmieje się, że to miejsce nadaje się tylko do jednego. „To chyba ze względu na wygląd”, wyjaśnia. W dole ulicy widać opuszczony Dom Rad górujący nad pustym parkingiem. Niedaleko trwają prace nad wykopywaniem fundamentów zburzonego Zamku Königsberg. Kaliningrad jest mieszanką starego, nowego, odbudowanego i wyobrażonego: posągów Karola Marksa, fontann, zaciętych emerytów i Hummerów z przyciemnianymi szybami.

Tutaj można zarobić na historii, wykorzystując nie tylko zainteresowanie mieszkańców, ale też setek nostalgicznych Niemców, którzy przyjeżdżają co roku. W muzeum przy Bramie Frydlandzkiej można odbyć wirtualną wycieczkę po dawnym Königsbergu, a w bunkrze przy uniwersytecie zobaczyć pokój, w który Naziści poddali miasto w 1945r. Odnowiona katedra mieści małe muzeum poświęcone Immanuelowi Kantowi, którego pochowano niedaleko. Na zachód od centrum odczuwa się delikatny burżuazyjny powiew starego miasta, dzięki pokrytym liśćmi brukowanym ulicom, przy których stoją zaniedbane apartamenty i wille z przełomu wieków. Jednak prawdziwą perłą regionu jest Mierzeja Kurońska. Jest to wpisany na listę UNESCO piaszczysty pas nad Bałtykiem, oddalony o godzinę jazdy od Kaliningradu, bardziej przypominający Saharę niż chłodną północno-wschodnią Europę. Po jednej stronie półwyspu rozciągają się ogromne wydmy, a po drugiej plaże - popularne wśród wycieczkowiczów. Mierzeja, dla bezpieczeństwa gęsto obsadzona drzewami, jest też domem dla „Tańczącego Lasu”. Jest to niesamowite miejsce, gdzie drzewa poskręcane są ze sobą, a niektóre gałęzie tworzą nawet pętle. Naukowcy nie są w stanie wytłumaczyć tego fenomenu.

(Image: ©flickr.com/photos/rrrtem/)

W mieście wczesnojesienne słońce rzuca światło na pordzewiałe tory tramwajowe, a cieniste parki sprawiają wrażenie jakby od wieków nic tu się nie zmieniło. Ale Kaliningrad zmienia się bardzo szybko. Podczas gdy przemiana nabiera tempa, jedynie grupka przedstawicieli międzynarodowych przedsiębiorstw jest świadkiem odświeżającego dynamizmu tego miasta. Zaryzykuj przejażdżkę trzęsącym się minibusem po brukowanych ulicach Kaliningradu i zobacz miejsce, gdzie naprawdę działa się historia.

Z międzynarodowego dworca głównego w Gdańsku codziennie odjeżdżają autobusy do Kaliningradu. Rzadko się zdarza żeby autobus był pełen, więc nie ma konieczności rezerwacji miejsc. Istnieją również bezpośrednie połączenia kolejowe z Gdańska, Berlina czy Wilna. Wizy i wycieczki można zorganizować za pośrednictwem strony baltexotic.ru/. Wizy można też otrzymać w hotelu. Pokoje w sieci hotelów w mieście kosztują ok. 180 złotych za pokój jednoosobowy za noc: hotel.kaliningrad.ru/