Brytyjczycy: naród chrześcijański?

Artykuł opublikowany 10 czerwca 2016
Artykuł opublikowany 10 czerwca 2016

Brytyjscy politycy niechętnie poruszają kwestie wiary - a mimo to religijne odwołania wkradają się często do brytyjskiego dyskursu politycznego i narodowego.

Dwadzieścia osiem lat temu Margaret Thatcher wzbudziła kontrowersje, kiedy zaczęła tłumaczyć swoją politykę wolnorynkową chrześcijańskimi pobudkami. Także Tony Blair rozważał rolę, jaką odegrało chrześcijaństwo przy podejmowaniu decyzji o inwazji na Irak w 2003 roku. Przy okazji świąt państwowych David Cameron nawiązuje zawsze do nierozerwalnej więzi między Wielką Brytanią a chrześcijaństwem.

Czy Brytyjczycy faktycznie są narodem chrześcijańskim? Trudno odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie. Zamiast tego należałoby prześledzić obecność religii w różnych sferach życia społecznego.

Zanik wiary

Życie religijne w Wielkiej Brytanii ulegało rozmaitym przemianom. W ciągu jednego stulecia z homogenicznego chrześcijańskiego społeczeństwa wyłoniła się społeczność wielowyznaniowa - szczególną popularnością cieszy się islam i hinduizm, ale nie brakuje też zwolenników laickości. Mimo to wpływ chrześcijaństwa na sprawy państwowe jest widoczny także w XXI wieku.

Malcolm Brown, dyrektor ds. publicznych i misji w Kościele Anglii (Church of England, CoE) uważa, że siła oddziaływania kościoła to część jego trwałego dziedzictwa. „Gdy jakaś religia dominuje przez tysiące lat, nie da się uniknąć tego, że rzeczy brane przez większość ludzi za oczywiste będą miały swoje korzenie w religijnym postrzeganiu świata”.

Pavan Dhaliwal, dyrektor ds. publicznych i misji w Brytyjskim Towarzystwie Humanistycznym (BHA) wskazuje na coraz większy rozdźwięk między postrzeganiem Wielkiej Brytanii jako kraju chrześcijańskiego, a faktycznym zanikiem wiary: „Większość Brytyjczyków jest przywiązana do chrześcijaństwa ze względów kulturowych”. Najnowsze badania ukazały, że liczba osób niewyznających żadnej religii przewyższa liczbę chrześcijan w Anglii i Walii.

Dhaliwal ma wrażenie, że chrześcijaństwo odgrywa de facto coraz mniejszą rolę w kształtowaniu przekonań współczesnych Brytyjczyków. „Jesteśmy różnorodnym społeczeństwem - różnie postrzegamy świat, a religia na ogół nie odgrywa ważnej roli w naszym życiu. Upieranie się, że jest inaczej, przyczynia się tylko do utrwalania podziałów i poczucia wyobcowania”.

Jeszcze mniejszy wpływ wywiera religia na ludzi młodych. Według statystyk jedynie co czwarta osoba z przedziału wiekowego 18-24 lata wierzy w Boga. Co więcej, 41% uważa, że religia jest częściej przyczyną zła panującego na świecie – jedynie 14% ankietowanych uważa, że służy ona dobru. Liczba wiernych w Kościele anglikańskim regularnie uczęszczających na nabożeństwa jest najniższa w historii. Najstarsi wierni odchodzą, a młode pokolenie nie garnie się do kościelnych ławek.

Chociaż jednak zasięg chrześcijaństwa jest coraz mniejszy, jego duchowa spuścizna jest nadal obecna. Według badań z 2012 roku przeprowadzonych przez brytyjski think-tank Theos nawet wśród osób, które nie praktykują żadnej religii, 28% wierzy w życie pozagrobowe, 21% – w anioły, 22% – w reinkarnację, a 44% – w ludzką duszę. Brak religii nie oznacza braku duchowości.

Podwalina brytyjskich praw i wartości

Brown zgadza się ze stwierdzeniem, że brytyjskie prawa i wartości wywodzą się z Biblii. „Chrześcijańskie korzenie będą obecne w prawie jeszcze bardzo długo i będą kształtować brytyjskie postawy”. Mimo to nawet Kościół Anglii, którego doktryna uchodzi za jedną z najbardziej liberalnych, ma problemy z nadążaniem za współczesnym społeczeństwem. Sprzeciwił się zawieraniu małżeństw przez pary homoseksualne, mimo że idea cieszyła się szerokim poparciem. Prawa dotyczące aborcji, adopcji, homoseksualizmu oraz małżeństw i tak się zmieniają, pomimo dezaprobaty Kościoła.

„Jeśli uznamy, że brytyjskie wartości to demokracja, praworządność, wolność jednostki oraz wzajemny szacunek i tolerancja wobec osób, które są innego wyznania bądź mają inne przekonania, to widać jak na dłoni, że nie mają one podłoża religijnego” – mówi Dhaliwal. Uważa, że te wartości wynikają ze wspólnego dziedzictwa i doświadczeń wszystkich ludzi.

Rola Kościoła w XXI wieku

Biorąc pod uwagę przemiany kulturowe w Wielkiej Brytanii, jaką rolę powinien odgrywać Kościół Anglii we współczesnym społeczeństwie?

„Z moich rozmów z przywódcami duchowymi rozmaitych grup religijnych wynika, że wiara króluje nadal na wsi, gdzie religia poważana jest przez władze. Nie jest za to zbyt istotna w laickim społeczeństwie, które uznaje wszystkie religie za tak samo ważne - a raczej tak samo nieważne” – zauważa Brown. Jego zdaniem Kościół nadaje się do prowadzenia dialogu międzywyznaniowego i nawiązywania kontaktu z muzułmańskimi grupami społecznymi o wiele lepiej niż politycy czy media.

Brytyjskie Towarzystwo Humanistyczne nie zgadza się z poglądem, że uprzywilejowana pozycja Kościoła służy dobrej sprawie. Dlatego też nawołuje do usunięcia z Izby Lordów tzw. lordów duchownych, którzy nie są wyłaniani w wyborach, ale otrzymują nominację z urzędu. Dhaliwal nazywa to „jasnym przejawem dyskryminacji, uprzywilejowania religii i niedemokratycznej polityki” i przekonuje, że w dzisiejszym świecie nie ma miejsca dla tradycji, które „podtrzymują uprzywilejowaną pozycję konkretnego odłamu konkretnej religii”.

Biorąc pod uwagę obecny stan brytyjskich wspólnot religijnych i pozareligijnych, można zauważyć, że David Cameron, określając Wielką Brytanię jako kraj chrześcijański, stawia Kościół anglikański na piedestale, ignorując tym samym heterogeniczność społeczeństwa, które rezprezentuje. W przeciągu ostatnich stu lat struktura społeczna znacząco się zmieniła, jednak ślady chrześcijańskiej spuścizny pozostają nienaruszone. Jak to ujął Rowan Williams, były arcybiskup Canterbury: „Chrześcijaństwo <<prześladuje>> Wielką Brytanię”.